Gdzieś na sawannie:
- Dobra, to ja idę jeszcze do marketu i odwiedzić zebry, żyrafy i antylopy - powiedziała do Czarnej Różowa. - Idziesz ze mną?
- Naaah, w taki upał w ogóle nie jestem głodna, położę się gdzieś w cieniu i poczekam na ciebie jak chcesz albo od razu wracam do jaskini - odpowiedziała Czarna. - A co?
- Stwierdziłam, że zrobię badania wśród roślinożernych na temat optymalizacji wykorzystywania zasobów naturalnych, zwłaszcza biomasy roślinnej dla celów gospodarczych. One się znają na tym najlepiej - wyjaśniła Różowa.
- Aha, no w sumie dobry pomysł. A wiesz coś może na temat paktu o niezjadaniu młodych i średnich wiekiem przedstawicieli różnych gatunków, bo już się pogubiłam w tych przepisach, zwłaszcza w kwestii obiadów i kolacji.
- Hmmm, w tym sezonie powinna zostać wydana nowa wersja obowiązującej książki kucharskiej, ma być też wydany nowy almanach dotyczący długości życia zwierzaków i sposobów przechodzenia na tamten świat oraz standardy zdrowia - odpowiedziała Różowa.
- To fajnie, będzie można sobie zrobić szybko i bezboleśnie wszystkie badania ogólne i z podziałem na poszczególne układy, np. krwionośny, nerwowy, oddechowy, pokarmowy, rozrodczy itp. i łatwiej oszacować predyspozycje biologiczne względem innych zwierzaków i warunków naturalnych otoczenia - skomentowała czarna.
- Wiem, wiem, rozmawiałyśmy o tym w zeszłym odcinku już trochę.
Gdzieś indziej na sawannie:
- Mhm, a jak rozwiązaliście problem braku wody w porze suchej? - zapytał Husky.
- No więc tak. W porze deszczowej magazynujemy wodę w szczelnych zbiornikach i monitorujemy stan zużycia zasobów aż do następnej pory deszczowej. Zazwyczaj zostaje nam jeszcze ok. 20%, taki zapas na nieprzewidziane okoliczności - wyjaśnił Lew.
- Fajnie. I ten pomysł z instalacją paneli słonecznych się widzę u was sprawdza - skomentował jeszcze Husky.
- Działa całkiem nieźle. U nas jest zwykle bardzo gorąco w dzień, a w nocy bywa czasem nawet mroźno, więc energia zgromadzona w dzień zostaje oddana w nocy i dzięki temu klimat robi się nieco bardziej umiarkowany - wyjaśnił Lew.
- A myślałeś o wirtualnej bazie danych zasobów naturalnych i energetycznych, do której byłby dostęp przez net? Dzięki temu każdy zwierzak mógłby sobie sprawdzić gdzie są dostępne jakie surowce, kiedy i w jaki sposób może z nich korzystać itp.?
- Coś na zasadzie prognozy pogody? - zapytał Lew.
- No na przykład, klikasz na mapę regionu i dostajesz info na temat dostępności i stopnia zużywania zasobów i ich odnawialności w skali dni, miesięcy i lat - doprecyzował husky.
- Hmmm, to mogłoby być przydatne. Zobaczę jak stoimy w zaawansowaniu technologicznym w tej kwestii i czy mamy wystarczająco dużo wiarogodnych danych, żeby je w ten sposób podawać - skomentował Lew i rozmawiali ze sobą w tym stylu jeszcze przez jakiś czas.
- Dobra, to ja idę jeszcze do marketu i odwiedzić zebry, żyrafy i antylopy - powiedziała do Czarnej Różowa. - Idziesz ze mną?
- Naaah, w taki upał w ogóle nie jestem głodna, położę się gdzieś w cieniu i poczekam na ciebie jak chcesz albo od razu wracam do jaskini - odpowiedziała Czarna. - A co?
- Stwierdziłam, że zrobię badania wśród roślinożernych na temat optymalizacji wykorzystywania zasobów naturalnych, zwłaszcza biomasy roślinnej dla celów gospodarczych. One się znają na tym najlepiej - wyjaśniła Różowa.
- Aha, no w sumie dobry pomysł. A wiesz coś może na temat paktu o niezjadaniu młodych i średnich wiekiem przedstawicieli różnych gatunków, bo już się pogubiłam w tych przepisach, zwłaszcza w kwestii obiadów i kolacji.
- Hmmm, w tym sezonie powinna zostać wydana nowa wersja obowiązującej książki kucharskiej, ma być też wydany nowy almanach dotyczący długości życia zwierzaków i sposobów przechodzenia na tamten świat oraz standardy zdrowia - odpowiedziała Różowa.
- To fajnie, będzie można sobie zrobić szybko i bezboleśnie wszystkie badania ogólne i z podziałem na poszczególne układy, np. krwionośny, nerwowy, oddechowy, pokarmowy, rozrodczy itp. i łatwiej oszacować predyspozycje biologiczne względem innych zwierzaków i warunków naturalnych otoczenia - skomentowała czarna.
- Wiem, wiem, rozmawiałyśmy o tym w zeszłym odcinku już trochę.
Gdzieś indziej na sawannie:
- Mhm, a jak rozwiązaliście problem braku wody w porze suchej? - zapytał Husky.
- No więc tak. W porze deszczowej magazynujemy wodę w szczelnych zbiornikach i monitorujemy stan zużycia zasobów aż do następnej pory deszczowej. Zazwyczaj zostaje nam jeszcze ok. 20%, taki zapas na nieprzewidziane okoliczności - wyjaśnił Lew.
- Fajnie. I ten pomysł z instalacją paneli słonecznych się widzę u was sprawdza - skomentował jeszcze Husky.
- Działa całkiem nieźle. U nas jest zwykle bardzo gorąco w dzień, a w nocy bywa czasem nawet mroźno, więc energia zgromadzona w dzień zostaje oddana w nocy i dzięki temu klimat robi się nieco bardziej umiarkowany - wyjaśnił Lew.
- A myślałeś o wirtualnej bazie danych zasobów naturalnych i energetycznych, do której byłby dostęp przez net? Dzięki temu każdy zwierzak mógłby sobie sprawdzić gdzie są dostępne jakie surowce, kiedy i w jaki sposób może z nich korzystać itp.?
- Coś na zasadzie prognozy pogody? - zapytał Lew.
- No na przykład, klikasz na mapę regionu i dostajesz info na temat dostępności i stopnia zużywania zasobów i ich odnawialności w skali dni, miesięcy i lat - doprecyzował husky.
- Hmmm, to mogłoby być przydatne. Zobaczę jak stoimy w zaawansowaniu technologicznym w tej kwestii i czy mamy wystarczająco dużo wiarogodnych danych, żeby je w ten sposób podawać - skomentował Lew i rozmawiali ze sobą w tym stylu jeszcze przez jakiś czas.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz