piątek, 16 maja 2014

Tillsammans III / 12

Biblioteka:

- Cześć Czarna. Hmmm, wyglądasz koszmarnie, coś się stało? - zapytała Różowa wchodząc do biblioteki.
- Dzięki za szczerość, jesteś kochana - odpowiedziała Czarna.
- Wiem, dziękuję. Dobra, ale tak serio to chyba nie jesteś w formie, co? Mam się zacząć martwić? - zaniepokoiła się Różowa.
- Hmmm, obejrzałam właśnie ludzką telewizję i się przeraziłam. Codziennie zdarzają się wypadki, choroby, tragedie związane z przemocą, niesprawiedliwości społeczne, chyba nie chcę wymienić dalej, ale jest tego znacznie więcej - stwierdziła Czarna z mocno zniesmaczoną miną i spuszczonym ogonem. - Teraz rozumiem czemu tak ci zależało na rozkminie podobnych tematów dwa odcinki temu - przyznała.
- Hmmm, ja mam tutaj napisane, że ludzie to najmądrzejsze i najbardziej inteligentne istoty na świecie, hmmm, i teraz nie wiem co myśleć - zajrzała do swoich notatek Różowa.
- Skoro tak, a my mamy móżdżki znacznie mniejsze, to nas to wszystko też kiedyś czeka? - zapytała Czarna lepszą w te klocki Różową.
- Hmmm, możliwe, że jak się postaramy i nie będziemy popełniać tych samych błędów, to może uda nam się ich uniknąć - stwierdziła Różowa. - A w ogóle to chłopaki już są i cała reszta gotowa na boiskach, właśnie po to po ciebie przyszłam.
- No nie, zawsze jak mam się spotkać z Jaguarem to jestem nie w formie, heh - poskarżyła się czarna na los.
- Nie sądzę, żeby mu to przeszkadzało, no chodź, potrzebujesz jakoś odreagować.

Po meczach:

- Nie mówi się "skosić kogoś" tylko "sfaulować" a jak ktoś kogoś przewróci, nawet przez przypadek, to jest źle a nie dobrze i nie należy się z tego cieszyć - strofowała przy Jaguarze Czarna Kota, który komentował przed chwilą wydarzenia na boisku.
- Oj tam, nic się nikomu nie stało przecież i dobrze się bawiliśmy - powiedział dwa razy z rzędu skoszony Jaguar.
- Mhm, ja też się dobrze bawiłam, ale nie można pozwalać na takie zachowanie, należy od razu wyjaśniać nieporozumienia i reagować na naganne zachowanie, bo potem byłoby coraz trudniej, heh - włączył się czarnej instynkt wychowawczy, o który sama się wcześniej za bardzo nie podejrzewała.
- Mi się też fajnie brykało - stwierdził Tygrys i szturchnął swoją Żółtą/Różową Panterę w ramię.
- No w sumie ogólnie było ok - odgryzła się szturchnięciem tak, żeby Tygrys wpadł na Jaguara.
- Ej, ale wiesz, że "body checking" w hokeju kobiet jest niedozwolony? - sprawdził wiedzę Różowej Jaguar.
- Tak, jasne, ja po tobie nie mogę pojechać a ty po mnie mógłbyś, bo faceci mogą, tak? - zapytała podchwytliwie Różowa Jaguara.
- Sorry, takie mamy prawo - rzekł Jaguar a Różowa tymczasem zauważyła, że Husky idzie sam z tyłu za resztą ekipy, więc zwolniła, żeby sprawdzić czy wszystko w porządku.

W drodze do domu:

- Ale nie jesteś zazdrosny? No bo wiesz, faceci czasem są zazdrośni jak ich koleżanki albo co gorsza przyjaciółki mają kogoś a oni sami nie - zapytała wprost Różowa Huskyego.
- Naah, nie jesteś przecież nawet w moim gatunku. Ogólnie to lepiej, jeśli więcej zwierzaków jest w szczęśliwych związkach, ale zastanawiam się czasem czemu ja nie mam szczęścia - odpowiedział Husky.
- Zasługujesz na to i życzę ci tego, ale nie mogę chyba wiele zrobić. No i chciałam się upewnić co myślisz, szczerość i zaufanie to podstawy. Inne emocje i uczucia też są ważne, sporo było o tym w tej bajce jak to w bajkach, ale nie jestem pewna czy sobie z tym odpowiednio dobrze wszyscy radziliśmy - stwierdziła Różowa.
- No pojechałem po bandzie parę razy, wiem - przyznał Husky z lekkim niesmakiem.
- Cóż, w większości to były takie jakby psychiczne siniaki, które po max kilku dniach przechodziły, ale mogło być gorzej. Chyba wolę wiedzieć na co można sobie pozwalać a na co nie - mówiła dalej Różowa.
- Jeśli ty, Czarna, Lisiczka i Puma będziecie mieć futrzaki, kłębuchy i pluszaki, to uczucia to jedyny sposób na porozumiewanie z nimi - zauważył Husky.
- Mhm, to bardzo ważne, żeby o to dbać, choć brzmi jak banał - dodała Różowa
- Hmmm, to może w wolnej chwili spróbujemy opracować jakąś podstawową skalę siły uczuć, żeby potem umieć odpowiednio wyważać proporcje, np. opiekuńczość jest dobra, ale nadopiekuńczość już nie i nikt nie wie, gdzie jest granica - podał przykład Husky.
- No dobrze, może w wolnej chwili, bo znowu zanosi się, że to będzie kolejny temat rzeka - odpowiedziała Różowa i rozmawiali ze sobą o tym do późnego wieczora.

Tillsammans III / 11

zupełnie nie wiem o czym

- No więc tak, yyy, to pokrętło wyzwala podwójną ilość energii, którą można dowolnie wykorzystać w razie potrzeby w rożnych miejscach wszechświata - zaczął Husky. - Z kolei ten przełącznik służy do uruchomienia programu dominacji nad światem, raczej nie używam, ale nigdy nie wiadomo kiedy może się przydać, yyyy... poza tym tą wajchą reguluję temperaturę słońca, to ważne bo pozwala utrzymać klimat w odpowiednim stanie - ciągnął dalej Husky.
- Jasne, to zrób tak, żeby teraz zaświeciło słońce - zaproponowała Różowa.
- Yyyy, w sumie mógłbym, ale ostatnio jak coś źle zaprogramowałem, to potem przez cały grudzień i pół stycznia włączała się jesień albo wiosna i dopiero od niedawna jest mróz, więc wolę za dużo nie kombinować.
- No tak, to zrozumiałe - przyznała Różowa. - A obudowa tego urządzenia wykonana jest zapewne ze starego, świętego, chińskiego dębu i absorbuje energię kosmiczną?
- Naah, użyłem jej, bo po prostu fajnie wygląda - wyjaśnił Husky.
- No dobra, a tak na serio - zaczęła tracić cierpliwość Różowa. - Bo zaczynam żałować, że zapytałam.
- Heh, no dobra, wiedziałem że się zorientujesz, że coś ściemniam. Tak bardziej serio, to chciałem ci zaprezentować kalendarz z zegarem, który częściowo skonstruowałem. Ma wbudowany kompas, żyroskop, pokazuje aktualne położenie gwiazd, księżyca i słońca, prognozuje pogodę z pewnym przybliżeniem itp. Pomyślałem, że ci się spodoba.
- Hmmm, no może przydać się na mecze w następnym odcinku do odmierzania połów, tercji i kwart, ale ogólnie to wolę prawdziwe gwiazdy, niebo, heh, to takie romantyczne - rozmarzyła się Różowa.
- No jak ci opowiadam o prawdziwych gwiazdach to mi nie wierzysz - zrobił wyrzut Husky.
- Heh, no nie zaczynaj znowu Husky - westchnęła Różowa.

Salon pół przesypu piasku w klepsydrze później:

- A wy siedzicie w domu? - zapytała Lisiczka Huskyego i Różową po powrocie z Lisem, Czarną i wilkiem z przechadzki po lesie. - Jeszcze pół przesypu piasku w klepsydrze było naprawdę przyjemnie w lesie, lekki mróz, ale czyste, gwieździste niebo. - Ale chwilę potem zerwał się wiatr, przyszły chmury zaczął padać śnieg, więc wróciliśmy.
- Aha, bo myślałam, że coś przegapiłam - stwierdziła Różowa z lekką ironią.
- No już ze dwie pełnie księżyca nie było tak fajnie i klimatycznie w lesie.
- Aha, ale pewnie trochę zmarzliście, co? Zwiększę wam ogrzewanie, niniejszym przestawię to oto pokrętło na wyzwolenie podwójnej ilości energii - zaanonsowała Różowa.
- Naah, nie musisz, wystarczy że przestawisz nieco wajchę i będzie lepiej. Tylko nie dotykaj przełącznika, bo znowu coś rozregulujemy. W ogóle to Husky powinien cię z tego już przeszkolić - powiedział Wilk.
- Hmmm, no coś tam mi próbował tłumaczyć, ale jakoś słabo mu szło - powiedziała Różowa.
- Aha, to poproś go o to przy okazji - powiedział Wilk.
- Nie omieszkam - odpowiedziała Różowa z lekką ironią.
- To fajnie - odpowiedział Wilk.
- Mhm, naprawdę ekstra - powiedziała Różowa z podwójną ironią.
- No też mi się podoba ten system, trochę go trzeba dopracować, ale ogólnie działa w miarę dobrze.
- Ehhhh - zniecierpliwiła się Różowa i poszła do biblioteki.
- Co ją ugryzło? - zapytał Wilk Huskyego.
- Yyyyy, ogólnie w porządku, ale nie pytaj - westchnął Husky.

Salon przesyp piasku w klepsydrze później:

- Dawno nie siedzieliśmy wszyscy razem w salonie. Może obejrzymy jakiś film? - zaproponowała lisiczka.
- A co jest do wyboru?
- Hmmm, horror "Straszne potwory 4", thriller "Niebezpieczny pazur", sensacja "Zwierzak na krawędzi", obyczajowy "Zycie Futrzaka", psychologiczny "Umysł Futrzaka" i dramat "Pod sierścią" - przejrzała lisiczka program TV.
- No nie wiem, nie chce mi się, może jednak jakiś koncert? - zapytała Czarna.
- Możemy obejrzeć deathmetalowy "Totalne zniszczenie", z blacku "Herezja na maxa", doomowy "Dołująca deprecha", progresywny "Pokręcona finezja" i metalcoreowy "Niesamowite emocje"
- Jakoś nie jestem w nastroju - rzekł Wilk.
- To może w coś pogramy? - zapytał lis. - Do wyboru są: strategia "Zbuduj imperium", RPG "Przygody futrzaka", wyścigi "Najszybszy zwierzak 3", sportowe "Pokonaj przeciwnika" i zręcznościówka "Zręczny futrzak".
- Lipa i strata czasu - pokręcił głową Husky.
- To co proponujesz?
- Nic, jakoś tak zwyczajnie na nic dziś nie mam ochoty. W końcu nie zawsze trzeba mieć dobry dzień.

Tillsammans III / 10

Ogródek:

- Chcesz mi wmówić, że owady i inne małe zwierzaki umieją myśleć, a nawet chcą, żebyś je zjadał? - zapytał prowokacyjnie Kot Jeża.
- Ej ej, nie upraszczaj problemu aż do tego stopnia, ale w pewnym sensie właśnie tak uważam - odpowiedział również nieco prowokacyjnie Jeż.
- Jasne, to niech cię zje Nosorożec i życzę ci smacznego - pojechał po bandzie Kot.
- Chyba nie rozumiesz albo nie chcesz zrozumieć - odpowiedział Jeż.
- Ok, to ócz mnie miszczu - powiedział Kot, specjalnie z błędami ortofonicznymi, bo uczniem był w miarę zdolnym.
- Przede wszystkim kwestia kultury, obyczajów i jeszcze wielu innych czynników, heh - westchnął Jeż widząc, że łatwo z Kotem nie będzie. - W dużym uproszczeniu mogę powiedzieć, że owady mają swój cykl życiowy. Trzeba go dobrze poznać, żeby zrozumieć ich potrzeby za życia. A po zakończeniu cyklu życiowego wracają do natury w czym mam swój udział - zaczął wyjaśniać Jeż.
- Czyli je zjadasz - prowokował Kot dalej.
- Mhm, ale w odpowiednim miejscu i czasie i w taki sposób, żeby nie czuły bólu. Przynajmniej póki co, docelowo chciałbym, żeby były szczęśliwe za życia i żebym umiał to stwierdzać.
- No ale to tylko owady, bez przesady, żeby się tym przejmować - ciągnął Kot.
- Nie znam ciekawszego świata niż ten w naszym ogródku, rozbudowana społeczność mrówek, inżynieria pajęczyn, lotnictwo much i komarów to tylko najbardziej zauważalne z jego elementów.
- W ogóle mnie to nie kręci - znów wyraził zniechęcenie Kot.
- Hmmm, poświęć kilka dni na rozkminę tematu ziom, to może zakumasz stuff i wyciągniesz jakieś wnioski dla siebie - powiedział Jeż i złapał się za głowę w jakim języku musi rozmawiać.
- No dobra, zaczynasz mówić z sensem - opowiedział Kot i jakiś czas rozmawiali ze sobą w tym stylu.

Biblioteka:

- No dobra, to skoro jesteś taka mądra, to o czym teraz myślę? - zapytała różowa Czarną, która właśnie przeczytała serię artykułów o tematyce psychologicznej "Futro Futrzaka".
- Teraz myślisz o czymś trudnym, prawie nie rozwiązywalnym jak na obecne czasy.
- Hmmm, a niby skąd wiesz?
- Ogon prawie zawiązał ci się w supeł.
- Cóż, znów rozkminiam temat zjadania się zwierzaków nawzajem - zrobiła zniesmaczoną minę Różowa.
- Za trudny jak dla mnie, raczej ci nie pomogę.
- Ech, no tak, standard, niewygodny temat to najlepiej zwalić na kogoś innego - powiedziała z ironią, wyrzutem i lekką prowokacją Różowa.
- Po prostu w to nie wierzę, za dużo konfliktów interesów, nierównowagi sił i możliwości, nierównomierny rozwój gospodarczy, ideologie wyższości wyssane z palca itp.
- Za dużo black/doom/death metalu się nasłuchałaś chyba, heh. Można podgryźć temat od innej strony. Nasz jeż je owady, ale oprócz tego je hoduje, nic im nie brakuje, rozwijają się optymalnie, je je dopiero jak się zestarzeją albo zachorują i dba o to, żeby nie odczuwały bólu i innych negatywnych emocji. Można by nawet powiedzieć, że wytworzyły jakąś społeczność żyjącą według pewnych zasad i równie dobrze mogłyby sobie radzić bez Jeża, nie widzisz tego? I analogii do problemu kurczaków też nie zauważasz? - rozkręciła się Różowa.
- No i co z tego, chcesz we mnie wzbudzić poczucie winy? że mam to gdzieś? że wolę poczytać jakieś głupie czasopisma? - zrobiła wyrzut Czarna i od razu zorientowała się, że przesadziła a ogon zwinął jej się w kształt oznaczający zmieszanie.
- Hmmm, chyba rzeczywiście za bardzo chcę i naciskam, przepraszam - spuściła ogon Różowa.
- Spoko, ja też bym chciała, żeby świat był lepszy, ale póki co jest jak jest, heh - też spuściła ogon Czarna, ale tylko do średniego poziomu. - Cóż, fakt, że jesteśmy zwierzakami i rozmawiamy ze sobą już jest sporym osiągnięciem - dodała.
- No, i to po polsku, to dopiero emewenent.
- Raczej enemewent.
- No raczej - lekko podniosła ogon różowa i już dalej rozmawiały ze sobą jak zwykle.

 Salon:

- Musisz tak ostentacyjnie ziewać i się nudzić? - zwrócił się Husky do Wilka.
- Skończyła się runda jesienna w gospodarce, to odpoczywam, a co? - odburknął Wilk.
- A to, że pracuję nad algorytmami do analizy prognozy pogody w skali godzin, dni, tygodni, miesięcy i lat w celu optymalizacji działań gospodarczych względem warunków naturalnych i możliwości psycho-fizycznych przeciętnego zwierzaka na rundę wiosenną i następne lata - wyjaśnił Husky.
- No i co z tego? - zapytał zaczepnie Wilk.
- No i to wymaga skupienia i wzmożonego wysiłku intelektualnego, a nie pomagasz mi w tym - odpowiedział stanowczo Husky.
- Nie masz szans, z pogodą jak z kobietą, nigdy nie przewidzisz nastroju i emocji, a gospodarka działa tak, że silniejszy może więcej i nie ma w tym żadnej filozofii - argumentował Wilk.
- Może i tak, ale poczucie bycia fair również względem słabszych zwiększa sens i poczucie zadowolenia z tego co się robi jakbyś nie zauważył, a poza tym bez wsparcia inteligencji mógłbyś cały czas bez sensu przenosić ciężkie przedmioty z jednego miejsca w drugie, ale nic byś nie zbudował - wymądrzył się Husky.
- Może i masz rację, ale dzisiaj po prostu wybitnie mi się nic nie chce - odparł Wilk.
- No dobra, to może w nocy albo nad ranem zajmę się za ciebie ostrzeniem łyżew na rundę zimową, bo jakoś od świtu do późnego wieczora jestem zajęty - kontynuował Husky.
- Heh, no dobra już dobra, jedną parę może dzisiaj wieczorem zacznę - zmiękł nieco Wilk, który wiedział, że Husky ma rację, ale nie mógł sobie odmówić odrobiny droczenia się.
- To fajnie, dołączę do ciebie jak będę potrzebował przerwy w myśleniu - odpowiedział Husky jeszcze z nutką ironii, ale już z lekkim uśmiechem.
- Hehe, spoko, tak w ogóle to obmyśliłem już częściowo taktykę na mecze z ekipą z sawanny - powiedział Wilk.
- Obmyśliłeś? Niemożliwe - powiedział Husky i dalej rozmawiali już ze sobą jak zwykle.

Tillsammans III / 9

Biblioteka:

- Hej Czarna - weszła do biblioteki Różowa. - Co porabiasz?
- Hej hej, siedzę nad programem do analiz gospodarczych pomysłu Szczura. Husky mi go wczoraj zainstalował na kompie - odpowiedziała Czarna.
- Hmmm, pokażesz jak działa? Może na sawannie by się coś takiego też przydało.
- Wpisuję średnie zapotrzebowanie na różne towary dla domu w skali tygodnia, miesiąca i roku i wychodzi mi mniej więcej co i kiedy przydałoby się zamówić u Brunatnego. Jak się nauczę dobrze obsługiwać, to nie będę musiała za każdym razem robić tego ręcznie i zaoszczędzę kilka godzin w tygodniu.
- To pewnie i na sawannie by się sprawdziło, hmmmm. Aha i zrób tak, żeby starczyło zasobów na mecze pod koniec serii. Tu masz listę zwierzaków, które mogą przybyć, minimalną, średnią i maksymalną. W miarę możliwości dopasuj średnie zapotrzebowanie na zasoby, jeśli możesz - powiedziała Różowa.
- Mhm, biorę to pod uwagę. Hmmm, Nosorożec Szorstsierść? - spojrzała czarna na listę nazwisk. - Też ma zamiar grać?
- I Noso i Hipo, a jeśli Bruno i pola przyjadą, to akurat będzie po parze obrońców na drużynę. Aha i jeśli jeszcze nie obcięłaś pazurków, to trzeba by doszydełkować ręcznie ochraniacze, zwłaszcza dla hipo, noso, osła, na nogi i dla kotów, czyli dla nas i psów na grzbiety, żeby sobie nikt krzywdy nie zrobił - powiedziała Różowa.
- Trochę dużo tych zajęć naszykowałaś, nie przesadzasz? - zrobiła zniesmaczoną minę Czarna.
- Co zrobimy to będzie, przyda się na przyszłość. Poza tym coraz częściej sprawdzam ostatnio prognozę pogody i już się jej prawie nauczyłam na pamięć. Przez najbliższe dni zwiększy się ciśnienie atmosferyczne, co oznacza że będziemy mniej ospali, nawet ty - szturchnęła Różowa czarną w bok i wystawiła język.
- No dobra namówiłaś mnie - odpowiedziała Czarna też szturchnięciem w bok.
- Pomyślałam też, że Kot mógłby być na przykład komentatorem, lepiej żeby się nie brał za grę ani tym bardziej za sędziowanie i mógłby nam oszczędzić tej perkusyjnej łupanki już, bo nic dobrego z tego nie wynika, heh - zwróciła uwagę Różowa.
- Tak wiem, obowiązki wychowawcze, heh, to też zaniedbuję - zrobiła zniesmaczoną minę Czarna. - No ale co ja mogę, większość czasu spędzam na tych nudnych analizach gospodarczych, heh - zrobiła wyrzut Czarna.
- Hmmm, fakt, trochę to czasochłonne - też zrobiła zniesmaczoną i przy okazji z wyrazem zrozumienia minę Różowa. - 'Jesienne liście' też trochę zaniedbałyśmy, heh - dodała. - Ale zauważyłam, że wiele pomysłów pasuje do 'pustynnego piasku' z sawanny i można by jakoś połączyć siły.
- Może i tak, heh. Pomyślę nad tym przez sen, bo już dwa przesypy piasku w klepsydrze do północy.
- No to, nght.
- Nght, nght, heh - wystawiła język Czarna i poszły spać do salonu.

Salon nazajutrz:

- Już wstałaś? - szturchnęła Różowa Czarną w bok z rana.
- Ej no, wiesz że cię lubię, ale to, że jesteś lepiej wysportowana nie znaczy, że możesz mnie tak traktować, grrr - mruknęła Czarna, ale jednak przyjaźnie. - I mierz proszę siły na zamiary - dodała po chwili.
- Hmmm, no dobra przepraszam - zniesmaczyła nieco minę Różowa i dopisała sobie powiedzenie "mierzyć siły na zamiary" do listy mądrości z dziedziny gospodarki. - Ale tym razem warto wstać wcześniej, bo Liski przygotowują wykład, prezentację i ćwiczenia z zakresu medycyny naturalnej.
- No dobra, za pół przesypu piasku w klepsydrze możemy iść do szpitala.
- Tak w ogóle to jest szansa, że Tygrys i Jaguar przyjadą do nas, jeśli u nich gospodarka też działa dobrze, a chyba działa dobrze, ale ktoś musi zostać, więc nie wiem czy Puma i Kuguar też będą mogli przyjechać - powiedziała Różowa.
- Cóż, chyba wychodzi na to, że Jaguar mnie lubi - stwierdziła fakt Czarna.
- Cóż, chyba właśnie na to wychodzi - potwierdziła Różowa nie mogąc stłumić lekkiego uśmiechu.
- No dobra, to spróbuję opanować ten program menedżerski od Husky'ego i Szczura, może się razem pouczymy - powiedziała Czarna.
- Nie tylko tego moglibyście się pouczyć - odpowiedziała Różowa znowu z lekkim uśmiechem.
- Co masz na myśli, hę? - zapytała Czarna.
- No, yyy, nowych riffów do 'pustynnego piasku' i 'jesiennych liści' na przykład - odpowiedziała różowa.
- No tak, wspominałaś wczoraj, heh. Same obowiązki i żadnych przyjemności - zrobiła zniesmaczoną minę Czarna.
- Życie na sawannie też nie jest tak różowe, jak znasz z czasopism - dodała Różowa.
- Wiem, zmienili ostatnio wygląd i dodali trochę więcej żółtego i niebieskiego na tło. A poza tym rzeczywiście zajęło mi trochę czasu, żeby się tam zaaklimatyzować, ale ogólnie jednak dobrze się u was czułam, następnym razem byłoby pewnie lepiej - odpowiedziała Czarna.
- Ja chętnie zapraszam, jeśli tutaj będzie wszystko grać i gospodarka działać, to możesz przyjeżdżać, a tymczasem chodźmy do Lisków już.

Szpital:

- Dzień dobry - przywitała Lisiczka ekipę. - Na dzisiejszym wykładzie połączonym z prezentacją oraz ćwiczeniami, w naszej nowo wybudowanej sali szpitalnej, za co należą się słowa uznania dla Liska i Husky'ego a najbardziej dla Wilka, który dopiero co wrócił z rodzinnych stron i jeszcze nie zdążył odpocząć a już pomógł w pracach wykończeniowych, chcielibyśmy przedstawić wyniki naszych prac z dziedziny natury - zaczęła Lisiczka.
- Bardzo nam miło, że większość z was, mieszkańców naszej okolicy znalazło trochę czasu na przybycie. Myślę, że to czego możemy się tutaj wspólnie od siebie nauczyć przyczyni się do rozwoju naszej społeczności, nauki, kultury, rozumienia zagadnień natury, a na dzisiejszym spotkaniu w szczególności medycyny - kontynuował Lisek.
- Mamy tu przygotowane dwa urządzenia do precyzyjnego dawkowania substancji znieczulających, które mogłyby się nam przydać np. w przypadku kontuzji w czasie zawodów sportowych czy przy pracy fizycznej. Mam nadzieję, że nigdy się to nie zdarzy, ale dobrze jest wiedzieć co wtedy robić. Poza tym mogłyby być przydatne w eliminacji bólu przy porodzie, to informacja dla samic, ale dobrze byłoby, żeby samce też wiedzieli jak to działa - powiedziała Lisiczka.
- Być może też za kilka czy kilkanaście sezonów dopuszczalne będzie również wspomaganie takimi technikami możliwie bezbolesnego i humanitarnego przechodzenia na tamten świat, ale póki co nie potrafimy jeszcze na te tematy wspólnie rozmawiać - dodał Lisek.
- Tymczasem dzisiaj dobrze byłoby przetestować techniczne możliwości nowego wyposażenia naszego szpitala - mówiła dalej Lisiczka. - Potrzebowalibyśmy na początek dwóch ochotników do przetestowania działania środków znieczulających na łapach. Jeśli nie będzie chętnych to...
- ... my z Czarną się zgłaszamy - szturchnęła łapą w bok Różowa Czarną.
- Super, dzięki - dodała Czarna z lekko zniesmaczoną miną.
- To świetnie. A więc ustawiamy dawkowanie na pół przesypu klepsydry mając dane stężenie środka znieczulającego, wielkość i masę zwierzaka. Różowa i Czarna mają podobne parametry więc wyniki też powinny być podobne. Po upływie połowy przesypu piasku w klepsydrze powinnyście odzyskać czucie w łapach - tłumaczyła Lisiczka.
- Daj mi na tylną jeśli to bez większej różnicy, przednie łapy mam bardziej leniwe - powiedziała czarna.
- Hmmmm, myślę, że możemy tak zrobić - odpowiedziała Lisiczka i zaczęła pracę, potem to samo zadanie wykonali Husky z wilkiem i Lisiczka z Liskiem i przy zmniejszonych dawkach również mniejsze zwierzaki i tak do popołudnia czas zleciał a potem zwierzaki wróciły do swoich standardowo zaplanowanych zajęć.

Tillsammans III / 8

Biblioteka:

- Wiesz Jeż, jeszcze kilka spraw nie daje mi spokoju - zwróciła się Różowa do Jeża odrywając się od książek.
- Mhm, słucham cię - odpowiedział Jeż również przerywając lekturę.
- Chodzi o sprawę Dzika z pierwszego sezonu - sprecyzowała Różowa. - No wiesz, ten piorun, jak bardzo Dzik mógł to odczuć.
- Hmmm, nie wiemy dokładnie co się stało, takie rzeczy zdarzają się niezmiernie rzadko, to mogło być bolesne, ale być może wywołało szok, który zneutralizował ból - odpowiedział Jeż najlepiej jak umiał.
- Hmmm, no bo nie chciałabym żeby się takie rzeczy w ogóle działy - powiedziała Różowa.
- Jak najbardziej się z tobą zgadzam, też nie chciałbym i staram się, żeby się nie działy - odpowiedział Jeż.
- No i pomyślałam, że... hmmm, można by udostępnić na mapie naszego obszaru miejsca ogólnie dostępne i zawsze bezpieczne, gdzie można by się schronić na czas burzy i deszczu i żeby było w nich zawsze trochę jedzenia i picia - pomyślała i powiedziała Różowa.
- Dobry pomysł, popieram, trzeba by wyznaczyć optymalne miejsca, ale to trochę potrwa, bo trudno tak od razu ocenić, gdzie miałyby być zlokalizowane - zaczął się zastanawiać Jeż.
- Chyba wiem, widziałam Orła cień dzisiaj i pewnie jest u siebie, grał kiedyś w hokeja z Huskym i Wilkiem, on mógłby porobić zdjęcia z lotu ptaka. Może byśmy się wybrali w obszar górski dzisiaj z ekipą i przy okazji porozmawiali z Orłem? Co ty na to?
- Chętnie bym się wybrał, ale już się umówiłem z Czarną na analizy gospodarcze i tym się właśnie teraz zajmuję - odpowiedział Jeż.
- Hmmm, Wilka też jeszcze nie ma, więc zapytam Liski i Huskyego - powiedziała Różowa i pobiegła do salonu zbierać ekipę.

W drodze w góry:

- Dobra, to zróbmy tak, biegnijmy obok siebie, ja włączę kamerę, nagram cię i zobaczymy potem jak biegasz - zaproponowała Lisiczka Różowej.
- No dobra, namówiłaś mnie, ale musisz wyczuć moje tempo, żebym się zmieściła w kadrze - odpowiedziała Różowa.
- No to biegniemy, uwaga, nagrywam - powiedziała Lisiczka. - A w ogóle to zamówiłam u Brunatnego przenośny aparat do prześwietleń, jeśli będzie dostępny, to przy najbliższej okazji go dostanę. Będę mogła na przykład w biegu zbadać twój układ kostny i inne, tylko musiałybyśmy się w nocy umówić i działa tylko z bliska.
- I może być niezdrowe, więc nie należy z tym przesadzać - dodała od razu Różowa i przy okazji dopisała sobie stwierdzenie "co za dużo to niezdrowo" do listy uniwersalnych i zawsze dobrych powiedzeń z dziedziny natury.
- Mhm, z umiarem to podstawa, ale jednak takie urządzenia wykorzystywane raz na miesiąc na przykład znacznie zmniejszyłyby ryzyko urazów, chorób, dolegliwości, przeszłych, aktualnych i prawdopodobnych w przyszłości - dopowiedziała Lisiczka.
- Hmmm, to zapiszę się do ciebie na comiesięczne wizyty - zapowiedziała Różowa.
- Super, regularność i systematyczność to też jedna z podstaw. Jeśli mnie czasami nie będzie to napiszę ci instrukcję jak z tego korzystać, jeśli nie będzie dołączona do opakowania.
- Zawsze czytam, ale dzięki za troskę, ty też jesteś super jak dla mnie, nawet jeśli nie wychodzi ci to z ogólnospołecznych badań - szturchnęła łapą Różowa Lisiczkę w bok.
- Oj tam, każdy jest sobą i tyle, chociaż chętnie też zdobyłabym sobie kilka punktów rankingowych.
- Mhm, to przy najbliższej okazji nauczę cię jak to działa - powiedziała Różowa i tak rozmawiały do momentu dojścia do jaskini i gniazda Orła.

W jaskini Orła:

- Woof, woof - przywitał się w starym stylu Husky.
- Skrzek, pisk - odpowiedział Orzeł. - Miło widzieć starego druha. Widziałem was z daleka, nie sądziłem, że chcecie mnie odwiedzić. Co was tu sprowadza? - zapytał.
- Ogólnie chcieliśmy sobie zrobić wypad w góry, a konkretnie mamy do ciebie sprawę - odpowiedziała Różowa i opowiedziała o pomyśle z pierwszej tercji tego odcinka.
- Jak dla mnie nie ma sprawy, chętnie porobię zdjęcia, najlepiej w różnych warunkach pogodowych dla porównania, podczas burzy to raczej nie, ale w lekkim deszczu czy niewielkiej mgle, da się zrobić - powiedział Orzeł.
- Byłoby super, jak będziesz miał jakieś ciekawe i przydatne ujęcia, to z góry sam lepiej wiesz gdzie nas znaleźć, jesteś u nas mile widziany - odpowiedział Husky.
- Ok, sam jestem ciekaw jak mi te panoramy wyjdą.
- Przy okazji, jest jeszcze jedna rzecz, o której powinieneś wiedzieć, jeśli nie wiesz - odezwał się Lis. - Dwa sezony temu jakoś tak wyszło, że... yyy, hmmm, długo by tłumaczyć, jest mi wstyd za siebie i Wilka, którego nie wiem czy znasz, ale jest podobny do Huskyego i yyy albo pamiętasz z boiska i... - plątał się Lis.
- Konkretnie chodzi o to, że dwa sezony temu Lis chciał powstrzymać wilka przed nielegalnym łapaniem kurczaków, które wchodziły sobie na nasz teren i zostało to zinterpretowane dość surowo przez strażników, czyli hipopotama i nosorożca i lis chciał zapytać czy nie chowasz do nas urazy z tego powodu, bo też jesteś ptakiem - sprecyzował Husky.
- Aha, jeśli tak było i zrozumieliście swój błąd, to w porządku, dopytam najwyżej jeszcze strażników przy okazji, ale ogólnie aktualnie nic do was nie mam - odpowiedział równie konkretnie Orzeł.
- Cieszę się zatem, miło było cię spotkać, piękny masz stąd widok - dodał na pożegnanie Husky.
- Miło mi było również - uśmiechnął się Orzeł.
- I jeszcze jeśli chcesz, to może jeszcze pod koniec trzeciego sezonu zrobimy jakiś większy turniej sportowy i oczywiście jesteś zaproszony gdybyś chciał przybyć - dodała na pożegnanie Różowa i cała ekipa zebrała się do powrotu, żeby zdążyć do domu przed wieczorem.

Tillsammans III / 7

Biblioteka:

- Hej Jeż - wszedł Husky do biblioteki.
- Witaj Husky, miło cię widzieć, czegoś potrzebujesz?
- Hmmm, chciałem poczytać co nieco o gospodarce, ale psychicznie się na dzisiaj już zmęczyłem. Za to chętnie pograłbym w piłkę albo hokeja z Psem i Kotem, no i fajnie by było gdybyś się przyłączył - zaprosił Husky Jeża.
- Mhm, chętnie, pogoda jest sprzyjająca, więc czemu nie - odpowiedział Jeż.
- Hej futrzaki, gotowi? - zawołał husky Psa i Kota.
- Yup, gotowi - odpowiedział Kot. - Możemy iść w coś pograć.
- Dobra, to ja stoję na bramce, Jeż sędziuje, a wy możecie grać jeden na jednego, tak będzie chyba najlepiej - wybrał Husky najlepszą opcję. - Co dobrego ostatnio u ciebie? - zwrócił się Husky do Jeża.
- Pracuję nad udoskonaleniem systemu wartości, w zeszłym odcinku przesłałem Różowej ogólny zarys tematu i staram się go dopracowywać - zaczął Jeż.
- Aha, ten twój podział na ogólne dziedziny życia? - zapytał Husky.
- Mhm, właśnie ten. Ostatnio zabrałem się za wyszukiwanie uniwersalnych i zawsze dobrych wyrażeń, z takich klasycznych to w życiu/etyce "nie rób drugiemu co tobie niemiłe", w dziedzinie natury "w przyrodzie nic nie ginie" czy "porównuj podobne z podobnym" tylko nie wiem gdzie zakwalifikować, chyba do dziedziny prawa - powiedział Jeż.
- Dobry pomysł, mieć zbiór takich zasad zawsze przy sobie - odpowiedział Husky.
- Późnym wieczorem Różowa z czarną powinny być już w domu, to może pogadamy o tym dokładniej i tym razem ja zapraszam do dyskusji i ciebie i futrzaki - powiedział Jeż.
- Może za dużo nie pogadam, ale wypić herbatę i posłuchać, to nawet chętnie.

Salon kilka godzin później:

- Cześć, już jesteśmy - przywitała się Różowa za siebie i Czarną wchodząc do salonu.
- To fajnie, miło was znowu widzieć - przywitał się w swoim stylu Jeż z uśmiechem.
- Hmmm, tak się zastanawiam, że może warto byłoby omówić tzw. trudne sprawy póki panuje dobra aura wokół - zaproponowała Różowa.
- Hmmm, no w sumie to się właśnie takich spodziewałem, zawsze dostaję zadania z gwiazdką - uśmiechnął się Jeż.
- No dobra, no więc tak. Mniej więcej znam się na sprawach poczęcia, narodzin i odchodzenia z tego świata, a tematu śmierci jakoś na tyle dużo zwierzaków unika, że nie wiem co o tym myśleć :-/ - zrobiła zniesmaczoną minę Różowa.
- No też zauważyłem, że to temat tabu - potwierdził Jeż.
- No więc jako pantera powinnam się na tym dobrze znać, teoretycznie jestem drapieżna a tymczasem nawet nie jem mięsa - powiedziała Różowa.
- Hmmm, no niby tak, ale z drugiej strony to dobrze, bo świetny z ciebie mediator w tych sprawach. Zwierzaki typowo roślinożerne w ogóle nie chcą podejmować tematu - zauważył Jeż.
- Mhm, ale to nadal trudny temat, sama chyba nie powinnam próbować go rozwiązywać - zrobiła znowu sceptyczną minę Różowa.
- A ty Husky, co sądzisz? - zwrócił się jeż do Huskyego.
- No u mnie jest tak, że też mogę bez problemu mięsa nie jeść, ale jednak jem i staram się jeść ze świadomością wyważania proporcji - powiedział Husky.
- Hmmm, to już coś, tak chyba nawet najlepiej, też tak robię - stwierdził Jeż.
- Słyszałem o humanitarnym uśmiercaniu zwierzaków, ale chyba brakuje mi jeszcze wiedzy medycznej i z kilku innych dziedzin, zresztą już o tym trochę rozmawialiśmy kiedyś - przypomniał Husky i rozmawiali tak jeszcze przez jakiś czas.

Salon rano:

- Znowu się niewyspaaaam - ziewnęła Czarna, która tym razem wstała pierwsza. - Coś przegapiłam? Bo chyba się zdrzemnęłam jak jeszcze rozmawialiście - dodała po chwili.
- No rozkminiamy tematy życia i śmierci dalej - powiedziała Różowa.
- Stanęło na tym, że gospodarczo już jesteśmy w miarę dobrze rozwinięci, mamy bezpośrednio u siebie wszystkie pomieszczenia włącznie z miejscem pochówku i już prawie zbudowaliśmy szpital - powiedział Husky.
- No i zawsze jest opcja, że na wyspie inne zwierzaki już te miejsca mają przygotowane i na sawannie też tak jest i my też tam jesteśmy zapisani. Zawsze lepiej, że jest kilka opcji - powiedziała Czarna już wybudzona z letargu.
- Mhm i teraz z tego co wiem, to jest znacznie lepiej jeśli te miejsca są dobrze wybrane, no bo w szpitalach i w miejscach pochówku musi być możliwie cicho, ale bez przesady, dobrze dobrana muzyka uspokaja i pomaga się skoncentrować na czynnościach precyzyjnych... - powiedział Husky.
- ... mhm, a np. w warsztatach i na boiskach jest zawsze głośno i nie da się tego za bardzo przyciszyć, ale jeśli praca i mecze odbywają się kulturalnie, to robi się nawet w miarę sprzyjający szum otoczenia, który też można stymulować odpowiednio dobraną muzyką - dodał Kot. - Wiem wiem, nie sprawiam wrażenia swoim zachowaniem, że to rozumiem, ale wiele się ostatnio nauczyłem. Spaliłem nawet trochę książek uznanych za złe i bardzo złe.
- O, to bardzo dobrze - powiedział Jeż. - Jeszcze mamy sporo uniwersalnych tematów do omówienia, które od dawna już powinny dobrze działać, ale w tym odcinku już nie zdążymy, jeszcze na kilka tematów może się uda porozmawiać w następnych - dodał po chwili i jeszcze jakiś czas ze sobą w ten sposób rozmawiali.

Tillsammans III / 6

Salon:

- Cześć chłopaki - weszła do salonu Lisiczka. - Co porabiacie i jak wam idzie?
- Cześć kochanie - przywitał się Lisek :-) - Akurat kończymy budować pomieszczenie na klinikę.
- W zasadzie to możesz już powoli brać się za wyposażenie. Co możesz sama zrobić to się nie krępuj, a jak masz z czymś problem to jak nie do Liska to do mnie - zadeklarował Husky.
- Wow, no to teraz to już mam tu prawie wszystko czego mi trzeba - ucieszyła się Lisiczka. Posiedzę pewnie jeszcze jakiś czas w bibliotece i przygotuję lekcje i wykłady. Aha i nie zapomnijcie zrobić miejsca na szafki z lekarstwami i innym sprzętem oraz materiały edukacyjne, no i łóżka i fotele mają być wygodne i komfortowe - rozpędziła się Lisiczka.
- Ej, ej, spokojnie, to jeszcze trochę potrwa - przerwał Lisek.
- Oj tam, w trójkę dacie radę - odpowiedziała Lisiczka.
- Póki co w dwójkę. Z Wilkiem robota idzie szybciej, ale akurat stwierdził, że czas odwiedzić rodzinne strony i jeden czy dwa odcinki może go nie być. W sumie należy mu się odpoczynek, sporo się ostatnio napracował fizycznie - wyjaśnił Husky.
- Aha, no skoro tak to nie popędzam. A jeśli czegoś potrzebujecie to wiecie gdzie mnie szukać - odpowiedziała Lisiczka i pobiegła standardowo do biblioteki.

Pokój w jaskini Lwa:

- Halo Jeż, halo Jeż, tu Żółta Pantera prosto z sawanny - połączyła się telekonferencyjnie-video Różowa z Jeżem.
- No witam, witam, kiedy do nas wracasz? - zapytał Jeż.
- Jeszcze nie wiem, może wrócę z Czarną w następnym odcinku, chyba że sama wróci. Jest tu ze mną teraz, ale słodko śpi i co chwilę przewraca się z boku na bok, muszę jej porobić zdjęcia, bo nie mogę się napatrzeć, hehe. No dobra, ale do konkretów - spieszyła się Różowa.
- Słucham zatem. Jest akurat ze mną Szczur i wertujemy książki i zapiski z różnych dziedzin życia i próbujemy je jakoś uspójnić i dopasować, żeby popełniać jak najmniej błędów ideologicznych w rozwoju tych dziedzin.
- No to super, ja właśnie w tej sprawie. Przydadzą mi się do artykułów wasze spostrzeżenia.
- No dobra to poprzesyłamy wam tam mailowo to, co udało nam się zrobić. Podzielę treści na ogólnie pojętą 'naturę', 'gospodarkę', 'naukę', 'kulturę', 'relacje międzyzwierzakowe', 'światopogląd', 'mentalność', 'prawo i etykę', 'sprawy życia i śmierci' i może jeszcze jakieś główne działy, a te podzielę na mniejsze podkategorie dla ułatwienia - sprecyzował Jeż.
- Fajnie, podoba mi się, że to tak poukładałeś, będzie przejrzyściej - pochwaliła Jeża Różowa.
- To cieszę się w takim razie. Aha i pamiętaj, że też mogliśmy się pomylić w tych spostrzeżeniach, jest bardzo dużo chaosu w necie i nadmiar informacji często utrudnia zebranie najlepszych danych - zwrócił uwagę Jeż.
- Wiem wiem, też mam z tym problem, ale powinno się jakoś udać. Zresztą po was rzadko coś trzeba poprawiać - odpowiedziała Różowa.
- Miło słyszeć, dziękuję, staramy się - podziękował Jeż.
- No dobra, to ja się w takim razie rozłączam i widzimy się niedługo - pożegnała się Różowa.

Pokój w jaskini lwa kilka godzin później:

- Aśniewyspaam - ziewnęła Czarna po przebudzeniu.
- Nawet nie wiesz jak bardzo - skomentowała Różowa letarg Czarnej tłumiąc śmiech.
- Klepsydra mi stanęła czy już tak późno? - zapytała Czarna.
- No niestety stanęła, piasek się chyba popsuł - stwierdziła Różowa.
- Znowu? No to lipa :-/ W następnym odcinku wracam do lasu na północ, a nawet się nie zdążyłam pożegnać z ekipą - zrobiła zniesmaczoną minę Czarna :-/
- Nie no, z Jaguarem się nawet pożegnałaś, był tu dwa przesypy klepsydry temu, ale tak smacznie spałaś, że nie chcieliśmy cię budzić - powiedziała Różowa.
- A niech to. Ale obciach, pewnie wyglądałam koszmarnie - zdołowała się Czarna.
- Nie no, nie było tak źle. A w ogóle to może zrobimy tak, że pojedziemy we dwie do lasu albo może namówię Tygrysa jeszcze, bo Jaguar stwierdził, że niestety nie może, ale fajnie byłoby żeby może za kilka odcinków chłopaki też przyjechali, to zorganizujemy mecze, konferencje naukowe, występy muzyczne itp. na północy.
- Hmmm, no dobra, namówiłaś mnie - stwierdziła Czarna jeszcze prawie przez sen i rozmawiały w ten sposób jeszcze przez jakieś 1,5 przesypu klepsydry według czasu różowej, bo klepsydra Czarnej się przecież zacięła.

Tillsammans III / 5

Salon w lesie:

- Czekaj, to może przejdź przez bramę i zgarnij itema z trzeciej szafki od lewej - stwierdził Husky.
- No dobra, ale przejście przez bramę zabiera 3 punkty energii i nie starczy na powrót przez wrota - skrzywił się Wilk :-/
- Hmmm, jeden punkt energii odzyskasz po drodze przez source'a, a item dodaje jeden do siły i będziesz mógł przenieść trzy paczki poziom wyżej - wymyślił Husky.
- Hmmm, z tym że to musiałbym wrócić po stuff z paczki w piwnicy dwa poziomy niżej a nie mam miejsca w beltpacku na dwa dodatkowe itemy - znowu zwątpił Wilk :-/
- Ale moment, jak przeniesiesz część najpierw poziom niżej i wrócisz zostawiając beltpack, to ja akurat będę mógł wziąć po jednym itemie, bo akurat mam dostęp do tego poziomu - kombinował jeszcze Husky.
- No nie wiem, jak się nie uda to stracę dwa punkty energii a nie ma source'a na poziomie niżej i nie będę mógł przejść przez bramę i zgarnąć itema z trzeciej szafki od lewej - stwierdził z miną sceptyka Wilk :-/
- O, gracie w "Zgarnij Zwierzaka 8" jak widzę - weszła lisiczka do salonu. - Hmmm, Husky, powiedz Wilkowi, żeby przeszedł przez bramę i zgarnął itema z trzeciej szafki od lewej - stwierdziła Lisiczka.
- Co ty nie powiesz - wtrącił się Wilk. - A niby jak mam przejść przez bramę i wrócić przez wrota, skoro stracę przy przejściu 3 punkty energii, hę? - zapytał Wilk.
- Hmmm, jeden punkt energii odzyskasz po drodze przez source'a, a item... - zaczęła Lisiczka.
- Dobra, nieważne - zirytował się Wilk.
- Widzę, że załapałeś, cieszę się, że mogłam pomóc, lubię pomagać - stwierdziła Lisiczka i wyszła z salonu.
- Hmmm, jakoś mam wrażenie, że ten dialog nic nie wniósł nowego do Tillsammansów, heh - skomentował Husky.

Piwnica:

- O, cześć Szczur, trudno cię spotkać ostatnio - spotkał Husky Szczura.
- Ostatnio dużo roboty - wyjaśnił Szczur.
- Hmmm, to niefajnie, bo w zeszłym odcinku spotkałem Bobra i... - zaczął Husky.
- Wiem, wiem, już nad tym pracujemy w kanałach i przy okazji nad optymalizacją zasobów żywnościowych w lesie, tzn. żeby zapotrzebowanie na kalorie i składniki odżywcze szło w parze z możliwościami produkcyjnymi i nic się nie marnowało, cały projekt włącznie z analizą real-time on-line - przerwał Szczur.
- No to git, byłoby super gdyby to zadziałało - skomentował Husky.
- Mhm, poza tym oprogramowujemy w kanałach urządzenie do analizy długości życia zwierzaka z dokładnością do sezonu, miesiąca i tygodnia na podstawie danych medycznych, lisiczka z jeżem zbierają dane - dodał szczur.
- Hmmm, no przydałoby się coś takiego, dam znaka jeśli będę mógł pomóc - zaproponował Husky.

Pokój w jaskini Lwa:

- Kurczę, nazbierało mi się pełno tematów na artykuły - stwierdziła z energią do pracy Różowa.
- Twoi fani zapewne nie mogą się doczekać - skomentowała Czarna.
- Wyczuwam ironię w twoim głosie - powiedziała Różowa.
- Nie wiem czy Tygrys ci już mówił, ale uroczo się denerwujesz - dodała Czarna popijając wodę.
- Ech... nieważne - powstrzymała się Różowa. - Wiem o co ci chodzi, ale nie będę publikować w "Życiu na Sawannie" ani innych tego typu brukowcach - postawiła się.
- Czemu, twój ostatni wykład z analizą stopnia realizowalności zasad etycznych zawartych w kilkunastu różnych religiach można by spokojnie wcisnąć pomiędzy artykuły "Pies zeżarł kanapkę" i "Super hity disco na każdą kieszeń, na lato i na jesień".
- (Załamka) - skomentowała Różowa wyrazem twarzy.
- W dziale kosmetycznym jest opis nowego preparatu 'powiew skunksa', mówię ci, mocne - dobiła Czarna Różową.
- Pokaż to, heh. Hmmm, jest przynajmniej solucja do siódmego poziomu w 'Zgarnij Zwierzaka 8'. Zawsze się zacinam w momencie zgarniania itema z trzeciej szafki od lewej - stwierdziła Różowa.
- Hmmm, to tak jak ja, pokaż - zaciekawiła się Czarna.
- Hmmm, piszą że trzeba przejść przez bramę, tylko pamiętać, że to zabiera 3 punkty energii... - czytała Różowa jeszcze przez jakiś czas.

Tillsammans III / 4

Gdzieś w lesie po powrocie Huskyego z Jeżem:

- Siema Bóbr - spotkał husky Bobra.
- Hejka, kopę sezonów - przywitał się Bóbr.
- Widzę, że jeszcze trzymasz w zatoce naszą tratwę sprzed 1,5 czy dwóch sezonów - zmieszał się nieco Husky :-/
- Nie wiem co z tym zrobić, nie jest na tyle zła, żeby przerobić ją na trociny i na tyle dobra, żeby bezpiecznie przepływać nią na wyspę i z powrotem - odparł Bóbr.
- Hmmm, no właśnie tak pomyślałem, że dobrze byłoby mieć większą kontrolę nad surowcami naturalnymi - kontynuował Husky.
- Tzn.?
- Tzn. ścinasz drzewa w określonym miejscu i sadzisz w innym jednocześnie zaznaczając na mapie ostatnie zmiany w taki sposób, żeby roczny przyrost młodych drzew zawsze równoważył straty po wycince - wyjaśnił Husky.
- No robię tak, znam się na tym, właściwie to z tego jestem znany - powiedział Bóbr.
- Mhm, z tym, że można by te zmiany podawać na bieżąco do publicznej wiadomości, tzn. robisz wszystko tak jak do tej pory, tylko on-line i dzięki temu każdy zwierzak wie co się dzieje w okolicy i jakie mniej więcej są najbliższe plany - dodał Husky.
- No w sumie, zwierzaki się nie interesują, a po fakcie czasem się okazuje, że podobno zrobiłem tamę z nie tego drzewa, będzie mniej tlenu, klimat się zmieni i nastąpi kres naszej cywilizacji albo jakaś wydra się przykuje nago do drzewa w obronie przyrody.
- Też bym wolał mieć stałe i pewne dostawy surowców, pogadam ze Szczurem jak zrobić taki system.

Salon w domu w lesie, tym co zwykle:

- Hej, Husky - wszedł do salonu Wilk.
- Hejka - przywitał się Husky.
- Miesięcznik "Kocia Łapa"? Nie pomieszało ci się coś? - zauważył czasopismo w łapach Huskyego Wilk.
- Leżało na stole i z ciekawości zajrzałem, pewnie Czarna zostawiła - wytłumaczył się jakoś Husky.
- Dobra, nieważne. Wpisałem cię na kilka zajęć, tak jak chciałeś przed wyjazdem. Są jeszcze puste miejsca jak chcesz się gdzieś dopisać - powiedział Wilk.
- Pracujesz z Osłem? - zdziwił się Husky patrząc na rozpiskę w kilku miejscach.
- Na tyle mało, że udaje mi się z nim nie pogryźć. Częściej ma kontakt z Łosiem a obaj są tacy powolni, że gdybym miał sam bezpośrednio gadać z Łosiem to jeszcze łatwiej traciłbym cierpliwość. A tak to może być, nie narzekam, jak się porządnie zmęczę to nawet mi się nie chce kłócić - zarzucił konkretem Wilk.
- Spoko, zaraz zajrzę w grafik. A propos Czarnej to pewnie jeszcze ze dwa odcinki zostanie na sawannie, a Różowa może dłużej, gdyby ktoś pytał. Porobiłem trochę zdjęć i notatek, Pantery będą miały więcej - dodał Husky.
- Mhm, ok, chętnie obejrzałbym też mecze, bo się zająłem czymś innym i przegapiłem bezpośrednią transmisję. Nawet nie wiedziałem, że będzie, ale Szczur z Liskami podłączyli kanał i zdaje się, że działa - rozgadał się Wilk.
- No mecze były udane, sam bym chętnie jeszcze obejrzał - i standardowo rozmawiali ze sobą w tym stylu jeszcze przez jakiś czas.

Pokój w jaskini lwa na sawannie:

- Już wstałaś? - obudziła się Czarna.
- Mhm, i nawet mam trochę weny i kilka pomysłów - odpowiedziała Różowa.
- Znowu rozkminiasz problemy nie z tego świata?
- Z tego, z tego. Z tym, że teraz większość z nich wydaje mi się rozwiązywalna. Wszystkie chyba jeszcze nie i niektóre są trudniejsze od innych, ale chyba jednak robię postępy.
- Ok, jakbyś miała na myśli akurat jakieś łatwiejsze to możemy porozkminiać razem, a tymczasem ułożę sobie może puzzle 1000 kawałków z playlisty odtwarzacza mp3 - stwierdziła Czarna.
- Dobra, tylko nie dłużej niż trzy przesypy piasku w klepsydrze, gdyż wtedy słońce dojdzie do najwyższego punktu na niebie, a wtedy umówiłam się z chłopakami na trening. Ciebie też, chyba że wolisz zostać.
- Hmmm, dobra, raczej pójdę, przy okazji zsynchronizuję sobie klepsydrę.
- Puma też będzie o ile nastawiła sobie dobrze przepływomierz czasu od deszczu zenitalnego z dżungli pół sezonu temu - dodała Różowa.
- A nie będzie wtedy za gorąco? - zapytała jeszcze Czarna. - Ty masz jaśniejszą sierść i jesteś bardziej przyzwyczajona do takiego klimatu.
- Wieczorem trenują zebry, żyrafy i inne roślinożerne, a przed południem zaczynają krokodyle i aligatory z tego co widzę po grafiku. Do tych ostatnich mam jeszcze kilka pytań i dlatego wolałabym pójść trochę wcześniej - wyjaśniła dokładniej Różowa.
- Ok, może być, co zdążę to zrobię i najwyżej dokończę później - powiedziała Czarna i rozmawiały w tym stylu jeszcze przez dwa i trochę przesypu piasku w klepsydrze.

Tillsammans II / 3

Gdzieś na sawannie:

- Dobra, to ja idę jeszcze do marketu i odwiedzić zebry, żyrafy i antylopy - powiedziała do Czarnej Różowa. - Idziesz ze mną?
- Naaah, w taki upał w ogóle nie jestem głodna, położę się gdzieś w cieniu i poczekam na ciebie jak chcesz albo od razu wracam do jaskini - odpowiedziała Czarna. - A co?
- Stwierdziłam, że zrobię badania wśród roślinożernych na temat optymalizacji wykorzystywania zasobów naturalnych, zwłaszcza biomasy roślinnej dla celów gospodarczych. One się znają na tym najlepiej - wyjaśniła Różowa.
- Aha, no w sumie dobry pomysł. A wiesz coś może na temat paktu o niezjadaniu młodych i średnich wiekiem przedstawicieli różnych gatunków, bo już się pogubiłam w tych przepisach, zwłaszcza w kwestii obiadów i kolacji.
- Hmmm, w tym sezonie powinna zostać wydana nowa wersja obowiązującej książki kucharskiej, ma być też wydany nowy almanach dotyczący długości życia zwierzaków i sposobów przechodzenia na tamten świat oraz standardy zdrowia - odpowiedziała Różowa.
- To fajnie, będzie można sobie zrobić szybko i bezboleśnie wszystkie badania ogólne i z podziałem na poszczególne układy, np. krwionośny, nerwowy, oddechowy, pokarmowy, rozrodczy itp. i łatwiej oszacować predyspozycje biologiczne względem innych zwierzaków i warunków naturalnych otoczenia - skomentowała czarna.
- Wiem, wiem, rozmawiałyśmy o tym w zeszłym odcinku już trochę.

Gdzieś indziej na sawannie:

- Mhm, a jak rozwiązaliście problem braku wody w porze suchej? - zapytał Husky.
- No więc tak. W porze deszczowej magazynujemy wodę w szczelnych zbiornikach i monitorujemy  stan zużycia zasobów aż do następnej pory deszczowej. Zazwyczaj zostaje nam jeszcze ok. 20%, taki zapas na nieprzewidziane okoliczności - wyjaśnił Lew.
- Fajnie. I ten pomysł z instalacją paneli słonecznych się widzę u was sprawdza - skomentował jeszcze Husky.
- Działa całkiem nieźle. U nas jest zwykle bardzo gorąco w dzień, a w nocy bywa czasem nawet mroźno, więc energia zgromadzona w dzień zostaje oddana w nocy i dzięki temu klimat robi się nieco bardziej umiarkowany - wyjaśnił Lew.
- A myślałeś o wirtualnej bazie danych zasobów naturalnych i energetycznych, do której byłby dostęp przez net? Dzięki temu każdy zwierzak mógłby sobie sprawdzić gdzie są dostępne jakie surowce, kiedy i w jaki sposób może z nich korzystać itp.?
- Coś na zasadzie prognozy pogody? - zapytał Lew.
- No na przykład, klikasz na mapę regionu i dostajesz info na temat dostępności i stopnia zużywania zasobów i ich odnawialności w skali dni, miesięcy i lat - doprecyzował husky.
- Hmmm, to mogłoby być przydatne. Zobaczę jak stoimy w zaawansowaniu technologicznym w tej kwestii i czy mamy wystarczająco dużo wiarogodnych danych, żeby je w ten sposób podawać - skomentował Lew i rozmawiali ze sobą w tym stylu jeszcze przez jakiś czas.

Tillsammans III / 2

Po meczu (albo kilku meczach w różne popularne dyscypliny):

- Dzięki za spotkanie Husky i mecze, jedne z lepszych w jakich grałem - podziękował Huskyemu lew.
- Dla mnie też jedne z lepszych, nigdy wcześniej nie miałem możliwości tak dokładnie się przygotować i dobrać skład - pogratulował Husky dobrej organizacji.
- Też bym chciał częściej i lepiej, mniej więcej na tym poziomie, pod każdym względem było dobrze. Jesteś tu zawsze mile widziany i goście z twojej okolicy też - powiedział Lew.
- Możliwe, że jeszcze przyjadę, możemy być w kontakcie np. przez net częściej. Tymczasem w następnym odcinku już planuję powrót z Jeżem. No chyba, że za dwa odcinki, bo poznał Jeżozwierza i czuje się tu lepiej niż przypuszczał - odpowiedział Husky.
- Z mojej strony nie ma problemu, możecie zostać dopóki wam się nie znudzi. Żółta pewnie zostanie na dłużej z tego co mówi i jak namówi Śnieżną, to też jest tu i dla niej miejsce - zaproponował lew.
- Fajnie, miło słyszeć, właściwie to mogę zaproponować to samo jeśli chodzi o przyjazd do nas jeszcze kiedyś - odwdzięczył się propozycją Husky bez cienia kurtuazji czy coś, bo się po prostu fajnie rozmawiało i tak sobie rozmawiali jakoś do popołudnia.

Gdzieś w okolicy jaskini lwa wieczorem:

- Dawno nie widziałam tak gwieździstego nieba - powiedziała Śnieżna trochę z westchnieniem i trochę z zachwytem.
- Mhm, też się wtedy zawsze dobrze czuję - odpowiedziała Żółta/Różowa. - Może mogłyby być te gwiazdy bardziej poukładane, jakoś nie przepadam za nadmiernym chaosem - dodała po chwili.
- Cóż, takie już są, może przy okazji uda się je trochę lepiej poukładać albo przynajmniej zrozumieć - westchnęła Puma.
- Na pewno można, szkoda że się tego nie robi, jest cała masa ziemskich problemów, które już dawno powinny być poukładane, a tu tyle konfliktów jeszcze do rozwiązania - też trochę westchnęła Żółta.
- Mhm, no i to najlepszy możliwy kalendarz, bardzo uniwersalny - dodała Lwica.
- Mhm, naturalny, zawsze wtedy myślę o hmmm, no wiecie, kwestiach przychodzenia i odchodzenia z tego świata - powiedziała Puma. - O wychowaniu, o dzieciach itp. - dodała po chwili.
- Ja bym chyba mogła mieć jedno lub dwa małe, ale jeśli nie będę miała to też w porządku - powiedziała Żółta.
- Czyli od dawna bez zmian - uśmiechnęła się Puma, która z Żółtą znała się najlepiej. - U mnie od zera do trzech, też się nie zmieniło.
- U mnie małe szanse - westchnęła Lwica, nie wiem czy kogoś spotkam.
- U mnie podobnie - powiedziała Hiena.
- Ja chyba w pewnym sensie wychowuję już małego Kota - odezwała się Śnieżna i tak sobie rozmawiały prawie przez całą noc na tematy wychowawcze.

W jaskini Lwa wieczorem:

- Kurczę, fajnie macie tą jaskinię zrobioną - pochwalił Husky Lwa i Tygrysa.
- Yeah, you know, mieliśmy trochę szczęścia, że trafiło się akurat w okolicy dobre miejsce na kompleks mieszkalny i trochę go odremontowaliśmy - wyjaśnił Tygrys z miejscowym akcentem.
- Hmmm, macie już nawet odpowiednio zaadaptowane i wyposażone miejsca do cielesnego i duchowego przychodzenia i odchodzenia na tamten świat z szacunkiem godnym zwierzaka - skomentował Husky coś w rodzaju ludzkiej kliniki i kaplicy.
- Kinda, z tym że trochę się namęczyliśmy, żeby to zrobić, and aaa you know, jeszcze nam się ta inwestycja do końca nie zwróciła, ale to wszędzie tak jest, nikt nie myśli o zdrowiu i życiu zawczasu i potem się wszyscy dziwią, że nakłady np. na służbę zdrowia się nie bilansują, heh - zrobił zniesmaczoną minę Tygrys.
- Mhm, no u nas to samo, z tym że dopiero się z Lisem i Wilkiem za to wzięliśmy i idzie nam to dość powoli - też zrobił zniesmaczoną minę Husky.
- Spoko, byle do przodu, z sensem i logiką i powinno się wszystko udać - poklepał Lew Huskyego po kłębie.
- Mhm, pewnie macie rację - spojrzał Husky jeszcze w gwieździste niebo, pożegnał się z towarzyszami i poszedł spać. - Nght.
- Nght - odpowiedzieli Lew i Tygrys.

Tillsammans III / 1

Pokój w jaskini Lwa:

- Ale się nagadałam, i jeszcze tak gorąco, wypiłabym z pół sadzawki - odezwała się Czarna po powrocie z pierwszej części konferencji.
- No dobra, masz tu litr wody, ale musi ci starczyć na dwa dni - postawiła warunek Różowa.
- Hę, a czemu tak - zapytała Czarna.
- Akurat jest u nas pora sucha i trwa przez pół roku. No i wtedy oszczędzamy wodę i inne zapasy - wyjaśniła Różowa.
- Nie mogłaś jakoś wcześniej powiedzieć?
- Hmmm, zapomniałam. Właściwie to umiemy już tak gospodarować, że praktycznie zawsze starcza zapasów, ale nadal istnieje tradycja, żeby w kryzysie oszczędzać - doprecyzowała Różowa. - Postaw sobie butelkę przed nosem, gap się na nią przez jakiś czas, ale nie pij, to taki tradycyjny trening silnej woli - dodała po chwili.
- Masz jeszcze jakieś inne tego typu atrakcje? - powiedziała z ironią w głosie Czarna?
- To jedno z podstawowych ćwiczeń na poziomie A1, jest tego dość dużo, ale najpierw musisz przejść ten test.
- Aha super - skomentowała ze zniesmaczoną miną Czarna :-/

Pokój w jaskini lwa po chwili:

- Pum, pum... yyy, tzn. puk, puk.
- Eh, otwarte Puma, wchodź - zaprosiła Pumę Różowa.
- Ale się nagadałam, i jeszcze tak gorąco, wypiłabym z pół sadzawki, gdyby nie tradycyjne oszczędzanie zapasów w porze suchej - powiedziała Puma. - I jak ci się podoba Jaguar? Tylko pamiętaj, żeby go nie mylić z moim Kuguarem. Jeden ma przednią lewą łapę bardziej białą, a drugi odwrotnie i tylną łapę też odwrotnie, proste, więc się nie pomyl. Łatwo zapamiętać, bo ty masz też odwrotnie z łapami niż u mnie, a siebie ode mnie co najmniej za trzecim razem przecież odróżnisz, co nie? - wyjaśniła Czarna Puma Czarno-Śnieżnej Panterze.
- Powiedzmy - skomentowała Śnieżna.
- Dobra, to skoro wszystko jasne to czas na mój referat o optymalizacji zasobów intelektualnych w oparciu o archetypy światopoglądowe coś tam coś tam, czyli 'co by było gdyby' - spojrzała w grafik Różowa.
- To to wystąpienie dotyczące ewolucji trendów kulturowych w oparciu o różnorodność charakterologiczną typowych zachowań zwierzaków coś tam? - zapytała Śnieżna.
- I uwzględniające wszystkie kombinacje ideowo-gospodarczych kierunków rozwojowych w oparciu o indywidualne uwarunkowania psycho-fizyczne względem społecznościowych, ukształtowane na przestrzeni wieków czy coś? - dopytała Puma.
- Coś w tym stylu - wyjaśniła Różowa. - Dla ułatwienia rozkminy tematu mam przy sobie od razu tłumaczenia na pięć języków.

Pokój konferencyjny w jaskini Lwa po drugiej części konferencji:

- Muszę przyznać, że twoja prezentacja dotycząca weryfikacji stopnia sprawdzalności różnych ideologii w praktyce w zależności od gruntu, na jakim są rozpowszechniane była całkiem ciekawa - skomentowała Hiena wystąpienie Różowej.
- Dzięki, napisałam wczoraj z nudów w drodze na sawannę - wyjaśniła Różowa ziewając. - Ogólnie bez większego wymądrzania się chodzi mi po prostu o to, żeby zwierzaki mogły sobie żyć bezpiecznie i w zgodzie ze sobą bez względu na dzielące ich różnice - dodała od niechcenia.
- No tak, w końcu oddychamy tym samym powietrzem, pijemy tą samą wodę i ogólnie korzystamy z tych samych zasobów, tylko w różnych proporcjach, w zależności od potrzeb - zgodziła się z poglądami Różowej Hiena.
- Mhm, chyba napiszę o tym jakiś tekst do 'jesiennych liści' - stwierdziła zmęczona Różowa.
- To ja może wymyślę coś pasującego do 'pustynnego piasku' - skomentowała Hiena.

Sala prób w jaskini Lwa:

- Hmmm, ja bym tą solówkę wcisnął po drugim refrenie - skomentował Husky nowy numer Tygrysa.
- Chyba tak zrobię, jeszcze się zastanawiam czy stopień komplikacji progresji nie jest zbyt duży względem średniego stopnia percepcji zwierzaka - rozważał głośno Tygrys.
- Chyba może być, jeszcze zależy co wasz perkusista (Kuguar), basista (Jaguar), drugi gitarzysta (Lew) i klawiszowiec (Lampart) zrobią ze swoimi śladami - wyraził swoją opinię Husky.
- Coś tam pomyślimy jeszcze nad tym jak zwykle - odpowiedział Tygrys tak, jak zwykle się odpowiada na ten temat.
- Widzę, że już się zaprzyjaźniliście, to fajnie - przywitała się z Huskym i Tygrysem Różowa wchodząc do sali prób.
- Wymieniamy poglądy na temat optymalnego wykorzystania przestrzeni dźwiękowej na nowym albumie 'pustynnego piasku' - wyjaśnił Tygrys.
- Fajno, zostawcie mi trochę miejsca na mruczenie i nie przekombinujcie z solówkami - powiedziała Różowa.
- Spoko, na pewno nie będą bardziej skomplikowane niż połączenia kanalizacyjne, nad którymi ostatnio pracowaliśmy w domu - pojechał lekko po różowej Husky znowu.
- No, no, dostałam od Pumy smary zapachowe do śrub i ruchomych części eksploatacyjnych i teraz żadne pompy, silniki i zawory mi nie straszne - wystawiła język do Huskyego Różowa. - A przy okazji działają jako środki pielęgnacyjne na łapy, bo są naturalnie produkowane z jakichś krzaków z dżungli czy coś - przeczytała na opakowaniu Różowa.
- To fajnie, ale wcześniej będziemy mieli do zrobienia przegląd instalacji elektro-energetycznych, ale to może w następnych odcinkach, bo ten już się przydługawy robi - skomentował Husky i rozmawiali ze sobą w tym stylu jeszcze przez jakiś czas.

Tillsammans II / 12

Salon:

- Hej, można się przysiąść? - zapytał Husky Różową wchodząc do salonu.
- Mhm, oczywiście, witaj - lekko uśmiechnęła się Różowa.
- Trochę głupio i niemile się zachowałem ostatnio - zaczął przepraszać Husky.
- Mhm, z tym, że nie tylko ty - przyznała się do swoich zbyt pochopnych reakcji z zeszłego odcinka Różowa.
- Przy pracach gospodarczych czasami tak się zdarza - kontynuował przepraszanie Husky.
- Wiem, gospodarka to jedna ze słabszych moich stron - przyznała Różowa.
- Oscylacja wokół 70% to nie tak źle - uśmiechnął się Husky.
- Mhm, też posprawdzałam twoje wyniki - odpowiedziała uśmiechem Różowa.
- I jak mi idzie według ciebie? - zapytał Husky.
- Bardzo dobrze, masz 95%, nie ma się co czepiać - rozłożyła łapy Różowa z uśmiechem.
- Ale spadł mi poziom kultury do 80%, jak nakrzyczałem na Kota w zeszłym sezonie to było podobnie.
- To już wiesz jak to działa i od czego mniej więcej zależy, właśnie się tym zajmuję.
- Mogę jakoś pomóc? - wybadał dokładniej nastrój różowej Husky widząc, że jest w miarę dobry.
- Mhm, chciałabym przedstawić wyniki swoich badań na sawannie, no i żebyś pojechał ze mną i z Czarną.
- To już masz pewne, chciałem pojechać. A w ogóle to lubię gdy taka jesteś, tzn. gdy zachowujesz się tak jak dzisiaj, tzn. robisz to, co umiesz najlepiej i przy okazji dobrze wpływasz na atmosferę otoczenia - trafił z komplementem Husky.
- Miło słyszeć, dziękuję. Między innymi po to jadę i chciałam przedyskutować wyniki badań ze zwierzakami na sawannie - zaciekawiła Huskyego Różowa i przez jakiś czas omawiali ze sobą tego typu zagadnienia.

Salon po pewnym czasie:

- Hej Różowa, siema Husky - wszedł Wilk do salonu.
- Siema, już mam info co do przebiegu prac na następne odcinki i może nawet sezony, jeśli będziemy o to dbać - powiedział z lekką dumą w głosie Wilk.
- Fajnie, to dobra wiadomość, nawet bardzo - odpowiedział Husky.
- Mhm, tylko że w związku z tym raczej na pewno nie pojadę z wami na sawannę i reszta ekipy też planuje zostać na miejscu - sprecyzował plany kadrowe Wilk.
- Spoko, też tak pomyślałem, że pojadę z Czarną i Różową, Jeża moglibyśmy jeszcze zabrać jeśli chce, bo lubi sędziowanie i analizę meczów i jest jednym z lepszych naukowców u nas.
- Ok, jeśli chce to spoko, należy mu się odpoczynek od książek i jakiś wyjazd, a rzadko ma taką możliwość - zanotował sobie dokładniej składy ekip Wilk.
- A co konkretnie jest do zrobienia? - zapytał Husky.
- Cykliczne prace remontowe i eksploatacyjne jak zwykle, bo z badań wynika, że na naszym terenie od co najmniej kilkunastu sezonów się sprawdzają, a poza tym m.in. właśnie usprawnianie komunikacji np. z sawanną, prerią itp. odnawialne źródła energii i tego typu kwestie, dokładniejszy rozkład jeszcze ustalimy z Łosiem, Bobrem, Brunatnym i innymi zwierzakami i powpisujemy w plan zajęć.
- To spoko, wpisz mnie na takie, które do mnie najlepiej pasują, to po powrocie do was dołączę.
- Dobra, już zresztą zaczęliśmy uzupełniać grafik z Liskami i Osłem, jak spotkacie Czarną to przekażcie co i jak. No i dobrej zabawy życzę, może pooglądamy was w TV albo zróbcie jakieś zdjęcia z opisami to obejrzymy razem później - zakończył z uśmiechem Wilk i wrócił do warsztatu.
- Spoko, dzięki - odpowiedział uśmiechem Husky.
- Hmmm, sporo ekip planuje przyjazd, właśnie przeglądam zapisy - wróciła do rozmowy z Huskym Różowa.
- Fajnie, znam kogoś? - zapytał Husky.
- Nah, raczej nie, np. z prerii Kojot z Phoenix, jakiś Leśny Wilk z Minnesoty, Niedźwiedź z Vancouver, no i moi znajomi będą i z nimi spotkałabym się najchętniej - odpowiedziała Różowa i zaczęła opowiadać o Jaguarze, Hienie, Tygrysie też i reszcie ekipy, Husky zresztą chętnie słuchał więc rozmowa się kleiła do wieczora.

Tillsammans II / 11

Biblioteka:

- Hej Różowa, co porabiasz? - wbiegła do biblioteki Czarna jak w poprzednim odcinku.
- Hej. Wiem, że zabrzmi nudno, ale nie wiem jak i w jaki odcinek wstawić info o typowo humanistycznych rozważaniach światopoglądowych - odpowiedziała Różowa.
- Możesz jaśniej?
- Analizuję cechy osobowe oraz punkty widzenia różnych znajomych zwierzaków na tematy ogólnospołeczne i porównuję w taki sposób, żeby wyciągnąć jak najlepsze wspólne wnioski dotyczące funkcjonowania naszej okolicy w przyszłości, opierając się na przeszłości i teraźniejszości - doprecyzowała Różowa.
- Aha, to faktycznie nuda. A moje ulubione czasopisma już wyszły?
- Ostrzegałam, że nuda, ale jednak ważne i potrzebne rzeczy to są, heh. Trochę za krótkie te odcinki, żeby dokładniej i ciekawiej wyjaśnić o co chodzi. Jeśli będzie trzecia seria, to może będzie tego więcej, a tymczasem "Życie na Sawannie" już jest, podobnie z "Preria Times", ale "Stepy Weekly" i "Dżungla Forever" jeszcze niedostępne, chyba dzisiaj mają być.
- Aha, spoko, to poczekam, a tymczasem obiecałam Huskyemu, że pomogę mu trochę w pracach remontowych w piwnicy. Jak chcesz to możesz iść ze mną, podreperujesz sobie trochę swój wskaźnik gospodarczy, bo to chyba jedna ze słabszych twoich stron - zaproponowała Czarna.
- No dobra namówiłaś mnie, oderwę się trochę od książek - dała się namówić Różowa.

Piwnica/Warsztat:

- Płaska dziewiętnastka - zwrócił się Husky do Różowej.
- Co? Nadęty bufon! - odparła Różowa.
- Hę? Po co ci sprężarka? - zapytał Husky ze zdziwieniem.
- Różowa, następnym razem weź ze sobą słownik biuro-warsztat/warsztat-biuro - wtrąciła się Czarna podając Huskyemu właściwy klucz.
- Dobra dobra, uważaj gdzie chodzisz, bo już jesteś cała w smarze - odgryzła się Różowa Czarnej.
- Mi tam bez różnicy, czarniejsza już nie będę. A ty wolisz pręgi, paski czy cętki - zaproponowała Czarna.
- Nawet nie próbuj! - postawiła się Różowa. - Ale możesz się podpisać odciskiem łapy na sprawozdaniu z remontu i ty Husky też - dodała po chwili.
- No dobra, ale ty też, żeby nie było tylko na mnie jak coś będzie przeciekać - skomentował Husky zaistniałe dodatkowe okoliczności przebiegu prac.
- Ja mam łapki tutaj - pojechała standardowym tekstem Różowa.
- A ja tu tylko sprzątam - pojechał z kolei po bandzie Husky.
- Ej, bez takich po dostaniecie po dwie minuty za nadmierną ostrość w słowach, opóźnianie prac i zbyt wysoko uniesiony klucz - zarządził Wilk, który właśnie wszedł do warsztatu i od tej pory prace przebiegały bez większych zakłóceń.

Tillsammans II / 10

Biblioteka:

- Hej Różowa! - wbiegła do biblioteki Czarna.
- Hej, hej, co taka nakręcona jesteś - skomentowała Różowa samopoczucie Czarnej.
- Ach, zasłuchanam w black metalu ostatnio, grrr - mruknęła przyjaźnie Czarna.
- No tak, pasuje ci do sierści - zauważyła Różowa.
- Chyba jestem w formie i stać mnie na minimum kwalifikacyjne na wyjazd w przyszłym sezonie.
- Widzę właśnie, cóż chyba możemy cię już zapisać.
- Świetnie, zapisz mnie jako Czarna Pantera, córka Irbisa, tygrysa północy, władcy tej krainy!
- Myślę, że 'Czarna Śnieżna Pantera' wystarczy, jako zajęcie wpiszemy ci 'gospodyni' a pochodzenie 'północ'.
- Hmmm, Śnieżna, dobrze brzmi, jednak masz lepszy gust ode mnie - przyznała rację Czarna Różowej.
- Musisz się jakoś odróżnić od Pumy, też jest Czarna i podobna do ciebie w zachowaniu, tylko jeszcze bardziej zawadiacka, urodziła się w dżungli, ale dzieciństwo spędziła już z nami na sawannie.
- Z wami?
- No tak, opowiadałam ci o Kuguarze, Jaguarze, Hienie itp. chyba dwa odcinki temu, już się zapisali.
- Hmmm, zobaczmy, Kuguar skończył prawo a Jaguar jest menedżerem. Jaguar fajny, wolny? - zapytała Czarna.
- Chyba osiąga jakieś 80km/h max. w sprincie, ale nie jestem pewna.
- Och, przecież wiesz, że nie o to mi chodzi, a co tam u twojego Tygryska - szturchnęła łapą pod żebra Różową Czarna i jeszcze przez jakiś czas rozmawiały ze sobą w tym stylu.

Salon:

- Eh, Husky, nie żebym narzekał, ale jakoś ostatnio nie nadążam za Lisiczką - zwierzył się kumplowi-zwierzakowi Lis.
- Zauważyłem, rozbrykała się trochę, ale w sumie chyba na dobre jej to wychodzi - skomentował Husky.
- Co chwila wpada na jakiś pomysł, ostatnio podobno nawet z Jeżem rozmawia częściej niż ze mną - zrobił skrzywioną minę Lis.
- Chyba robią porządki w bibliotece, np. wyrzucają szkodliwe książki, opracowują metody leczenia itp. W zeszłym odcinku nawet zamówili u Brunatnego środki hipoalergiczne dla Nosorożca i przy okazji zaproponowali wymianę arsenału stróżów prawa na pociski nasenne i uśmierzające ból w razie wykrycia przestępców i w ostateczności gdyby musieli ich użyć, to lepiej takich.
- Wiem wiem, nie musisz mi przypominać problemów Wilka z zeszłego sezonu.
- Trudnych tematów też nie ma co unikać, przez niego obaj też mieliśmy kłopoty.
- Masz rację, ale zeszliśmy z tematu Lisiczki, wiesz, myśleliśmy o liskach i teraz nie wiem jak na to wszystko patrzeć.
- Hmmmm, chyba wchodzicie w najlepszy okres dla was i potrwa jeszcze pewnie przez 2-3 sezony. Jeszcze dobrze byłoby zbadać aktualną sytuację gospodarczo-ekonomiczną u nas, prawno-administracyjną, ogólnospołeczną i inne np. stan edukacji, etyki, kultury, mentalności itp. i tendencje rozwojowe. Czyli wszystko co ma wpływ na wychowanie - wymądrzył się Husky, ale w sumie słusznie.
- Czyli znowu wyganiasz mnie do roboty - uśmiechnął się Lis jeszcze trochę narzekając i rozmawiali jeszcze ze sobą w tym stylu przez jakiś czas.


Tillsammans II / 9

Salon:

- No dobra chłopaki, wystarczy tego siedzenia w książkach i w necie bez przerwy, idziemy na trening - próbowała w końcu wyciągnąć z domu Huskyego i Wilka Czarna.
- Dobrze się składa, bo ja mam powoli dość książek - odezwał się Wilk.
- Heh, no dobra, poukładam sobie jeszcze papiery itp. i się możemy zbierać, w plecaku mam już sprzęt - dodał Husky.
- Ok, to ja też się przygotuję. Po drodze moglibyśmy jeszcze zajrzeć do Hipopotama i Nosorożca - zaproponowała Czarna.
- No nie wiem, chyba wolę tamtędy jeszcze nie przechodzić - skomentował Wilk.
- Hmmm, skoro tak to możemy pójść na inne boisko albo zapytam Lisiczkę czy by z nami nie poszła, bo Różowa znowu w terenie, ale pozwoliła korzystać ze swojego sprzętu - wymyśliła na szybko Czarna, ale zgodnie z prawdą.
- Nadal nie rozumiem co to ma ze mną wspólnego - dziwił się Wilk.
- Oj, trudno to tak szybko wytłumaczyć, zaraz wracam - odpowiedziała Czarna i pobiegła do Lisiczki.

Po drodze:

- Nie wiem jak się dałam na to namówić, chyba nie pomogę wam za bardzo w treningu - powiedziała niepewnie Lisiczka.
- Na pewno będzie lepiej z tobą niż bez ciebie, a poza tym pomożesz mi rozmawiać z Hipo, bo ja tak chaotycznie myślę dzisiaj jakoś - skomentowała Czarna. - O, witaj Hipopotamie - zauważyła przechodzącego Hipopotama Czarna.
- Witam, witam, co u was - odpowiedział Hipopotam zaskoczony spotkaniem odruchowo się uśmiechając.
- Idziemy na boisko trochę potrenować. Jak chcecie to możecie się z Nosorożcem przyłączyć - zachęciła znajomych Czarna.
- Nie, raczej nie, ale dzięki za propozycję. Aha i przy okazji mam info dla Wilka - przypomniał sobie Nosorożec.
- W sumie to się spodziewałem - odezwał się niepewnie Wilk.
- No więc, współczynnik przestrzegania prawa wzrósł ci do 60% i już mi się będziesz wyświetlał na monitorze na pomarańczowo, a nie czerwono, ale sam rozumiesz, bezpieczeństwo przede wszystkim - powiedział swoje nosorożec.
- Mhm, rozumiem, postaram się - skomentował nadal niepewnie Wilk.
- A tu jeszcze mam dla was kilka książek i katalog, z którego można składać zamówienia do Brunatnego z kilkoma propozycjami zaznaczonymi, od nas - dodała Czarna za siebie i Lisiczkę.
- Ok, dziękuję i miłej zabawy - podziękował Hipopotam nie bardzo wiedząc o co chodzi.
- Dobra, to my już idziemy, dzięki za spotkanie - odezwał się na pożegnanie Husky.

Po powrocie z treningu:

- W sumie fajnie było - skomentowała Lisiczka.
- No, nawet - dodała Czarna z uśmiechem.
- A w ogóle to w tych katalogach dla Hipopotama co było? - zapytał Husky.
- Za długo by opowiadać jak na ten odcinek, ogólnie chodziło o środki medyczne i tego typu rzeczy. Może w kolejnych odcinkach jeszcze o tym pogadamy - zakończyła Czarna i ekipa wróciła do domu.

Tillsammans II / 8

Salon:

- Wiesz, że moja przednia lewa łapa jest cięższa od prawej? - oznajmiła znienacka Czarna Różowej eksperymentując z podnoszeniem jedną łapą drugiej i odwrotnie oraz bezwładnym upuszczaniu ich na podłogę.
- A głowę przypadkiem też sprawdzałaś?
- Czekaj, spróbuję.
- Duh, chyba się nudzisz - skomentowała lekko sfrustrowana Różowa.
- Hmmm, chyba miałyśmy potrenować piłkę albo hokeja w parku, ale zanim skomentujesz, to od razu mówię, że jakoś nie mam ochoty - powiedziała Czarna.
- Przepraszam, zapomniałam - zrobiła lekko smutną minę Różowa. - Mam sporo roboty papierkowej, lekki chaos się wkradł a brak mi weny i motywacji - tym razem zniesmaczona mina. - Z tymi łapami to też w wolnej chwili sprawdzę jak jest u mnie - dodała z lekko zawadiackim uśmiechem, chcąc przeprosić za brak czasu na wspólny trening.
- Nie no w porządku, ja mam z kolei wrażenie, że nic nie robię. Niby nie mam się czym martwić, w gospodarstwie domowym wszystko ok, Niedźwiedź regularnie przyjeżdża z dostawami, wszystko odnotowywane na bieżąco itp. Ale mam wrażenie, że powinnam się za siebie wziąć - skomentowała Czarna.
- Chyba się starzejemy, chociaż mam nadzieję, że to tylko przedwiosenna lekko depresyjna aura tak na nas wpływa.
- No, oby, chociaż sama wiesz, to już nie czasy szkółki leśnej - westchnęła Czarna.
- Ani nie oazy na sawannie w moim przypadku - odpowiedziała tym samym Różowa.

Biblioteka:

- Jak sądzisz Husky, częstotliwość spadku swobodnego głowy na książkę rozpatrywanego w sensie newtonowskim zależy najbardziej od jakości lektury, czasu ekspozycji na zawartość czy ogólnego samopoczucia? - zapytał znienacka Lis Huskyego.
- A przypadek spadku swobodnego łapy na klawiaturę kompa już rozpatrywałeś czy dopiero zamierzasz?
- Moment, zaraz sprawdzę.
- Duh, chyba nie masz co robić - skomentował lekko sfrustrowany Husky.
- Hmmm, obiecałem Lisiczce, że zajmę się projektem kliniki i wygospodarowania u nas miejsca na nią, ale słabo mi idzie - próbował tłumaczyć swoje zmęczenie Lis.
- No tak, przepraszam, dawno mieliśmy się tym zająć - zniesmaczona mina Huskyego. - Dopiszę do listy obowiązków - dodał niechętnie.
- Spoko, przemęczeni niewiele zdziałamy, chociaż mam wrażenie, że ostatnio niewiele robię. Niby plany inżynierskie idą do przodu, bardzo powoli ale jednak, ale chyba powinienem się za siebie wziąć - skomentował Lis.
- Chyba się starzejemy, chociaż mam nadzieję, że to tylko przedwiosenna lekko depresyjna aura tak na nas wpływa.
- Obyś miał rację, chociaż sam wiesz, to już nie czasy szkółki leśnej.
- To fakt, nawet nie ma czasu na wieczorny wspólny trening w piłkę albo hokeja - westchnął Husky.

Tillsammans II / 7

Biblioteka:

- Witaj Czarna, miło cię widzieć - przywitała Różowa czarną przy wejściu. - I to jeszcze w bibliotece - dodała po chwili nie doczekawszy się reakcji.
- Hej, hej, przepraszam, zaczytałam się. Dawno nie przeglądałam "Życia na Sawannie" - odpowiedziała Czarna. - Wiele nowości, niektóre ciekawe, ale jak czytam o wybrykach hien znowu to mi się pazury same z łap wysuwają - oburzyła się Czarna.
- Hmmm, to jakbyś mogła mi pokroić przy okazji warzywa, otworzyć paczki makaronu i przypraw w kuchni jak skończysz czytać - skomentowała Różowa.
- Mhm, ok, ale ciebie Hieny nie drażnią? - zapytała Czarna.
- Przy odpowiednim podejściu wcale się tak nie zachowują, nawet nie są agresywne - odpowiedziała Różowa.
- Ja bym chyba z nimi nie wytrzymała - dodała Czarna.
- Musisz się kiedyś ze mną wybrać na sawannę, bo tak to trudno wytłumaczyć. Poza tym na sawannie można spotkać też kilka fajnych tygrysów, gepardów, są też jaguary i kuguary.
- No co ty, znasz ich?
- Mhm, niektórych znam, mogłabym ci trochę poopowiadać, ale gdy jest okazja, to zawsze jesteś zajęta czymś innym albo mi przeszkadzasz w kompozycji 'jesiennych liści' i tracę nastrój i wenę.
- Nie no przepraszam, nie wiedziałam - zmieszała się nieco Czarna.
- Spoko, bez twoich akcji pewnie bym się tym znudziła - uśmiechnęła się Różowa.
- Hehe, no tak, w sumie pewnie tak, tzn. nie wiem, ale rozumiem - rozchmurzyła się Czarna.
- Hmmm, przypomniałam sobie, że jest szansa pojechać na sawannę większą grupą, tylko nie wiem czy jeszcze w tym sezonie. Trzeba zorganizować reprezentację gier zespołowych i może załapiemy się przy okazji na konwencje naukowe.
- Brzmi fajnie, co trzeba zrobić?
- Zebrać kilka zwierzaków wystarczająco dobrych w kilku dyscyplinach. Huskyemu i Wilkowi już chyba mówiłam.
- Hmmmm, to dobrze byłoby poćwiczyć. Co powiesz na wspólny trening w następnym odcinku?
- Też o tym myślałam. Jeśli mi nic nie popsuje planów to chętnie - zakończyła uśmiechem Różowa i zaczytała się w książce kucharskiej.

Salon:

- Hmmm, dość sporo materiałów do analizy się nazbierało - zaczął fachowo Husky komentując ostatnie nowości na temat pracy i wyników sportowych.
- Jeśli chodzi o pracę to ja mam powoli dosyć - skomentował Wilk, wiedząc że na zbyt wiele go nie stać w tej kwestii.
- Mnie chyba też aktualnie przerastają wymagania - dodał Husky nieco zmęczonym głosem.
- Heh, pewnie niedługo coś się rozkręci, ale póki co muszę trochę odpocząć. Poza tym dobrze byłoby też pomyśleć o czymś przyjemniejszym - dążył do zmiany tematu Wilk.
- Masz na myśli mecze w tym i przyszłym sezonie?
- Chociażby. Trzeba sporo rzeczy ustalić, podobno może być też jakiś mecz wyjazdowy.
- Mhm, mnie to właśnie męczy bardziej - skrzywił się nieco Husky.
- Nie wiem czy uda się zebrać skład, przy takim natłoku pracy na miejscu rozważam nawet rezygnację - zadeklarował Wilk.
- Też jeszcze nie zdecydowałem, chociaż teoretycznie jest spora szansa na ten wyjazd. Z tym, że trzeba porozmawiać z Osłem i Liskami, Psa jeszcze wolałbym nie zabierać.
- No tak, kwestie wychowawcze, jak rozumiem.
- Mhm, to jest ważniejsze od wyników sportowych, nawet nam by się przydało o tym porozmawiać - zaczął schodzić z tematu Husky.
- Nie wiem co kombinujesz, ale nie mieszaj mnie w zbyt wiele obowiązków - wykręcał się Wilk.
- Nie mam zamiaru, staram się odpowiednio zorganizować sobie czas, ale niektóre rzeczy lepiej robić razem.
- Ok, to jak ustalisz sobie grafik, to zobaczę może później jak się mogę do tego odnieść, może być? - zaproponował Wilk.
- Mhm, długo mi to nie zajmie, poza tym też potrzebuję trochę snu - przejrzał jeszcze trochę papierów Husky i zasnął.

Tillsammans II / 6

Biblioteka:

- Hej Jeż, można? - zapytał Jeża Husky wchodząc do biblioteki.
- Witaj husky, miło cię widzieć, czegoś potrzebujesz? - zaprosił gościa Jeż.
- Mhm, szukam kilku książek z dziedziny gospodarki, energetyki i teorii muzyki. Mogę posiedzieć z tobą dwie, trzy godziny?
- Jasne, chętnie z kimś pogadam, zwłaszcza że zagłębiam się w dość ponury temat.
- Ciekawy chociaż?
- Cóż, przerabiam zagadnienia życia i śmierci, niewiele tu ciekawego, ale kilka rzeczy potrzebuję jeszcze wiedzieć.
- Doszedłeś do jakichś konkretnych wniosków?
- Chyba nawet do większości, z tych które mi są potrzebne w tym temacie.
- To znaczy?
- To znaczy, że zasnę na zawsze mniej więcej za 3-4 sezony, może 5, najlepiej byłoby się jeszcze z kimś zgrać np. z Kotem albo Szczurem i przy asyście Lisków dla pewności, że wszystko pójdzie dobrze. Ciebie też zapraszam - wyjaśnił jeż nawet z lekkim uśmiechem.
- No to jeszcze trochę czasu masz, spieszyć się nie musisz - odpowiedział Husky również z uśmiechem.
- Mhm, ale chcę jak najlepiej i w międzyczasie poukładać jeszcze kilka zagadnień etycznych, żeby Szczur czy Lisiczka nie musieli ogarniać tego całego chaosu jaki dzisiaj panuje zwłaszcza na rynku mediów i natłoku informacji.
- A jak planujesz odejść? Zgodnie z naturą?
- To na pewno, ale wspomogę się też trochę nauką i technologią. Mam już gotowe środki znieczulające, dezynfekujące, bezpośrednio powodujące przejście na tamten świat itp. Wypróbowałem je wcześniej w odpowiednich proporcjach na owadach i dżdżownicach, które później zjadam i dzięki temu sam czuję się lepiej, że nie szkodzę im bardziej niż to konieczne. A przy okazji jestem prawie całkowicie samowystarczalny energetycznie - rozgadał się Jeż.
- To fajnie, możesz być praktycznie spokojny i bezpieczny do końca życia, też już zacząłem o tym myśleć. Dobrze byłoby zgrać się z Wilkiem albo Liskami i Panterami, może z Osłem, ale nie ze wszystkimi na raz, bo ktoś na bieżąco będzie musiał dbać o gospodarkę itp.
- Mhm, zdaje się, że na wyspie, na której byliśmy w zeszłym sezonie już powstaje kompleks budynków tzw. ostatniej drogi dla udomowionych zwierzaków. Trochę późno, ale były inne priorytety jak walka z kłusownikami itp.
- No tak, opowiadałeś już, zresztą ja też bym wolał na wyspie, naprawdę piękny zakątek przyrody. Tzn. o ile mógłbyś mnie tam zabrać - zapytał nieśmiało Jeż.
- Myślę, że będzie się dało zrobić, zresztą zacząłem powoli zapominać co to jest urlop i to też muszę planować z dużym wyprzedzeniem. Niespodziewany status super-zwierzaka i popularność mi w tym mocno przeszkadzają - zrobił zniesmaczoną minę Husky.
- No tak, cały czas cię widzę zmęczonego - też zrobił zniesmaczoną minę Jeż. - Nie wiem czy cię to pocieszy, ale dzięki tobie jestem najlepszym sędzią gier zespołowych w okolicy. I to jest jedna z rzeczy, które powodują, że jednak jestem w miarę zadowolonym z życia zwierzakiem - dodał już z uśmiechem.
- Miło słyszeć - odpowiedział również z uśmiechem Husky i rozmawiali tak jeszcze przez dwie, trzy godziny przeplatając rozmowę tematami, którymi się nawzajem interesowali i paroma innymi na zasadzie skojarzeń, czyli po prostu rozmawiali sobie dość swobodnie.

Tillsammans II / 5

Kuchnia:

- To może jeszcze kubełek mięsa i garnek herbaty? - zaproponowała czarna Brunatnemu, który standardowo przyjechał z transportem jedzenia i innych przydatnych przedmiotów.
- Dziękuję, już się najadłem, od momentu kiedy przerzuciłem się na transport vanem zamiast tira, schudłem, jem więcej warzyw i owoców i ogólnie jestem w lepszej formie psycho-fizycznej - wyjaśnił Brunatny.
- O, a co zrobiłeś z tirem? - zapytał Lis.
- No więc tak, Żubr miał dwa vany, ale nie wyrabiał logistycznie z dowozem towarów, a ja czasami jeździłem tirem z prawie pustymi przebiegami. No i z naczepy tira zrobiliśmy garaż, magazyn i warsztat, z silnika ogrzewanie i zasilanie elektryczne warsztatu, a z podwozia może w przyszłym sezonie uda się coś zrobić w następnym sezonie - doprecyzował Brunatny.
- To się akurat zbiegło w czasie z ustaniem lokalnych trzęsień ziemi - zauważyła Różowa.
- Możliwe, ale mimo tego wolę vany, robię więcej sensownych tras, sprawniej realizuję zamówienia. Z ciekawszych wynalazków w tym sezonie wiozę dla Hipopotama i Nosorożca nowoczesny sprzęt elektroniczny, dzięki któremu można łatwiej neutralizować dzikie zwierzaki, bez użycia broni - rozgadał się Brunatny.
- Hmmm, ciekawe - zainteresowała się Różowa.
- Megafony, noktowizory, termowizory, a nawet zdalne czytniki wskaźników przestępczości. Zobacz, nakierowuję na Huskyego i widzę, że w 98% robi wszystko zgodnie z prawem. Sprawdźmy wilka. Hmmm, 55%? - zdziwił się Brunatny.
- Tak, wiem, miałem problemy w zeszłym sezonie z kurczakami, to pewnie przez to - przyznał Wilk ze skruszoną miną.
- Spoko, jeśli w tym sezonie nie będziesz sprawiał problemów, to powinien ci ten wskaźnik wzrosnąć. Nie wiem jakie są limity bezpieczeństwa, ale pogadam z Nosorożcem. Poza tym wiozę też dla nich nowe oprogramowanie, dzięki któremu sam będziesz mógł sprawdzić czy jesteś mile widziany w danej okolicy czy lepiej niektórych miejsc jeszcze póki co unikać, fajnie działa - wyjaśnił wyraźnie podekscytowany nowościami Brunatny.
- Dzięki, ale sam na czuja wiem gdzie jest bezpiecznie a gdzie nie - postawił się nieco Wilk.
- Oj tam, już nie przesadzaj - przerwała w porę Wilkowi Czarna. - Możesz przecież dalej działać intuicyjnie i sprawdzać na ile intuicja zgadza z praktyką - uspokoiła Czarna Wilka, która sama zaczęła się przekonywać do dobrze wykorzystywanych nowoczesnych urządzeń.
- A właśnie, skoro jesteśmy przy wskaźnikach, byłyśmy z czarną pozałatwiać kilka spraw organizacyjno-administracyjnych w różnych placówkach - zaczęła Różowa. - Przy okazji zrobiłam wydruki stopnia stymulacji i rozwoju dla nas wszystkich z podziałem na naturę, naukę, kulturę, pracę, gospodarkę, prawo, mentalność, wzajemne relacje między zwierzakami itp. - zaczęła swój wykład Różowa. - Raczej trzymamy się w normach, ale nad Kotem i Osłem będziemy musieli najwięcej popracować.
- No dobra, ale to w następnych odcinkach, pochwal się lepiej swoim statusem super-zwierzaka - skomentowała Lisiczka.
- Heh, no tak, tak wyszło, że spełniam większość norm, no i znowu dostałam certyfikat super-zwierzaka, heh - nie lubiła się chwalić Różowa.
- Znowu? - zdziwił się Husky.
- No tak, na sawannie też dostałam, najwyraźniej obowiązują tam podobne standardy, tylko wypisano mi na nazwisko Żółta Pantera. Zresztą jak się postarasz i utrzymasz formę jak dotychczas, to też dostaniesz, w tym sezonie w wielu kwestiach byłeś lepszy ode mnie - wyjaśniła zasady Różowa.

Salon:
- No więc, to jest tak, że żyjąc w społecznościach, od lokalnych po szersze a nawet globalne powinniśmy spełniać określone wymagania tak, aby nie działać na czyjąś szkodę, a jednocześnie działać na korzyść własną i swojego otoczenia - zaczęła Różowa po przeniesieniu się całej ekipy z kuchni do salonu.
- Fajnie brzmi - rozmarzył się Husky.
- Dziękuję, ale jeszcze nie skończyłam - zmarszczyła lekko brwi Różowa. - Należy zatem kierować się odpowiednimi proporcjami pomiędzy tym co musimy, co powinniśmy, co możemy i co byśmy chcieli w kontekście najważniejszych dziedzin życia, o których już co nieco powiedziałam w kuchni.
- Różowa, zaraz nas tu zanudzisz - wtrącił się Kot.
- Heh, ty się nie odzywaj, masz akurat najsłabsze wyniki i to prawie ze wszystkich dziedzin. No może w relacjach z innymi dobrze ci idzie, ale grasz muzykę nieakceptowalną przez inne zwierzaki, źle wpływasz na ich mentalność, brzydko się odzywasz przez co spada ci poziom kultury i rozwoju mentalnego, uczysz się nie najgorzej, ale nie potrafisz tego wykorzystać przy pracy i rozsądnym gospodarowaniu i przez to mamy przez ciebie często kłopoty! - podniosła głos Różowa.
- Mhm, przepraszam - dał się oczarować głosowi Różowej Kot.
- No, już lepiej. A teraz słuchaj, bo nie będę powtarzać. Heh, i teraz zapomniałam co miałam powiedzieć. Chyba coś o tym, żeby ustalić co możemy jeszcze dobrego i fajnego zrobić w tym i następnym sezonie, ale zapomniałam i może w następnych odcinkach mi się przypomni - zakończyła na dziś.

Tillsammans II / 4

Tillsammans II/4

Zarośla:

- Jesteś pewien, że tu jest bezpiecznie, jakoś tak mroczno, niezbyt pewnie się czuję - stwierdził Zwykły Pies.
- Raczej tak, szlak jest w miarę dobrze oznakowany, mamy mapy w różnych wersjach do porównania, zapas jedzenia i sprzęt. Okolica też w porządku. Zresztą rozmawiałem ostatnio ze strażnikami i podobno Wilk i Lis stanowili tu największe i ostatnie zagrożenie, a teraz co najwyżej wywołują niepewność i ograniczone zaufanie - wyjaśnił Husky.
- Aha, czyli możemy się tędy swobodnie przemieszczać?
- Mhm, i nawet jest to lepiej postrzegane niż przebywanie tylko w najbliższym otoczeniu, ze względu na pracę, naukę, utrzymywanie kondycji fizycznej, psychicznej, intelektualnej itp. - dodał rzeczowo husky.
- To fajnie, bo chciałem z tobą pogadać.
- To się dobrze składa, bo właśnie rozmawiamy - zauważył Husky.
- No więc, chodzi o dziewczyny, mówiąc bardziej wprost, zaczynają mi się podobać.
- To dobrze, mnie się podobają od dawna - skomentował z lekkim uśmiechem husky.
- Hmmm, skoro tak, to od razu zapytam. Jak to jest z tobą i Różową?
- Przyjaźnimy się, tak myślę, pracujemy, często przebywamy razem. Mam taki system wartości, że wśród kilkuset znajomych, spora część to zwykli znajomi, reszta to koledzy/koleżanki, kumple/kumpele, przyjaciele/przyjaciółki i czasami się zakochuję, ale też w granicach rozsądku i w jednej dziewczynie.
- Heh, to jakieś skomplikowane - zniechęcił się Pies.
- Jeśli tak myślisz, to pewnie za dużo nowych rzeczy na raz ci powiedziałem albo nie pasują do tego, co wiedziałeś i myślałeś do tej pory.
- Nie no, raczej mi to pasuje, nie mam nawet problemu, żeby cię określić jako kumpla - skomentował Pies. - Pytam, bo zastanawiam się nad wyborem bardziej konkretnego zajęcia i to się może wiązać ze zmianami otoczenia, chciałbym się możliwie dobrze wpasować.
- To dobrze, że pytasz, brakuje mi czasem takich swobodnych rozmów. A co do Różowej to ona się ode mnie za bardzo różni, np. naturalnie bardziej pasuje do kotów, ale już kulturowo i społecznie się raczej uzupełniamy, więc lubimy razem przebywać. Z Czarną jest podobnie, mamy nieco słabszy kontakt, ale w sumie nawet lepiej się z nią relacjonuję niż z Wilkiem.
- Mhm, nadal skomplikowane, ale już nie tak bardzo. - A Lisiczka?
- W kwestii natury, to nie znam się za bardzo na medycynie, ale genetycznie mi chyba do niej najbliżej z naszej ekipy. Ona się właśnie na tym zna lepiej. Poza tym tak się złożyło, że poznała Lisa i prawie od razu się dopasowali.
- Aha, no to teraz nie mogę nie zapytać, co byłoby gdyby się pojawiła wilczyca pasująca do naszej ekipy - zastanawiał się się głośno Pies.
- Pewnie rozmawialibyśmy o tym tak, jak rozmawiamy teraz - ciągnął dalej temat Husky dość swobodnie. - Do składu 'jesiennych liści' ciągle kogoś brakuje. Miała być Lwica, ale zbyt rzadko tu bywa, a ty wolisz grać z kotem, hehe - rozchmurzył się nieco Husky.
- No co, mam swoją ekipę - odpowiedział Pies.
- No właśnie, tak czy inaczej jakoś sobie radzimy, a wilczyce w okolicy też są, im więcej się poruszamy po okolicy tym częściej je można spotkać. Muszę pogadać z naszym Wilkiem co o nich sądzi, też lubi takie rozmowy i w dodatku się przy tym uspokaja, mogłoby mu tak zostać na stałe - rozgadał się Husky.
- Nie pokłócilibyście się? - zauważył niepewną minę Huskyego zwykły pies.
- Raczej nie, on ma tego typu problem jeśli chodzi o prawo do przebywania w danej okolicy i sam miałem przez to kłopoty w poprzednim odcinku, ale już raczej spoko - skomentował  Husky i rozmawiali dalej z Psem w tym stylu jeszcze przez jakiś czas.

Salon:

- Pomyślałam, że trzeba byłoby załatwić trochę spraw formalnych - stwierdziła Lisiczka w rozmowie z Czarną, Różową i Lisem.
- Mhm, też właśnie chciałam coś podziałać, bo nie mogę usiedzieć na miejscu - dodała Czarna. - Co jest do zrobienia?
- Dobrze byłoby zarejestrować się w okolicznych placówkach, tu mam listę potrzeb, wcześniej pytałam też Wilka i Huskyego co o tym sądzą.
- Hmmm, dość długa ta lista - skomentowała Różowa.
- Tak ci się wydaje, bo pierwszy raz ją widzisz, ale jak się wczytasz to o kilku rzeczach sama mi wspominałaś, a część jest już nawet załatwionych.
- Hmmm, no tak poznaję, ale znasz mnie, czasem coś powiem chaotycznie a nie wszystko jest mi potrzebne.
- Wiem i dlatego wybrałam z tego konkrety, które możemy jeszcze pozmieniać albo ustalić kolejność, a mniej ważne rzeczy wpiszemy na inną listę na później, może być? - powiedziała Lisiczka, która była raczej pewna, że dobrze myśli, ale chętnie się konsultowała z resztą ekipy.
- No to ja się mogę zająć sprawami swoimi, jeża i szczura, ty masz pewnie i tak dużo do załatwiania z Lisem - wybrała sobie najlepsze dla siebie względem innych zajęcia Czarna.
- Czyli mi zostaje panda i osioł, może być - skomentowała Różowa.
- No to do dzieła, w następnym odcinku zobaczymy co nam się udało zrobić, a co trzeba będzie odłożyć na inne albo na przyszły sezon - zakończyła temat na dziś Lisiczka.

Tillsammans II / 3

Salon:

- Kurczę, przechodziłem ostatnio przez zarośla na skróty i natknąłem się na swoją podobiznę w czerwonym kółku i jeszcze w dodatku przekreśloną - powiedział Husky do Różowej wchodząc do salonu.
- Hmmm, to musiał być znak. Myślę, że wszedłeś na obcy teren, a na zdjęciu był Wilk. To pewnie w ramach zakazu polowania na kurczaki z sąsiedztwa - wyjaśniła Różowa.
- Tak czy inaczej trzeba coś z tym zrobić, bo tamtędy ma przebiegać trasa szybszej migracji zwierzaków koło farm energetycznych. Jakbym miał tak codziennie ryzykować odstrzał, to dzięki - skomentował Husky.
- Eh, czyli znowu mam cię ratować z opresji - westchnęła Różowa.
- Nie no wiesz, nie musisz, tzn. jakbyś mogła coś zrobić to fajnie - próbował jakoś namówić na pomoc różową Husky.
- No więc tak. Ustaliłam, że zwierzaki z sąsiedztwa zajmują się gospodarką żywnościową, hodowlą m.in. kurczaków, uprawą roślin itp. zgodnie ze średnim zapotrzebowaniem w okolicy obliczanym na podstawie średnich obrotów z handlu w sklepach i marketach - zaczęła Różowa.
- Hmmm, to możliwe - zamyślił się Husky.
- Możemy iść z Czarną, Pandą i Osłem do nich i wyjaśnić naszą sytuację, najlepiej, żebyś też był przy tym, ale nie podchodź za blisko.
- No dobra, też uważam, że powinniśmy coś ustalić.

Podwórko zwierzaków z sąsiedztwa:

- Dzień dobry - zaczęła Różowa. - Nazywam się Różowa Pantera, to jest Czarna Pantera, Osioł i Miś Panda - przedstawiła ekipę różowa.
- Już prawie niedźwiedź - zaznaczył Panda.
- No witam, witam - zaczął zwierzak gospodarz z sąsiedztwa, z początku nieufnie i podejrzliwie. - Siostry? - zapytał, żeby rozmowa się zaczęła kleić.
- Naah, zbieżność nazwisk. Mamy taką sprawę... yyyy... mieszka u nas Wilk i Lis, pewnie ich kojarzycie... - przechodziła do tematu Różowa.
- No powiedzmy, że kojarzymy, a co? - w tej chwili zjawił się drugi zwierzak z sąsiedztwa.
- No i wiemy, że w zeszłym sezonie doszło chyba do jakichś nieporozumień między wami, Lisem i Wilkiem - kontynuowała Różowa.
- Drobnych, drobiowych bym powiedział - skomentował zwierzak z sąsiedztwa.
- No i oni obiecali, że tak już tak nie będą - starała się Różowa.
- Heh, są pewne zasady i sama pani rozumie, ilość mięsa musi się nam zgadzać.
- A nie zgadza się znowu?
- Nie no, teraz jest w porządku.
- Aha, to dobrze, bo jest z nami też Husky i jest problem, że nadal boi się chodzić przez zarośla, a musi do pracy - wyjaśniła Różowa.
- Dzień dobry, to chyba o mnie mowa - zjawił się Husky.
- Łatwo cię pomylić z Wilkiem, sam rozumiesz.
- No tak, to prawda, ale rozmawiałem już z Wilkiem i Lisem i mogą podpisać rozejm jak coś. Poza tym w okolicy mają być budowane farmy energetyczne, Łosie jeszcze tego nie ustaliły na pewno, siedzą nad papierami cały czas, ale jak już coś ustalą, to pewnie będziemy się tym z nimi zajmować - zaczął wyjaśniać Husky.
- Coś słyszałem i nawet uważam za dobry pomysł - skomentował zwierzak z sąsiedztwa. - Tak w ogóle, przejdźmy na 'ty', Nosorożec, witam, a to jest Hipopotam.
- Witam. To co pax? - przeszedł do konkretów Husky.
- Pax, na okres próbny.