Gdzieś w lesie po powrocie
Huskyego z Jeżem:
- Siema Bóbr - spotkał husky Bobra.
- Hejka, kopę sezonów - przywitał się Bóbr.
- Widzę, że jeszcze trzymasz w zatoce naszą tratwę sprzed 1,5 czy dwóch sezonów - zmieszał się nieco Husky :-/
- Nie wiem co z tym zrobić, nie jest na tyle zła, żeby przerobić ją na trociny i na tyle dobra, żeby bezpiecznie przepływać nią na wyspę i z powrotem - odparł Bóbr.
- Hmmm, no właśnie tak pomyślałem, że dobrze byłoby mieć większą kontrolę nad surowcami naturalnymi - kontynuował Husky.
- Tzn.?
- Tzn. ścinasz drzewa w określonym miejscu i sadzisz w innym jednocześnie zaznaczając na mapie ostatnie zmiany w taki sposób, żeby roczny przyrost młodych drzew zawsze równoważył straty po wycince - wyjaśnił Husky.
- No robię tak, znam się na tym, właściwie to z tego jestem znany - powiedział Bóbr.
- Mhm, z tym, że można by te zmiany podawać na bieżąco do publicznej wiadomości, tzn. robisz wszystko tak jak do tej pory, tylko on-line i dzięki temu każdy zwierzak wie co się dzieje w okolicy i jakie mniej więcej są najbliższe plany - dodał Husky.
- No w sumie, zwierzaki się nie interesują, a po fakcie czasem się okazuje, że podobno zrobiłem tamę z nie tego drzewa, będzie mniej tlenu, klimat się zmieni i nastąpi kres naszej cywilizacji albo jakaś wydra się przykuje nago do drzewa w obronie przyrody.
- Też bym wolał mieć stałe i pewne dostawy surowców, pogadam ze Szczurem jak zrobić taki system.
Salon w domu w lesie, tym co zwykle:
- Hej, Husky - wszedł do salonu Wilk.
- Hejka - przywitał się Husky.
- Miesięcznik "Kocia Łapa"? Nie pomieszało ci się coś? - zauważył czasopismo w łapach Huskyego Wilk.
- Leżało na stole i z ciekawości zajrzałem, pewnie Czarna zostawiła - wytłumaczył się jakoś Husky.
- Dobra, nieważne. Wpisałem cię na kilka zajęć, tak jak chciałeś przed wyjazdem. Są jeszcze puste miejsca jak chcesz się gdzieś dopisać - powiedział Wilk.
- Pracujesz z Osłem? - zdziwił się Husky patrząc na rozpiskę w kilku miejscach.
- Na tyle mało, że udaje mi się z nim nie pogryźć. Częściej ma kontakt z Łosiem a obaj są tacy powolni, że gdybym miał sam bezpośrednio gadać z Łosiem to jeszcze łatwiej traciłbym cierpliwość. A tak to może być, nie narzekam, jak się porządnie zmęczę to nawet mi się nie chce kłócić - zarzucił konkretem Wilk.
- Spoko, zaraz zajrzę w grafik. A propos Czarnej to pewnie jeszcze ze dwa odcinki zostanie na sawannie, a Różowa może dłużej, gdyby ktoś pytał. Porobiłem trochę zdjęć i notatek, Pantery będą miały więcej - dodał Husky.
- Mhm, ok, chętnie obejrzałbym też mecze, bo się zająłem czymś innym i przegapiłem bezpośrednią transmisję. Nawet nie wiedziałem, że będzie, ale Szczur z Liskami podłączyli kanał i zdaje się, że działa - rozgadał się Wilk.
- No mecze były udane, sam bym chętnie jeszcze obejrzał - i standardowo rozmawiali ze sobą w tym stylu jeszcze przez jakiś czas.
Pokój w jaskini lwa na sawannie:
- Już wstałaś? - obudziła się Czarna.
- Mhm, i nawet mam trochę weny i kilka pomysłów - odpowiedziała Różowa.
- Znowu rozkminiasz problemy nie z tego świata?
- Z tego, z tego. Z tym, że teraz większość z nich wydaje mi się rozwiązywalna. Wszystkie chyba jeszcze nie i niektóre są trudniejsze od innych, ale chyba jednak robię postępy.
- Ok, jakbyś miała na myśli akurat jakieś łatwiejsze to możemy porozkminiać razem, a tymczasem ułożę sobie może puzzle 1000 kawałków z playlisty odtwarzacza mp3 - stwierdziła Czarna.
- Dobra, tylko nie dłużej niż trzy przesypy piasku w klepsydrze, gdyż wtedy słońce dojdzie do najwyższego punktu na niebie, a wtedy umówiłam się z chłopakami na trening. Ciebie też, chyba że wolisz zostać.
- Hmmm, dobra, raczej pójdę, przy okazji zsynchronizuję sobie klepsydrę.
- Puma też będzie o ile nastawiła sobie dobrze przepływomierz czasu od deszczu zenitalnego z dżungli pół sezonu temu - dodała Różowa.
- A nie będzie wtedy za gorąco? - zapytała jeszcze Czarna. - Ty masz jaśniejszą sierść i jesteś bardziej przyzwyczajona do takiego klimatu.
- Wieczorem trenują zebry, żyrafy i inne roślinożerne, a przed południem zaczynają krokodyle i aligatory z tego co widzę po grafiku. Do tych ostatnich mam jeszcze kilka pytań i dlatego wolałabym pójść trochę wcześniej - wyjaśniła dokładniej Różowa.
- Ok, może być, co zdążę to zrobię i najwyżej dokończę później - powiedziała Czarna i rozmawiały w tym stylu jeszcze przez dwa i trochę przesypu piasku w klepsydrze.
- Siema Bóbr - spotkał husky Bobra.
- Hejka, kopę sezonów - przywitał się Bóbr.
- Widzę, że jeszcze trzymasz w zatoce naszą tratwę sprzed 1,5 czy dwóch sezonów - zmieszał się nieco Husky :-/
- Nie wiem co z tym zrobić, nie jest na tyle zła, żeby przerobić ją na trociny i na tyle dobra, żeby bezpiecznie przepływać nią na wyspę i z powrotem - odparł Bóbr.
- Hmmm, no właśnie tak pomyślałem, że dobrze byłoby mieć większą kontrolę nad surowcami naturalnymi - kontynuował Husky.
- Tzn.?
- Tzn. ścinasz drzewa w określonym miejscu i sadzisz w innym jednocześnie zaznaczając na mapie ostatnie zmiany w taki sposób, żeby roczny przyrost młodych drzew zawsze równoważył straty po wycince - wyjaśnił Husky.
- No robię tak, znam się na tym, właściwie to z tego jestem znany - powiedział Bóbr.
- Mhm, z tym, że można by te zmiany podawać na bieżąco do publicznej wiadomości, tzn. robisz wszystko tak jak do tej pory, tylko on-line i dzięki temu każdy zwierzak wie co się dzieje w okolicy i jakie mniej więcej są najbliższe plany - dodał Husky.
- No w sumie, zwierzaki się nie interesują, a po fakcie czasem się okazuje, że podobno zrobiłem tamę z nie tego drzewa, będzie mniej tlenu, klimat się zmieni i nastąpi kres naszej cywilizacji albo jakaś wydra się przykuje nago do drzewa w obronie przyrody.
- Też bym wolał mieć stałe i pewne dostawy surowców, pogadam ze Szczurem jak zrobić taki system.
Salon w domu w lesie, tym co zwykle:
- Hej, Husky - wszedł do salonu Wilk.
- Hejka - przywitał się Husky.
- Miesięcznik "Kocia Łapa"? Nie pomieszało ci się coś? - zauważył czasopismo w łapach Huskyego Wilk.
- Leżało na stole i z ciekawości zajrzałem, pewnie Czarna zostawiła - wytłumaczył się jakoś Husky.
- Dobra, nieważne. Wpisałem cię na kilka zajęć, tak jak chciałeś przed wyjazdem. Są jeszcze puste miejsca jak chcesz się gdzieś dopisać - powiedział Wilk.
- Pracujesz z Osłem? - zdziwił się Husky patrząc na rozpiskę w kilku miejscach.
- Na tyle mało, że udaje mi się z nim nie pogryźć. Częściej ma kontakt z Łosiem a obaj są tacy powolni, że gdybym miał sam bezpośrednio gadać z Łosiem to jeszcze łatwiej traciłbym cierpliwość. A tak to może być, nie narzekam, jak się porządnie zmęczę to nawet mi się nie chce kłócić - zarzucił konkretem Wilk.
- Spoko, zaraz zajrzę w grafik. A propos Czarnej to pewnie jeszcze ze dwa odcinki zostanie na sawannie, a Różowa może dłużej, gdyby ktoś pytał. Porobiłem trochę zdjęć i notatek, Pantery będą miały więcej - dodał Husky.
- Mhm, ok, chętnie obejrzałbym też mecze, bo się zająłem czymś innym i przegapiłem bezpośrednią transmisję. Nawet nie wiedziałem, że będzie, ale Szczur z Liskami podłączyli kanał i zdaje się, że działa - rozgadał się Wilk.
- No mecze były udane, sam bym chętnie jeszcze obejrzał - i standardowo rozmawiali ze sobą w tym stylu jeszcze przez jakiś czas.
Pokój w jaskini lwa na sawannie:
- Już wstałaś? - obudziła się Czarna.
- Mhm, i nawet mam trochę weny i kilka pomysłów - odpowiedziała Różowa.
- Znowu rozkminiasz problemy nie z tego świata?
- Z tego, z tego. Z tym, że teraz większość z nich wydaje mi się rozwiązywalna. Wszystkie chyba jeszcze nie i niektóre są trudniejsze od innych, ale chyba jednak robię postępy.
- Ok, jakbyś miała na myśli akurat jakieś łatwiejsze to możemy porozkminiać razem, a tymczasem ułożę sobie może puzzle 1000 kawałków z playlisty odtwarzacza mp3 - stwierdziła Czarna.
- Dobra, tylko nie dłużej niż trzy przesypy piasku w klepsydrze, gdyż wtedy słońce dojdzie do najwyższego punktu na niebie, a wtedy umówiłam się z chłopakami na trening. Ciebie też, chyba że wolisz zostać.
- Hmmm, dobra, raczej pójdę, przy okazji zsynchronizuję sobie klepsydrę.
- Puma też będzie o ile nastawiła sobie dobrze przepływomierz czasu od deszczu zenitalnego z dżungli pół sezonu temu - dodała Różowa.
- A nie będzie wtedy za gorąco? - zapytała jeszcze Czarna. - Ty masz jaśniejszą sierść i jesteś bardziej przyzwyczajona do takiego klimatu.
- Wieczorem trenują zebry, żyrafy i inne roślinożerne, a przed południem zaczynają krokodyle i aligatory z tego co widzę po grafiku. Do tych ostatnich mam jeszcze kilka pytań i dlatego wolałabym pójść trochę wcześniej - wyjaśniła dokładniej Różowa.
- Ok, może być, co zdążę to zrobię i najwyżej dokończę później - powiedziała Czarna i rozmawiały w tym stylu jeszcze przez dwa i trochę przesypu piasku w klepsydrze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz