piątek, 16 maja 2014

Tillsammans III / 12

Biblioteka:

- Cześć Czarna. Hmmm, wyglądasz koszmarnie, coś się stało? - zapytała Różowa wchodząc do biblioteki.
- Dzięki za szczerość, jesteś kochana - odpowiedziała Czarna.
- Wiem, dziękuję. Dobra, ale tak serio to chyba nie jesteś w formie, co? Mam się zacząć martwić? - zaniepokoiła się Różowa.
- Hmmm, obejrzałam właśnie ludzką telewizję i się przeraziłam. Codziennie zdarzają się wypadki, choroby, tragedie związane z przemocą, niesprawiedliwości społeczne, chyba nie chcę wymienić dalej, ale jest tego znacznie więcej - stwierdziła Czarna z mocno zniesmaczoną miną i spuszczonym ogonem. - Teraz rozumiem czemu tak ci zależało na rozkminie podobnych tematów dwa odcinki temu - przyznała.
- Hmmm, ja mam tutaj napisane, że ludzie to najmądrzejsze i najbardziej inteligentne istoty na świecie, hmmm, i teraz nie wiem co myśleć - zajrzała do swoich notatek Różowa.
- Skoro tak, a my mamy móżdżki znacznie mniejsze, to nas to wszystko też kiedyś czeka? - zapytała Czarna lepszą w te klocki Różową.
- Hmmm, możliwe, że jak się postaramy i nie będziemy popełniać tych samych błędów, to może uda nam się ich uniknąć - stwierdziła Różowa. - A w ogóle to chłopaki już są i cała reszta gotowa na boiskach, właśnie po to po ciebie przyszłam.
- No nie, zawsze jak mam się spotkać z Jaguarem to jestem nie w formie, heh - poskarżyła się czarna na los.
- Nie sądzę, żeby mu to przeszkadzało, no chodź, potrzebujesz jakoś odreagować.

Po meczach:

- Nie mówi się "skosić kogoś" tylko "sfaulować" a jak ktoś kogoś przewróci, nawet przez przypadek, to jest źle a nie dobrze i nie należy się z tego cieszyć - strofowała przy Jaguarze Czarna Kota, który komentował przed chwilą wydarzenia na boisku.
- Oj tam, nic się nikomu nie stało przecież i dobrze się bawiliśmy - powiedział dwa razy z rzędu skoszony Jaguar.
- Mhm, ja też się dobrze bawiłam, ale nie można pozwalać na takie zachowanie, należy od razu wyjaśniać nieporozumienia i reagować na naganne zachowanie, bo potem byłoby coraz trudniej, heh - włączył się czarnej instynkt wychowawczy, o który sama się wcześniej za bardzo nie podejrzewała.
- Mi się też fajnie brykało - stwierdził Tygrys i szturchnął swoją Żółtą/Różową Panterę w ramię.
- No w sumie ogólnie było ok - odgryzła się szturchnięciem tak, żeby Tygrys wpadł na Jaguara.
- Ej, ale wiesz, że "body checking" w hokeju kobiet jest niedozwolony? - sprawdził wiedzę Różowej Jaguar.
- Tak, jasne, ja po tobie nie mogę pojechać a ty po mnie mógłbyś, bo faceci mogą, tak? - zapytała podchwytliwie Różowa Jaguara.
- Sorry, takie mamy prawo - rzekł Jaguar a Różowa tymczasem zauważyła, że Husky idzie sam z tyłu za resztą ekipy, więc zwolniła, żeby sprawdzić czy wszystko w porządku.

W drodze do domu:

- Ale nie jesteś zazdrosny? No bo wiesz, faceci czasem są zazdrośni jak ich koleżanki albo co gorsza przyjaciółki mają kogoś a oni sami nie - zapytała wprost Różowa Huskyego.
- Naah, nie jesteś przecież nawet w moim gatunku. Ogólnie to lepiej, jeśli więcej zwierzaków jest w szczęśliwych związkach, ale zastanawiam się czasem czemu ja nie mam szczęścia - odpowiedział Husky.
- Zasługujesz na to i życzę ci tego, ale nie mogę chyba wiele zrobić. No i chciałam się upewnić co myślisz, szczerość i zaufanie to podstawy. Inne emocje i uczucia też są ważne, sporo było o tym w tej bajce jak to w bajkach, ale nie jestem pewna czy sobie z tym odpowiednio dobrze wszyscy radziliśmy - stwierdziła Różowa.
- No pojechałem po bandzie parę razy, wiem - przyznał Husky z lekkim niesmakiem.
- Cóż, w większości to były takie jakby psychiczne siniaki, które po max kilku dniach przechodziły, ale mogło być gorzej. Chyba wolę wiedzieć na co można sobie pozwalać a na co nie - mówiła dalej Różowa.
- Jeśli ty, Czarna, Lisiczka i Puma będziecie mieć futrzaki, kłębuchy i pluszaki, to uczucia to jedyny sposób na porozumiewanie z nimi - zauważył Husky.
- Mhm, to bardzo ważne, żeby o to dbać, choć brzmi jak banał - dodała Różowa
- Hmmm, to może w wolnej chwili spróbujemy opracować jakąś podstawową skalę siły uczuć, żeby potem umieć odpowiednio wyważać proporcje, np. opiekuńczość jest dobra, ale nadopiekuńczość już nie i nikt nie wie, gdzie jest granica - podał przykład Husky.
- No dobrze, może w wolnej chwili, bo znowu zanosi się, że to będzie kolejny temat rzeka - odpowiedziała Różowa i rozmawiali ze sobą o tym do późnego wieczora.

Tillsammans III / 11

zupełnie nie wiem o czym

- No więc tak, yyy, to pokrętło wyzwala podwójną ilość energii, którą można dowolnie wykorzystać w razie potrzeby w rożnych miejscach wszechświata - zaczął Husky. - Z kolei ten przełącznik służy do uruchomienia programu dominacji nad światem, raczej nie używam, ale nigdy nie wiadomo kiedy może się przydać, yyyy... poza tym tą wajchą reguluję temperaturę słońca, to ważne bo pozwala utrzymać klimat w odpowiednim stanie - ciągnął dalej Husky.
- Jasne, to zrób tak, żeby teraz zaświeciło słońce - zaproponowała Różowa.
- Yyyy, w sumie mógłbym, ale ostatnio jak coś źle zaprogramowałem, to potem przez cały grudzień i pół stycznia włączała się jesień albo wiosna i dopiero od niedawna jest mróz, więc wolę za dużo nie kombinować.
- No tak, to zrozumiałe - przyznała Różowa. - A obudowa tego urządzenia wykonana jest zapewne ze starego, świętego, chińskiego dębu i absorbuje energię kosmiczną?
- Naah, użyłem jej, bo po prostu fajnie wygląda - wyjaśnił Husky.
- No dobra, a tak na serio - zaczęła tracić cierpliwość Różowa. - Bo zaczynam żałować, że zapytałam.
- Heh, no dobra, wiedziałem że się zorientujesz, że coś ściemniam. Tak bardziej serio, to chciałem ci zaprezentować kalendarz z zegarem, który częściowo skonstruowałem. Ma wbudowany kompas, żyroskop, pokazuje aktualne położenie gwiazd, księżyca i słońca, prognozuje pogodę z pewnym przybliżeniem itp. Pomyślałem, że ci się spodoba.
- Hmmm, no może przydać się na mecze w następnym odcinku do odmierzania połów, tercji i kwart, ale ogólnie to wolę prawdziwe gwiazdy, niebo, heh, to takie romantyczne - rozmarzyła się Różowa.
- No jak ci opowiadam o prawdziwych gwiazdach to mi nie wierzysz - zrobił wyrzut Husky.
- Heh, no nie zaczynaj znowu Husky - westchnęła Różowa.

Salon pół przesypu piasku w klepsydrze później:

- A wy siedzicie w domu? - zapytała Lisiczka Huskyego i Różową po powrocie z Lisem, Czarną i wilkiem z przechadzki po lesie. - Jeszcze pół przesypu piasku w klepsydrze było naprawdę przyjemnie w lesie, lekki mróz, ale czyste, gwieździste niebo. - Ale chwilę potem zerwał się wiatr, przyszły chmury zaczął padać śnieg, więc wróciliśmy.
- Aha, bo myślałam, że coś przegapiłam - stwierdziła Różowa z lekką ironią.
- No już ze dwie pełnie księżyca nie było tak fajnie i klimatycznie w lesie.
- Aha, ale pewnie trochę zmarzliście, co? Zwiększę wam ogrzewanie, niniejszym przestawię to oto pokrętło na wyzwolenie podwójnej ilości energii - zaanonsowała Różowa.
- Naah, nie musisz, wystarczy że przestawisz nieco wajchę i będzie lepiej. Tylko nie dotykaj przełącznika, bo znowu coś rozregulujemy. W ogóle to Husky powinien cię z tego już przeszkolić - powiedział Wilk.
- Hmmm, no coś tam mi próbował tłumaczyć, ale jakoś słabo mu szło - powiedziała Różowa.
- Aha, to poproś go o to przy okazji - powiedział Wilk.
- Nie omieszkam - odpowiedziała Różowa z lekką ironią.
- To fajnie - odpowiedział Wilk.
- Mhm, naprawdę ekstra - powiedziała Różowa z podwójną ironią.
- No też mi się podoba ten system, trochę go trzeba dopracować, ale ogólnie działa w miarę dobrze.
- Ehhhh - zniecierpliwiła się Różowa i poszła do biblioteki.
- Co ją ugryzło? - zapytał Wilk Huskyego.
- Yyyyy, ogólnie w porządku, ale nie pytaj - westchnął Husky.

Salon przesyp piasku w klepsydrze później:

- Dawno nie siedzieliśmy wszyscy razem w salonie. Może obejrzymy jakiś film? - zaproponowała lisiczka.
- A co jest do wyboru?
- Hmmm, horror "Straszne potwory 4", thriller "Niebezpieczny pazur", sensacja "Zwierzak na krawędzi", obyczajowy "Zycie Futrzaka", psychologiczny "Umysł Futrzaka" i dramat "Pod sierścią" - przejrzała lisiczka program TV.
- No nie wiem, nie chce mi się, może jednak jakiś koncert? - zapytała Czarna.
- Możemy obejrzeć deathmetalowy "Totalne zniszczenie", z blacku "Herezja na maxa", doomowy "Dołująca deprecha", progresywny "Pokręcona finezja" i metalcoreowy "Niesamowite emocje"
- Jakoś nie jestem w nastroju - rzekł Wilk.
- To może w coś pogramy? - zapytał lis. - Do wyboru są: strategia "Zbuduj imperium", RPG "Przygody futrzaka", wyścigi "Najszybszy zwierzak 3", sportowe "Pokonaj przeciwnika" i zręcznościówka "Zręczny futrzak".
- Lipa i strata czasu - pokręcił głową Husky.
- To co proponujesz?
- Nic, jakoś tak zwyczajnie na nic dziś nie mam ochoty. W końcu nie zawsze trzeba mieć dobry dzień.

Tillsammans III / 10

Ogródek:

- Chcesz mi wmówić, że owady i inne małe zwierzaki umieją myśleć, a nawet chcą, żebyś je zjadał? - zapytał prowokacyjnie Kot Jeża.
- Ej ej, nie upraszczaj problemu aż do tego stopnia, ale w pewnym sensie właśnie tak uważam - odpowiedział również nieco prowokacyjnie Jeż.
- Jasne, to niech cię zje Nosorożec i życzę ci smacznego - pojechał po bandzie Kot.
- Chyba nie rozumiesz albo nie chcesz zrozumieć - odpowiedział Jeż.
- Ok, to ócz mnie miszczu - powiedział Kot, specjalnie z błędami ortofonicznymi, bo uczniem był w miarę zdolnym.
- Przede wszystkim kwestia kultury, obyczajów i jeszcze wielu innych czynników, heh - westchnął Jeż widząc, że łatwo z Kotem nie będzie. - W dużym uproszczeniu mogę powiedzieć, że owady mają swój cykl życiowy. Trzeba go dobrze poznać, żeby zrozumieć ich potrzeby za życia. A po zakończeniu cyklu życiowego wracają do natury w czym mam swój udział - zaczął wyjaśniać Jeż.
- Czyli je zjadasz - prowokował Kot dalej.
- Mhm, ale w odpowiednim miejscu i czasie i w taki sposób, żeby nie czuły bólu. Przynajmniej póki co, docelowo chciałbym, żeby były szczęśliwe za życia i żebym umiał to stwierdzać.
- No ale to tylko owady, bez przesady, żeby się tym przejmować - ciągnął Kot.
- Nie znam ciekawszego świata niż ten w naszym ogródku, rozbudowana społeczność mrówek, inżynieria pajęczyn, lotnictwo much i komarów to tylko najbardziej zauważalne z jego elementów.
- W ogóle mnie to nie kręci - znów wyraził zniechęcenie Kot.
- Hmmm, poświęć kilka dni na rozkminę tematu ziom, to może zakumasz stuff i wyciągniesz jakieś wnioski dla siebie - powiedział Jeż i złapał się za głowę w jakim języku musi rozmawiać.
- No dobra, zaczynasz mówić z sensem - opowiedział Kot i jakiś czas rozmawiali ze sobą w tym stylu.

Biblioteka:

- No dobra, to skoro jesteś taka mądra, to o czym teraz myślę? - zapytała różowa Czarną, która właśnie przeczytała serię artykułów o tematyce psychologicznej "Futro Futrzaka".
- Teraz myślisz o czymś trudnym, prawie nie rozwiązywalnym jak na obecne czasy.
- Hmmm, a niby skąd wiesz?
- Ogon prawie zawiązał ci się w supeł.
- Cóż, znów rozkminiam temat zjadania się zwierzaków nawzajem - zrobiła zniesmaczoną minę Różowa.
- Za trudny jak dla mnie, raczej ci nie pomogę.
- Ech, no tak, standard, niewygodny temat to najlepiej zwalić na kogoś innego - powiedziała z ironią, wyrzutem i lekką prowokacją Różowa.
- Po prostu w to nie wierzę, za dużo konfliktów interesów, nierównowagi sił i możliwości, nierównomierny rozwój gospodarczy, ideologie wyższości wyssane z palca itp.
- Za dużo black/doom/death metalu się nasłuchałaś chyba, heh. Można podgryźć temat od innej strony. Nasz jeż je owady, ale oprócz tego je hoduje, nic im nie brakuje, rozwijają się optymalnie, je je dopiero jak się zestarzeją albo zachorują i dba o to, żeby nie odczuwały bólu i innych negatywnych emocji. Można by nawet powiedzieć, że wytworzyły jakąś społeczność żyjącą według pewnych zasad i równie dobrze mogłyby sobie radzić bez Jeża, nie widzisz tego? I analogii do problemu kurczaków też nie zauważasz? - rozkręciła się Różowa.
- No i co z tego, chcesz we mnie wzbudzić poczucie winy? że mam to gdzieś? że wolę poczytać jakieś głupie czasopisma? - zrobiła wyrzut Czarna i od razu zorientowała się, że przesadziła a ogon zwinął jej się w kształt oznaczający zmieszanie.
- Hmmm, chyba rzeczywiście za bardzo chcę i naciskam, przepraszam - spuściła ogon Różowa.
- Spoko, ja też bym chciała, żeby świat był lepszy, ale póki co jest jak jest, heh - też spuściła ogon Czarna, ale tylko do średniego poziomu. - Cóż, fakt, że jesteśmy zwierzakami i rozmawiamy ze sobą już jest sporym osiągnięciem - dodała.
- No, i to po polsku, to dopiero emewenent.
- Raczej enemewent.
- No raczej - lekko podniosła ogon różowa i już dalej rozmawiały ze sobą jak zwykle.

 Salon:

- Musisz tak ostentacyjnie ziewać i się nudzić? - zwrócił się Husky do Wilka.
- Skończyła się runda jesienna w gospodarce, to odpoczywam, a co? - odburknął Wilk.
- A to, że pracuję nad algorytmami do analizy prognozy pogody w skali godzin, dni, tygodni, miesięcy i lat w celu optymalizacji działań gospodarczych względem warunków naturalnych i możliwości psycho-fizycznych przeciętnego zwierzaka na rundę wiosenną i następne lata - wyjaśnił Husky.
- No i co z tego? - zapytał zaczepnie Wilk.
- No i to wymaga skupienia i wzmożonego wysiłku intelektualnego, a nie pomagasz mi w tym - odpowiedział stanowczo Husky.
- Nie masz szans, z pogodą jak z kobietą, nigdy nie przewidzisz nastroju i emocji, a gospodarka działa tak, że silniejszy może więcej i nie ma w tym żadnej filozofii - argumentował Wilk.
- Może i tak, ale poczucie bycia fair również względem słabszych zwiększa sens i poczucie zadowolenia z tego co się robi jakbyś nie zauważył, a poza tym bez wsparcia inteligencji mógłbyś cały czas bez sensu przenosić ciężkie przedmioty z jednego miejsca w drugie, ale nic byś nie zbudował - wymądrzył się Husky.
- Może i masz rację, ale dzisiaj po prostu wybitnie mi się nic nie chce - odparł Wilk.
- No dobra, to może w nocy albo nad ranem zajmę się za ciebie ostrzeniem łyżew na rundę zimową, bo jakoś od świtu do późnego wieczora jestem zajęty - kontynuował Husky.
- Heh, no dobra już dobra, jedną parę może dzisiaj wieczorem zacznę - zmiękł nieco Wilk, który wiedział, że Husky ma rację, ale nie mógł sobie odmówić odrobiny droczenia się.
- To fajnie, dołączę do ciebie jak będę potrzebował przerwy w myśleniu - odpowiedział Husky jeszcze z nutką ironii, ale już z lekkim uśmiechem.
- Hehe, spoko, tak w ogóle to obmyśliłem już częściowo taktykę na mecze z ekipą z sawanny - powiedział Wilk.
- Obmyśliłeś? Niemożliwe - powiedział Husky i dalej rozmawiali już ze sobą jak zwykle.

Tillsammans III / 9

Biblioteka:

- Hej Czarna - weszła do biblioteki Różowa. - Co porabiasz?
- Hej hej, siedzę nad programem do analiz gospodarczych pomysłu Szczura. Husky mi go wczoraj zainstalował na kompie - odpowiedziała Czarna.
- Hmmm, pokażesz jak działa? Może na sawannie by się coś takiego też przydało.
- Wpisuję średnie zapotrzebowanie na różne towary dla domu w skali tygodnia, miesiąca i roku i wychodzi mi mniej więcej co i kiedy przydałoby się zamówić u Brunatnego. Jak się nauczę dobrze obsługiwać, to nie będę musiała za każdym razem robić tego ręcznie i zaoszczędzę kilka godzin w tygodniu.
- To pewnie i na sawannie by się sprawdziło, hmmmm. Aha i zrób tak, żeby starczyło zasobów na mecze pod koniec serii. Tu masz listę zwierzaków, które mogą przybyć, minimalną, średnią i maksymalną. W miarę możliwości dopasuj średnie zapotrzebowanie na zasoby, jeśli możesz - powiedziała Różowa.
- Mhm, biorę to pod uwagę. Hmmm, Nosorożec Szorstsierść? - spojrzała czarna na listę nazwisk. - Też ma zamiar grać?
- I Noso i Hipo, a jeśli Bruno i pola przyjadą, to akurat będzie po parze obrońców na drużynę. Aha i jeśli jeszcze nie obcięłaś pazurków, to trzeba by doszydełkować ręcznie ochraniacze, zwłaszcza dla hipo, noso, osła, na nogi i dla kotów, czyli dla nas i psów na grzbiety, żeby sobie nikt krzywdy nie zrobił - powiedziała Różowa.
- Trochę dużo tych zajęć naszykowałaś, nie przesadzasz? - zrobiła zniesmaczoną minę Czarna.
- Co zrobimy to będzie, przyda się na przyszłość. Poza tym coraz częściej sprawdzam ostatnio prognozę pogody i już się jej prawie nauczyłam na pamięć. Przez najbliższe dni zwiększy się ciśnienie atmosferyczne, co oznacza że będziemy mniej ospali, nawet ty - szturchnęła Różowa czarną w bok i wystawiła język.
- No dobra namówiłaś mnie - odpowiedziała Czarna też szturchnięciem w bok.
- Pomyślałam też, że Kot mógłby być na przykład komentatorem, lepiej żeby się nie brał za grę ani tym bardziej za sędziowanie i mógłby nam oszczędzić tej perkusyjnej łupanki już, bo nic dobrego z tego nie wynika, heh - zwróciła uwagę Różowa.
- Tak wiem, obowiązki wychowawcze, heh, to też zaniedbuję - zrobiła zniesmaczoną minę Czarna. - No ale co ja mogę, większość czasu spędzam na tych nudnych analizach gospodarczych, heh - zrobiła wyrzut Czarna.
- Hmmm, fakt, trochę to czasochłonne - też zrobiła zniesmaczoną i przy okazji z wyrazem zrozumienia minę Różowa. - 'Jesienne liście' też trochę zaniedbałyśmy, heh - dodała. - Ale zauważyłam, że wiele pomysłów pasuje do 'pustynnego piasku' z sawanny i można by jakoś połączyć siły.
- Może i tak, heh. Pomyślę nad tym przez sen, bo już dwa przesypy piasku w klepsydrze do północy.
- No to, nght.
- Nght, nght, heh - wystawiła język Czarna i poszły spać do salonu.

Salon nazajutrz:

- Już wstałaś? - szturchnęła Różowa Czarną w bok z rana.
- Ej no, wiesz że cię lubię, ale to, że jesteś lepiej wysportowana nie znaczy, że możesz mnie tak traktować, grrr - mruknęła Czarna, ale jednak przyjaźnie. - I mierz proszę siły na zamiary - dodała po chwili.
- Hmmm, no dobra przepraszam - zniesmaczyła nieco minę Różowa i dopisała sobie powiedzenie "mierzyć siły na zamiary" do listy mądrości z dziedziny gospodarki. - Ale tym razem warto wstać wcześniej, bo Liski przygotowują wykład, prezentację i ćwiczenia z zakresu medycyny naturalnej.
- No dobra, za pół przesypu piasku w klepsydrze możemy iść do szpitala.
- Tak w ogóle to jest szansa, że Tygrys i Jaguar przyjadą do nas, jeśli u nich gospodarka też działa dobrze, a chyba działa dobrze, ale ktoś musi zostać, więc nie wiem czy Puma i Kuguar też będą mogli przyjechać - powiedziała Różowa.
- Cóż, chyba wychodzi na to, że Jaguar mnie lubi - stwierdziła fakt Czarna.
- Cóż, chyba właśnie na to wychodzi - potwierdziła Różowa nie mogąc stłumić lekkiego uśmiechu.
- No dobra, to spróbuję opanować ten program menedżerski od Husky'ego i Szczura, może się razem pouczymy - powiedziała Czarna.
- Nie tylko tego moglibyście się pouczyć - odpowiedziała Różowa znowu z lekkim uśmiechem.
- Co masz na myśli, hę? - zapytała Czarna.
- No, yyy, nowych riffów do 'pustynnego piasku' i 'jesiennych liści' na przykład - odpowiedziała różowa.
- No tak, wspominałaś wczoraj, heh. Same obowiązki i żadnych przyjemności - zrobiła zniesmaczoną minę Czarna.
- Życie na sawannie też nie jest tak różowe, jak znasz z czasopism - dodała Różowa.
- Wiem, zmienili ostatnio wygląd i dodali trochę więcej żółtego i niebieskiego na tło. A poza tym rzeczywiście zajęło mi trochę czasu, żeby się tam zaaklimatyzować, ale ogólnie jednak dobrze się u was czułam, następnym razem byłoby pewnie lepiej - odpowiedziała Czarna.
- Ja chętnie zapraszam, jeśli tutaj będzie wszystko grać i gospodarka działać, to możesz przyjeżdżać, a tymczasem chodźmy do Lisków już.

Szpital:

- Dzień dobry - przywitała Lisiczka ekipę. - Na dzisiejszym wykładzie połączonym z prezentacją oraz ćwiczeniami, w naszej nowo wybudowanej sali szpitalnej, za co należą się słowa uznania dla Liska i Husky'ego a najbardziej dla Wilka, który dopiero co wrócił z rodzinnych stron i jeszcze nie zdążył odpocząć a już pomógł w pracach wykończeniowych, chcielibyśmy przedstawić wyniki naszych prac z dziedziny natury - zaczęła Lisiczka.
- Bardzo nam miło, że większość z was, mieszkańców naszej okolicy znalazło trochę czasu na przybycie. Myślę, że to czego możemy się tutaj wspólnie od siebie nauczyć przyczyni się do rozwoju naszej społeczności, nauki, kultury, rozumienia zagadnień natury, a na dzisiejszym spotkaniu w szczególności medycyny - kontynuował Lisek.
- Mamy tu przygotowane dwa urządzenia do precyzyjnego dawkowania substancji znieczulających, które mogłyby się nam przydać np. w przypadku kontuzji w czasie zawodów sportowych czy przy pracy fizycznej. Mam nadzieję, że nigdy się to nie zdarzy, ale dobrze jest wiedzieć co wtedy robić. Poza tym mogłyby być przydatne w eliminacji bólu przy porodzie, to informacja dla samic, ale dobrze byłoby, żeby samce też wiedzieli jak to działa - powiedziała Lisiczka.
- Być może też za kilka czy kilkanaście sezonów dopuszczalne będzie również wspomaganie takimi technikami możliwie bezbolesnego i humanitarnego przechodzenia na tamten świat, ale póki co nie potrafimy jeszcze na te tematy wspólnie rozmawiać - dodał Lisek.
- Tymczasem dzisiaj dobrze byłoby przetestować techniczne możliwości nowego wyposażenia naszego szpitala - mówiła dalej Lisiczka. - Potrzebowalibyśmy na początek dwóch ochotników do przetestowania działania środków znieczulających na łapach. Jeśli nie będzie chętnych to...
- ... my z Czarną się zgłaszamy - szturchnęła łapą w bok Różowa Czarną.
- Super, dzięki - dodała Czarna z lekko zniesmaczoną miną.
- To świetnie. A więc ustawiamy dawkowanie na pół przesypu klepsydry mając dane stężenie środka znieczulającego, wielkość i masę zwierzaka. Różowa i Czarna mają podobne parametry więc wyniki też powinny być podobne. Po upływie połowy przesypu piasku w klepsydrze powinnyście odzyskać czucie w łapach - tłumaczyła Lisiczka.
- Daj mi na tylną jeśli to bez większej różnicy, przednie łapy mam bardziej leniwe - powiedziała czarna.
- Hmmmm, myślę, że możemy tak zrobić - odpowiedziała Lisiczka i zaczęła pracę, potem to samo zadanie wykonali Husky z wilkiem i Lisiczka z Liskiem i przy zmniejszonych dawkach również mniejsze zwierzaki i tak do popołudnia czas zleciał a potem zwierzaki wróciły do swoich standardowo zaplanowanych zajęć.

Tillsammans III / 8

Biblioteka:

- Wiesz Jeż, jeszcze kilka spraw nie daje mi spokoju - zwróciła się Różowa do Jeża odrywając się od książek.
- Mhm, słucham cię - odpowiedział Jeż również przerywając lekturę.
- Chodzi o sprawę Dzika z pierwszego sezonu - sprecyzowała Różowa. - No wiesz, ten piorun, jak bardzo Dzik mógł to odczuć.
- Hmmm, nie wiemy dokładnie co się stało, takie rzeczy zdarzają się niezmiernie rzadko, to mogło być bolesne, ale być może wywołało szok, który zneutralizował ból - odpowiedział Jeż najlepiej jak umiał.
- Hmmm, no bo nie chciałabym żeby się takie rzeczy w ogóle działy - powiedziała Różowa.
- Jak najbardziej się z tobą zgadzam, też nie chciałbym i staram się, żeby się nie działy - odpowiedział Jeż.
- No i pomyślałam, że... hmmm, można by udostępnić na mapie naszego obszaru miejsca ogólnie dostępne i zawsze bezpieczne, gdzie można by się schronić na czas burzy i deszczu i żeby było w nich zawsze trochę jedzenia i picia - pomyślała i powiedziała Różowa.
- Dobry pomysł, popieram, trzeba by wyznaczyć optymalne miejsca, ale to trochę potrwa, bo trudno tak od razu ocenić, gdzie miałyby być zlokalizowane - zaczął się zastanawiać Jeż.
- Chyba wiem, widziałam Orła cień dzisiaj i pewnie jest u siebie, grał kiedyś w hokeja z Huskym i Wilkiem, on mógłby porobić zdjęcia z lotu ptaka. Może byśmy się wybrali w obszar górski dzisiaj z ekipą i przy okazji porozmawiali z Orłem? Co ty na to?
- Chętnie bym się wybrał, ale już się umówiłem z Czarną na analizy gospodarcze i tym się właśnie teraz zajmuję - odpowiedział Jeż.
- Hmmm, Wilka też jeszcze nie ma, więc zapytam Liski i Huskyego - powiedziała Różowa i pobiegła do salonu zbierać ekipę.

W drodze w góry:

- Dobra, to zróbmy tak, biegnijmy obok siebie, ja włączę kamerę, nagram cię i zobaczymy potem jak biegasz - zaproponowała Lisiczka Różowej.
- No dobra, namówiłaś mnie, ale musisz wyczuć moje tempo, żebym się zmieściła w kadrze - odpowiedziała Różowa.
- No to biegniemy, uwaga, nagrywam - powiedziała Lisiczka. - A w ogóle to zamówiłam u Brunatnego przenośny aparat do prześwietleń, jeśli będzie dostępny, to przy najbliższej okazji go dostanę. Będę mogła na przykład w biegu zbadać twój układ kostny i inne, tylko musiałybyśmy się w nocy umówić i działa tylko z bliska.
- I może być niezdrowe, więc nie należy z tym przesadzać - dodała od razu Różowa i przy okazji dopisała sobie stwierdzenie "co za dużo to niezdrowo" do listy uniwersalnych i zawsze dobrych powiedzeń z dziedziny natury.
- Mhm, z umiarem to podstawa, ale jednak takie urządzenia wykorzystywane raz na miesiąc na przykład znacznie zmniejszyłyby ryzyko urazów, chorób, dolegliwości, przeszłych, aktualnych i prawdopodobnych w przyszłości - dopowiedziała Lisiczka.
- Hmmm, to zapiszę się do ciebie na comiesięczne wizyty - zapowiedziała Różowa.
- Super, regularność i systematyczność to też jedna z podstaw. Jeśli mnie czasami nie będzie to napiszę ci instrukcję jak z tego korzystać, jeśli nie będzie dołączona do opakowania.
- Zawsze czytam, ale dzięki za troskę, ty też jesteś super jak dla mnie, nawet jeśli nie wychodzi ci to z ogólnospołecznych badań - szturchnęła łapą Różowa Lisiczkę w bok.
- Oj tam, każdy jest sobą i tyle, chociaż chętnie też zdobyłabym sobie kilka punktów rankingowych.
- Mhm, to przy najbliższej okazji nauczę cię jak to działa - powiedziała Różowa i tak rozmawiały do momentu dojścia do jaskini i gniazda Orła.

W jaskini Orła:

- Woof, woof - przywitał się w starym stylu Husky.
- Skrzek, pisk - odpowiedział Orzeł. - Miło widzieć starego druha. Widziałem was z daleka, nie sądziłem, że chcecie mnie odwiedzić. Co was tu sprowadza? - zapytał.
- Ogólnie chcieliśmy sobie zrobić wypad w góry, a konkretnie mamy do ciebie sprawę - odpowiedziała Różowa i opowiedziała o pomyśle z pierwszej tercji tego odcinka.
- Jak dla mnie nie ma sprawy, chętnie porobię zdjęcia, najlepiej w różnych warunkach pogodowych dla porównania, podczas burzy to raczej nie, ale w lekkim deszczu czy niewielkiej mgle, da się zrobić - powiedział Orzeł.
- Byłoby super, jak będziesz miał jakieś ciekawe i przydatne ujęcia, to z góry sam lepiej wiesz gdzie nas znaleźć, jesteś u nas mile widziany - odpowiedział Husky.
- Ok, sam jestem ciekaw jak mi te panoramy wyjdą.
- Przy okazji, jest jeszcze jedna rzecz, o której powinieneś wiedzieć, jeśli nie wiesz - odezwał się Lis. - Dwa sezony temu jakoś tak wyszło, że... yyy, hmmm, długo by tłumaczyć, jest mi wstyd za siebie i Wilka, którego nie wiem czy znasz, ale jest podobny do Huskyego i yyy albo pamiętasz z boiska i... - plątał się Lis.
- Konkretnie chodzi o to, że dwa sezony temu Lis chciał powstrzymać wilka przed nielegalnym łapaniem kurczaków, które wchodziły sobie na nasz teren i zostało to zinterpretowane dość surowo przez strażników, czyli hipopotama i nosorożca i lis chciał zapytać czy nie chowasz do nas urazy z tego powodu, bo też jesteś ptakiem - sprecyzował Husky.
- Aha, jeśli tak było i zrozumieliście swój błąd, to w porządku, dopytam najwyżej jeszcze strażników przy okazji, ale ogólnie aktualnie nic do was nie mam - odpowiedział równie konkretnie Orzeł.
- Cieszę się zatem, miło było cię spotkać, piękny masz stąd widok - dodał na pożegnanie Husky.
- Miło mi było również - uśmiechnął się Orzeł.
- I jeszcze jeśli chcesz, to może jeszcze pod koniec trzeciego sezonu zrobimy jakiś większy turniej sportowy i oczywiście jesteś zaproszony gdybyś chciał przybyć - dodała na pożegnanie Różowa i cała ekipa zebrała się do powrotu, żeby zdążyć do domu przed wieczorem.

Tillsammans III / 7

Biblioteka:

- Hej Jeż - wszedł Husky do biblioteki.
- Witaj Husky, miło cię widzieć, czegoś potrzebujesz?
- Hmmm, chciałem poczytać co nieco o gospodarce, ale psychicznie się na dzisiaj już zmęczyłem. Za to chętnie pograłbym w piłkę albo hokeja z Psem i Kotem, no i fajnie by było gdybyś się przyłączył - zaprosił Husky Jeża.
- Mhm, chętnie, pogoda jest sprzyjająca, więc czemu nie - odpowiedział Jeż.
- Hej futrzaki, gotowi? - zawołał husky Psa i Kota.
- Yup, gotowi - odpowiedział Kot. - Możemy iść w coś pograć.
- Dobra, to ja stoję na bramce, Jeż sędziuje, a wy możecie grać jeden na jednego, tak będzie chyba najlepiej - wybrał Husky najlepszą opcję. - Co dobrego ostatnio u ciebie? - zwrócił się Husky do Jeża.
- Pracuję nad udoskonaleniem systemu wartości, w zeszłym odcinku przesłałem Różowej ogólny zarys tematu i staram się go dopracowywać - zaczął Jeż.
- Aha, ten twój podział na ogólne dziedziny życia? - zapytał Husky.
- Mhm, właśnie ten. Ostatnio zabrałem się za wyszukiwanie uniwersalnych i zawsze dobrych wyrażeń, z takich klasycznych to w życiu/etyce "nie rób drugiemu co tobie niemiłe", w dziedzinie natury "w przyrodzie nic nie ginie" czy "porównuj podobne z podobnym" tylko nie wiem gdzie zakwalifikować, chyba do dziedziny prawa - powiedział Jeż.
- Dobry pomysł, mieć zbiór takich zasad zawsze przy sobie - odpowiedział Husky.
- Późnym wieczorem Różowa z czarną powinny być już w domu, to może pogadamy o tym dokładniej i tym razem ja zapraszam do dyskusji i ciebie i futrzaki - powiedział Jeż.
- Może za dużo nie pogadam, ale wypić herbatę i posłuchać, to nawet chętnie.

Salon kilka godzin później:

- Cześć, już jesteśmy - przywitała się Różowa za siebie i Czarną wchodząc do salonu.
- To fajnie, miło was znowu widzieć - przywitał się w swoim stylu Jeż z uśmiechem.
- Hmmm, tak się zastanawiam, że może warto byłoby omówić tzw. trudne sprawy póki panuje dobra aura wokół - zaproponowała Różowa.
- Hmmm, no w sumie to się właśnie takich spodziewałem, zawsze dostaję zadania z gwiazdką - uśmiechnął się Jeż.
- No dobra, no więc tak. Mniej więcej znam się na sprawach poczęcia, narodzin i odchodzenia z tego świata, a tematu śmierci jakoś na tyle dużo zwierzaków unika, że nie wiem co o tym myśleć :-/ - zrobiła zniesmaczoną minę Różowa.
- No też zauważyłem, że to temat tabu - potwierdził Jeż.
- No więc jako pantera powinnam się na tym dobrze znać, teoretycznie jestem drapieżna a tymczasem nawet nie jem mięsa - powiedziała Różowa.
- Hmmm, no niby tak, ale z drugiej strony to dobrze, bo świetny z ciebie mediator w tych sprawach. Zwierzaki typowo roślinożerne w ogóle nie chcą podejmować tematu - zauważył Jeż.
- Mhm, ale to nadal trudny temat, sama chyba nie powinnam próbować go rozwiązywać - zrobiła znowu sceptyczną minę Różowa.
- A ty Husky, co sądzisz? - zwrócił się jeż do Huskyego.
- No u mnie jest tak, że też mogę bez problemu mięsa nie jeść, ale jednak jem i staram się jeść ze świadomością wyważania proporcji - powiedział Husky.
- Hmmm, to już coś, tak chyba nawet najlepiej, też tak robię - stwierdził Jeż.
- Słyszałem o humanitarnym uśmiercaniu zwierzaków, ale chyba brakuje mi jeszcze wiedzy medycznej i z kilku innych dziedzin, zresztą już o tym trochę rozmawialiśmy kiedyś - przypomniał Husky i rozmawiali tak jeszcze przez jakiś czas.

Salon rano:

- Znowu się niewyspaaaam - ziewnęła Czarna, która tym razem wstała pierwsza. - Coś przegapiłam? Bo chyba się zdrzemnęłam jak jeszcze rozmawialiście - dodała po chwili.
- No rozkminiamy tematy życia i śmierci dalej - powiedziała Różowa.
- Stanęło na tym, że gospodarczo już jesteśmy w miarę dobrze rozwinięci, mamy bezpośrednio u siebie wszystkie pomieszczenia włącznie z miejscem pochówku i już prawie zbudowaliśmy szpital - powiedział Husky.
- No i zawsze jest opcja, że na wyspie inne zwierzaki już te miejsca mają przygotowane i na sawannie też tak jest i my też tam jesteśmy zapisani. Zawsze lepiej, że jest kilka opcji - powiedziała Czarna już wybudzona z letargu.
- Mhm i teraz z tego co wiem, to jest znacznie lepiej jeśli te miejsca są dobrze wybrane, no bo w szpitalach i w miejscach pochówku musi być możliwie cicho, ale bez przesady, dobrze dobrana muzyka uspokaja i pomaga się skoncentrować na czynnościach precyzyjnych... - powiedział Husky.
- ... mhm, a np. w warsztatach i na boiskach jest zawsze głośno i nie da się tego za bardzo przyciszyć, ale jeśli praca i mecze odbywają się kulturalnie, to robi się nawet w miarę sprzyjający szum otoczenia, który też można stymulować odpowiednio dobraną muzyką - dodał Kot. - Wiem wiem, nie sprawiam wrażenia swoim zachowaniem, że to rozumiem, ale wiele się ostatnio nauczyłem. Spaliłem nawet trochę książek uznanych za złe i bardzo złe.
- O, to bardzo dobrze - powiedział Jeż. - Jeszcze mamy sporo uniwersalnych tematów do omówienia, które od dawna już powinny dobrze działać, ale w tym odcinku już nie zdążymy, jeszcze na kilka tematów może się uda porozmawiać w następnych - dodał po chwili i jeszcze jakiś czas ze sobą w ten sposób rozmawiali.

Tillsammans III / 6

Salon:

- Cześć chłopaki - weszła do salonu Lisiczka. - Co porabiacie i jak wam idzie?
- Cześć kochanie - przywitał się Lisek :-) - Akurat kończymy budować pomieszczenie na klinikę.
- W zasadzie to możesz już powoli brać się za wyposażenie. Co możesz sama zrobić to się nie krępuj, a jak masz z czymś problem to jak nie do Liska to do mnie - zadeklarował Husky.
- Wow, no to teraz to już mam tu prawie wszystko czego mi trzeba - ucieszyła się Lisiczka. Posiedzę pewnie jeszcze jakiś czas w bibliotece i przygotuję lekcje i wykłady. Aha i nie zapomnijcie zrobić miejsca na szafki z lekarstwami i innym sprzętem oraz materiały edukacyjne, no i łóżka i fotele mają być wygodne i komfortowe - rozpędziła się Lisiczka.
- Ej, ej, spokojnie, to jeszcze trochę potrwa - przerwał Lisek.
- Oj tam, w trójkę dacie radę - odpowiedziała Lisiczka.
- Póki co w dwójkę. Z Wilkiem robota idzie szybciej, ale akurat stwierdził, że czas odwiedzić rodzinne strony i jeden czy dwa odcinki może go nie być. W sumie należy mu się odpoczynek, sporo się ostatnio napracował fizycznie - wyjaśnił Husky.
- Aha, no skoro tak to nie popędzam. A jeśli czegoś potrzebujecie to wiecie gdzie mnie szukać - odpowiedziała Lisiczka i pobiegła standardowo do biblioteki.

Pokój w jaskini Lwa:

- Halo Jeż, halo Jeż, tu Żółta Pantera prosto z sawanny - połączyła się telekonferencyjnie-video Różowa z Jeżem.
- No witam, witam, kiedy do nas wracasz? - zapytał Jeż.
- Jeszcze nie wiem, może wrócę z Czarną w następnym odcinku, chyba że sama wróci. Jest tu ze mną teraz, ale słodko śpi i co chwilę przewraca się z boku na bok, muszę jej porobić zdjęcia, bo nie mogę się napatrzeć, hehe. No dobra, ale do konkretów - spieszyła się Różowa.
- Słucham zatem. Jest akurat ze mną Szczur i wertujemy książki i zapiski z różnych dziedzin życia i próbujemy je jakoś uspójnić i dopasować, żeby popełniać jak najmniej błędów ideologicznych w rozwoju tych dziedzin.
- No to super, ja właśnie w tej sprawie. Przydadzą mi się do artykułów wasze spostrzeżenia.
- No dobra to poprzesyłamy wam tam mailowo to, co udało nam się zrobić. Podzielę treści na ogólnie pojętą 'naturę', 'gospodarkę', 'naukę', 'kulturę', 'relacje międzyzwierzakowe', 'światopogląd', 'mentalność', 'prawo i etykę', 'sprawy życia i śmierci' i może jeszcze jakieś główne działy, a te podzielę na mniejsze podkategorie dla ułatwienia - sprecyzował Jeż.
- Fajnie, podoba mi się, że to tak poukładałeś, będzie przejrzyściej - pochwaliła Jeża Różowa.
- To cieszę się w takim razie. Aha i pamiętaj, że też mogliśmy się pomylić w tych spostrzeżeniach, jest bardzo dużo chaosu w necie i nadmiar informacji często utrudnia zebranie najlepszych danych - zwrócił uwagę Jeż.
- Wiem wiem, też mam z tym problem, ale powinno się jakoś udać. Zresztą po was rzadko coś trzeba poprawiać - odpowiedziała Różowa.
- Miło słyszeć, dziękuję, staramy się - podziękował Jeż.
- No dobra, to ja się w takim razie rozłączam i widzimy się niedługo - pożegnała się Różowa.

Pokój w jaskini lwa kilka godzin później:

- Aśniewyspaam - ziewnęła Czarna po przebudzeniu.
- Nawet nie wiesz jak bardzo - skomentowała Różowa letarg Czarnej tłumiąc śmiech.
- Klepsydra mi stanęła czy już tak późno? - zapytała Czarna.
- No niestety stanęła, piasek się chyba popsuł - stwierdziła Różowa.
- Znowu? No to lipa :-/ W następnym odcinku wracam do lasu na północ, a nawet się nie zdążyłam pożegnać z ekipą - zrobiła zniesmaczoną minę Czarna :-/
- Nie no, z Jaguarem się nawet pożegnałaś, był tu dwa przesypy klepsydry temu, ale tak smacznie spałaś, że nie chcieliśmy cię budzić - powiedziała Różowa.
- A niech to. Ale obciach, pewnie wyglądałam koszmarnie - zdołowała się Czarna.
- Nie no, nie było tak źle. A w ogóle to może zrobimy tak, że pojedziemy we dwie do lasu albo może namówię Tygrysa jeszcze, bo Jaguar stwierdził, że niestety nie może, ale fajnie byłoby żeby może za kilka odcinków chłopaki też przyjechali, to zorganizujemy mecze, konferencje naukowe, występy muzyczne itp. na północy.
- Hmmm, no dobra, namówiłaś mnie - stwierdziła Czarna jeszcze prawie przez sen i rozmawiały w ten sposób jeszcze przez jakieś 1,5 przesypu klepsydry według czasu różowej, bo klepsydra Czarnej się przecież zacięła.