Salon:
- Wiesz, że moja przednia lewa łapa jest cięższa od prawej? - oznajmiła znienacka Czarna Różowej eksperymentując z podnoszeniem jedną łapą drugiej i odwrotnie oraz bezwładnym upuszczaniu ich na podłogę.
- A głowę przypadkiem też sprawdzałaś?
- Czekaj, spróbuję.
- Duh, chyba się nudzisz - skomentowała lekko sfrustrowana Różowa.
- Hmmm, chyba miałyśmy potrenować piłkę albo hokeja w parku, ale zanim skomentujesz, to od razu mówię, że jakoś nie mam ochoty - powiedziała Czarna.
- Przepraszam, zapomniałam - zrobiła lekko smutną minę Różowa. - Mam sporo roboty papierkowej, lekki chaos się wkradł a brak mi weny i motywacji - tym razem zniesmaczona mina. - Z tymi łapami to też w wolnej chwili sprawdzę jak jest u mnie - dodała z lekko zawadiackim uśmiechem, chcąc przeprosić za brak czasu na wspólny trening.
- Nie no w porządku, ja mam z kolei wrażenie, że nic nie robię. Niby nie mam się czym martwić, w gospodarstwie domowym wszystko ok, Niedźwiedź regularnie przyjeżdża z dostawami, wszystko odnotowywane na bieżąco itp. Ale mam wrażenie, że powinnam się za siebie wziąć - skomentowała Czarna.
- Chyba się starzejemy, chociaż mam nadzieję, że to tylko przedwiosenna lekko depresyjna aura tak na nas wpływa.
- No, oby, chociaż sama wiesz, to już nie czasy szkółki leśnej - westchnęła Czarna.
- Ani nie oazy na sawannie w moim przypadku - odpowiedziała tym samym Różowa.
Biblioteka:
- Jak sądzisz Husky, częstotliwość spadku swobodnego głowy na książkę rozpatrywanego w sensie newtonowskim zależy najbardziej od jakości lektury, czasu ekspozycji na zawartość czy ogólnego samopoczucia? - zapytał znienacka Lis Huskyego.
- A przypadek spadku swobodnego łapy na klawiaturę kompa już rozpatrywałeś czy dopiero zamierzasz?
- Moment, zaraz sprawdzę.
- Duh, chyba nie masz co robić - skomentował lekko sfrustrowany Husky.
- Hmmm, obiecałem Lisiczce, że zajmę się projektem kliniki i wygospodarowania u nas miejsca na nią, ale słabo mi idzie - próbował tłumaczyć swoje zmęczenie Lis.
- No tak, przepraszam, dawno mieliśmy się tym zająć - zniesmaczona mina Huskyego. - Dopiszę do listy obowiązków - dodał niechętnie.
- Spoko, przemęczeni niewiele zdziałamy, chociaż mam wrażenie, że ostatnio niewiele robię. Niby plany inżynierskie idą do przodu, bardzo powoli ale jednak, ale chyba powinienem się za siebie wziąć - skomentował Lis.
- Chyba się starzejemy, chociaż mam nadzieję, że to tylko przedwiosenna lekko depresyjna aura tak na nas wpływa.
- Obyś miał rację, chociaż sam wiesz, to już nie czasy szkółki leśnej.
- To fakt, nawet nie ma czasu na wieczorny wspólny trening w piłkę albo hokeja - westchnął Husky.
- Wiesz, że moja przednia lewa łapa jest cięższa od prawej? - oznajmiła znienacka Czarna Różowej eksperymentując z podnoszeniem jedną łapą drugiej i odwrotnie oraz bezwładnym upuszczaniu ich na podłogę.
- A głowę przypadkiem też sprawdzałaś?
- Czekaj, spróbuję.
- Duh, chyba się nudzisz - skomentowała lekko sfrustrowana Różowa.
- Hmmm, chyba miałyśmy potrenować piłkę albo hokeja w parku, ale zanim skomentujesz, to od razu mówię, że jakoś nie mam ochoty - powiedziała Czarna.
- Przepraszam, zapomniałam - zrobiła lekko smutną minę Różowa. - Mam sporo roboty papierkowej, lekki chaos się wkradł a brak mi weny i motywacji - tym razem zniesmaczona mina. - Z tymi łapami to też w wolnej chwili sprawdzę jak jest u mnie - dodała z lekko zawadiackim uśmiechem, chcąc przeprosić za brak czasu na wspólny trening.
- Nie no w porządku, ja mam z kolei wrażenie, że nic nie robię. Niby nie mam się czym martwić, w gospodarstwie domowym wszystko ok, Niedźwiedź regularnie przyjeżdża z dostawami, wszystko odnotowywane na bieżąco itp. Ale mam wrażenie, że powinnam się za siebie wziąć - skomentowała Czarna.
- Chyba się starzejemy, chociaż mam nadzieję, że to tylko przedwiosenna lekko depresyjna aura tak na nas wpływa.
- No, oby, chociaż sama wiesz, to już nie czasy szkółki leśnej - westchnęła Czarna.
- Ani nie oazy na sawannie w moim przypadku - odpowiedziała tym samym Różowa.
Biblioteka:
- Jak sądzisz Husky, częstotliwość spadku swobodnego głowy na książkę rozpatrywanego w sensie newtonowskim zależy najbardziej od jakości lektury, czasu ekspozycji na zawartość czy ogólnego samopoczucia? - zapytał znienacka Lis Huskyego.
- A przypadek spadku swobodnego łapy na klawiaturę kompa już rozpatrywałeś czy dopiero zamierzasz?
- Moment, zaraz sprawdzę.
- Duh, chyba nie masz co robić - skomentował lekko sfrustrowany Husky.
- Hmmm, obiecałem Lisiczce, że zajmę się projektem kliniki i wygospodarowania u nas miejsca na nią, ale słabo mi idzie - próbował tłumaczyć swoje zmęczenie Lis.
- No tak, przepraszam, dawno mieliśmy się tym zająć - zniesmaczona mina Huskyego. - Dopiszę do listy obowiązków - dodał niechętnie.
- Spoko, przemęczeni niewiele zdziałamy, chociaż mam wrażenie, że ostatnio niewiele robię. Niby plany inżynierskie idą do przodu, bardzo powoli ale jednak, ale chyba powinienem się za siebie wziąć - skomentował Lis.
- Chyba się starzejemy, chociaż mam nadzieję, że to tylko przedwiosenna lekko depresyjna aura tak na nas wpływa.
- Obyś miał rację, chociaż sam wiesz, to już nie czasy szkółki leśnej.
- To fakt, nawet nie ma czasu na wieczorny wspólny trening w piłkę albo hokeja - westchnął Husky.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz