piątek, 16 maja 2014

Tillsammans III / 2

Po meczu (albo kilku meczach w różne popularne dyscypliny):

- Dzięki za spotkanie Husky i mecze, jedne z lepszych w jakich grałem - podziękował Huskyemu lew.
- Dla mnie też jedne z lepszych, nigdy wcześniej nie miałem możliwości tak dokładnie się przygotować i dobrać skład - pogratulował Husky dobrej organizacji.
- Też bym chciał częściej i lepiej, mniej więcej na tym poziomie, pod każdym względem było dobrze. Jesteś tu zawsze mile widziany i goście z twojej okolicy też - powiedział Lew.
- Możliwe, że jeszcze przyjadę, możemy być w kontakcie np. przez net częściej. Tymczasem w następnym odcinku już planuję powrót z Jeżem. No chyba, że za dwa odcinki, bo poznał Jeżozwierza i czuje się tu lepiej niż przypuszczał - odpowiedział Husky.
- Z mojej strony nie ma problemu, możecie zostać dopóki wam się nie znudzi. Żółta pewnie zostanie na dłużej z tego co mówi i jak namówi Śnieżną, to też jest tu i dla niej miejsce - zaproponował lew.
- Fajnie, miło słyszeć, właściwie to mogę zaproponować to samo jeśli chodzi o przyjazd do nas jeszcze kiedyś - odwdzięczył się propozycją Husky bez cienia kurtuazji czy coś, bo się po prostu fajnie rozmawiało i tak sobie rozmawiali jakoś do popołudnia.

Gdzieś w okolicy jaskini lwa wieczorem:

- Dawno nie widziałam tak gwieździstego nieba - powiedziała Śnieżna trochę z westchnieniem i trochę z zachwytem.
- Mhm, też się wtedy zawsze dobrze czuję - odpowiedziała Żółta/Różowa. - Może mogłyby być te gwiazdy bardziej poukładane, jakoś nie przepadam za nadmiernym chaosem - dodała po chwili.
- Cóż, takie już są, może przy okazji uda się je trochę lepiej poukładać albo przynajmniej zrozumieć - westchnęła Puma.
- Na pewno można, szkoda że się tego nie robi, jest cała masa ziemskich problemów, które już dawno powinny być poukładane, a tu tyle konfliktów jeszcze do rozwiązania - też trochę westchnęła Żółta.
- Mhm, no i to najlepszy możliwy kalendarz, bardzo uniwersalny - dodała Lwica.
- Mhm, naturalny, zawsze wtedy myślę o hmmm, no wiecie, kwestiach przychodzenia i odchodzenia z tego świata - powiedziała Puma. - O wychowaniu, o dzieciach itp. - dodała po chwili.
- Ja bym chyba mogła mieć jedno lub dwa małe, ale jeśli nie będę miała to też w porządku - powiedziała Żółta.
- Czyli od dawna bez zmian - uśmiechnęła się Puma, która z Żółtą znała się najlepiej. - U mnie od zera do trzech, też się nie zmieniło.
- U mnie małe szanse - westchnęła Lwica, nie wiem czy kogoś spotkam.
- U mnie podobnie - powiedziała Hiena.
- Ja chyba w pewnym sensie wychowuję już małego Kota - odezwała się Śnieżna i tak sobie rozmawiały prawie przez całą noc na tematy wychowawcze.

W jaskini Lwa wieczorem:

- Kurczę, fajnie macie tą jaskinię zrobioną - pochwalił Husky Lwa i Tygrysa.
- Yeah, you know, mieliśmy trochę szczęścia, że trafiło się akurat w okolicy dobre miejsce na kompleks mieszkalny i trochę go odremontowaliśmy - wyjaśnił Tygrys z miejscowym akcentem.
- Hmmm, macie już nawet odpowiednio zaadaptowane i wyposażone miejsca do cielesnego i duchowego przychodzenia i odchodzenia na tamten świat z szacunkiem godnym zwierzaka - skomentował Husky coś w rodzaju ludzkiej kliniki i kaplicy.
- Kinda, z tym że trochę się namęczyliśmy, żeby to zrobić, and aaa you know, jeszcze nam się ta inwestycja do końca nie zwróciła, ale to wszędzie tak jest, nikt nie myśli o zdrowiu i życiu zawczasu i potem się wszyscy dziwią, że nakłady np. na służbę zdrowia się nie bilansują, heh - zrobił zniesmaczoną minę Tygrys.
- Mhm, no u nas to samo, z tym że dopiero się z Lisem i Wilkiem za to wzięliśmy i idzie nam to dość powoli - też zrobił zniesmaczoną minę Husky.
- Spoko, byle do przodu, z sensem i logiką i powinno się wszystko udać - poklepał Lew Huskyego po kłębie.
- Mhm, pewnie macie rację - spojrzał Husky jeszcze w gwieździste niebo, pożegnał się z towarzyszami i poszedł spać. - Nght.
- Nght - odpowiedzieli Lew i Tygrys.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz