Biblioteka:
- Hej Jeż - wszedł Husky do biblioteki.
- Witaj Husky, miło cię widzieć, czegoś potrzebujesz?
- Hmmm, chciałem poczytać co nieco o gospodarce, ale psychicznie się na dzisiaj już zmęczyłem. Za to chętnie pograłbym w piłkę albo hokeja z Psem i Kotem, no i fajnie by było gdybyś się przyłączył - zaprosił Husky Jeża.
- Mhm, chętnie, pogoda jest sprzyjająca, więc czemu nie - odpowiedział Jeż.
- Hej futrzaki, gotowi? - zawołał husky Psa i Kota.
- Yup, gotowi - odpowiedział Kot. - Możemy iść w coś pograć.
- Dobra, to ja stoję na bramce, Jeż sędziuje, a wy możecie grać jeden na jednego, tak będzie chyba najlepiej - wybrał Husky najlepszą opcję. - Co dobrego ostatnio u ciebie? - zwrócił się Husky do Jeża.
- Pracuję nad udoskonaleniem systemu wartości, w zeszłym odcinku przesłałem Różowej ogólny zarys tematu i staram się go dopracowywać - zaczął Jeż.
- Aha, ten twój podział na ogólne dziedziny życia? - zapytał Husky.
- Mhm, właśnie ten. Ostatnio zabrałem się za wyszukiwanie uniwersalnych i zawsze dobrych wyrażeń, z takich klasycznych to w życiu/etyce "nie rób drugiemu co tobie niemiłe", w dziedzinie natury "w przyrodzie nic nie ginie" czy "porównuj podobne z podobnym" tylko nie wiem gdzie zakwalifikować, chyba do dziedziny prawa - powiedział Jeż.
- Dobry pomysł, mieć zbiór takich zasad zawsze przy sobie - odpowiedział Husky.
- Późnym wieczorem Różowa z czarną powinny być już w domu, to może pogadamy o tym dokładniej i tym razem ja zapraszam do dyskusji i ciebie i futrzaki - powiedział Jeż.
- Może za dużo nie pogadam, ale wypić herbatę i posłuchać, to nawet chętnie.
Salon kilka godzin później:
- Cześć, już jesteśmy - przywitała się Różowa za siebie i Czarną wchodząc do salonu.
- To fajnie, miło was znowu widzieć - przywitał się w swoim stylu Jeż z uśmiechem.
- Hmmm, tak się zastanawiam, że może warto byłoby omówić tzw. trudne sprawy póki panuje dobra aura wokół - zaproponowała Różowa.
- Hmmm, no w sumie to się właśnie takich spodziewałem, zawsze dostaję zadania z gwiazdką - uśmiechnął się Jeż.
- No dobra, no więc tak. Mniej więcej znam się na sprawach poczęcia, narodzin i odchodzenia z tego świata, a tematu śmierci jakoś na tyle dużo zwierzaków unika, że nie wiem co o tym myśleć :-/ - zrobiła zniesmaczoną minę Różowa.
- No też zauważyłem, że to temat tabu - potwierdził Jeż.
- No więc jako pantera powinnam się na tym dobrze znać, teoretycznie jestem drapieżna a tymczasem nawet nie jem mięsa - powiedziała Różowa.
- Hmmm, no niby tak, ale z drugiej strony to dobrze, bo świetny z ciebie mediator w tych sprawach. Zwierzaki typowo roślinożerne w ogóle nie chcą podejmować tematu - zauważył Jeż.
- Mhm, ale to nadal trudny temat, sama chyba nie powinnam próbować go rozwiązywać - zrobiła znowu sceptyczną minę Różowa.
- A ty Husky, co sądzisz? - zwrócił się jeż do Huskyego.
- No u mnie jest tak, że też mogę bez problemu mięsa nie jeść, ale jednak jem i staram się jeść ze świadomością wyważania proporcji - powiedział Husky.
- Hmmm, to już coś, tak chyba nawet najlepiej, też tak robię - stwierdził Jeż.
- Słyszałem o humanitarnym uśmiercaniu zwierzaków, ale chyba brakuje mi jeszcze wiedzy medycznej i z kilku innych dziedzin, zresztą już o tym trochę rozmawialiśmy kiedyś - przypomniał Husky i rozmawiali tak jeszcze przez jakiś czas.
Salon rano:
- Znowu się niewyspaaaam - ziewnęła Czarna, która tym razem wstała pierwsza. - Coś przegapiłam? Bo chyba się zdrzemnęłam jak jeszcze rozmawialiście - dodała po chwili.
- No rozkminiamy tematy życia i śmierci dalej - powiedziała Różowa.
- Stanęło na tym, że gospodarczo już jesteśmy w miarę dobrze rozwinięci, mamy bezpośrednio u siebie wszystkie pomieszczenia włącznie z miejscem pochówku i już prawie zbudowaliśmy szpital - powiedział Husky.
- No i zawsze jest opcja, że na wyspie inne zwierzaki już te miejsca mają przygotowane i na sawannie też tak jest i my też tam jesteśmy zapisani. Zawsze lepiej, że jest kilka opcji - powiedziała Czarna już wybudzona z letargu.
- Mhm i teraz z tego co wiem, to jest znacznie lepiej jeśli te miejsca są dobrze wybrane, no bo w szpitalach i w miejscach pochówku musi być możliwie cicho, ale bez przesady, dobrze dobrana muzyka uspokaja i pomaga się skoncentrować na czynnościach precyzyjnych... - powiedział Husky.
- ... mhm, a np. w warsztatach i na boiskach jest zawsze głośno i nie da się tego za bardzo przyciszyć, ale jeśli praca i mecze odbywają się kulturalnie, to robi się nawet w miarę sprzyjający szum otoczenia, który też można stymulować odpowiednio dobraną muzyką - dodał Kot. - Wiem wiem, nie sprawiam wrażenia swoim zachowaniem, że to rozumiem, ale wiele się ostatnio nauczyłem. Spaliłem nawet trochę książek uznanych za złe i bardzo złe.
- O, to bardzo dobrze - powiedział Jeż. - Jeszcze mamy sporo uniwersalnych tematów do omówienia, które od dawna już powinny dobrze działać, ale w tym odcinku już nie zdążymy, jeszcze na kilka tematów może się uda porozmawiać w następnych - dodał po chwili i jeszcze jakiś czas ze sobą w ten sposób rozmawiali.
- Hej Jeż - wszedł Husky do biblioteki.
- Witaj Husky, miło cię widzieć, czegoś potrzebujesz?
- Hmmm, chciałem poczytać co nieco o gospodarce, ale psychicznie się na dzisiaj już zmęczyłem. Za to chętnie pograłbym w piłkę albo hokeja z Psem i Kotem, no i fajnie by było gdybyś się przyłączył - zaprosił Husky Jeża.
- Mhm, chętnie, pogoda jest sprzyjająca, więc czemu nie - odpowiedział Jeż.
- Hej futrzaki, gotowi? - zawołał husky Psa i Kota.
- Yup, gotowi - odpowiedział Kot. - Możemy iść w coś pograć.
- Dobra, to ja stoję na bramce, Jeż sędziuje, a wy możecie grać jeden na jednego, tak będzie chyba najlepiej - wybrał Husky najlepszą opcję. - Co dobrego ostatnio u ciebie? - zwrócił się Husky do Jeża.
- Pracuję nad udoskonaleniem systemu wartości, w zeszłym odcinku przesłałem Różowej ogólny zarys tematu i staram się go dopracowywać - zaczął Jeż.
- Aha, ten twój podział na ogólne dziedziny życia? - zapytał Husky.
- Mhm, właśnie ten. Ostatnio zabrałem się za wyszukiwanie uniwersalnych i zawsze dobrych wyrażeń, z takich klasycznych to w życiu/etyce "nie rób drugiemu co tobie niemiłe", w dziedzinie natury "w przyrodzie nic nie ginie" czy "porównuj podobne z podobnym" tylko nie wiem gdzie zakwalifikować, chyba do dziedziny prawa - powiedział Jeż.
- Dobry pomysł, mieć zbiór takich zasad zawsze przy sobie - odpowiedział Husky.
- Późnym wieczorem Różowa z czarną powinny być już w domu, to może pogadamy o tym dokładniej i tym razem ja zapraszam do dyskusji i ciebie i futrzaki - powiedział Jeż.
- Może za dużo nie pogadam, ale wypić herbatę i posłuchać, to nawet chętnie.
Salon kilka godzin później:
- Cześć, już jesteśmy - przywitała się Różowa za siebie i Czarną wchodząc do salonu.
- To fajnie, miło was znowu widzieć - przywitał się w swoim stylu Jeż z uśmiechem.
- Hmmm, tak się zastanawiam, że może warto byłoby omówić tzw. trudne sprawy póki panuje dobra aura wokół - zaproponowała Różowa.
- Hmmm, no w sumie to się właśnie takich spodziewałem, zawsze dostaję zadania z gwiazdką - uśmiechnął się Jeż.
- No dobra, no więc tak. Mniej więcej znam się na sprawach poczęcia, narodzin i odchodzenia z tego świata, a tematu śmierci jakoś na tyle dużo zwierzaków unika, że nie wiem co o tym myśleć :-/ - zrobiła zniesmaczoną minę Różowa.
- No też zauważyłem, że to temat tabu - potwierdził Jeż.
- No więc jako pantera powinnam się na tym dobrze znać, teoretycznie jestem drapieżna a tymczasem nawet nie jem mięsa - powiedziała Różowa.
- Hmmm, no niby tak, ale z drugiej strony to dobrze, bo świetny z ciebie mediator w tych sprawach. Zwierzaki typowo roślinożerne w ogóle nie chcą podejmować tematu - zauważył Jeż.
- Mhm, ale to nadal trudny temat, sama chyba nie powinnam próbować go rozwiązywać - zrobiła znowu sceptyczną minę Różowa.
- A ty Husky, co sądzisz? - zwrócił się jeż do Huskyego.
- No u mnie jest tak, że też mogę bez problemu mięsa nie jeść, ale jednak jem i staram się jeść ze świadomością wyważania proporcji - powiedział Husky.
- Hmmm, to już coś, tak chyba nawet najlepiej, też tak robię - stwierdził Jeż.
- Słyszałem o humanitarnym uśmiercaniu zwierzaków, ale chyba brakuje mi jeszcze wiedzy medycznej i z kilku innych dziedzin, zresztą już o tym trochę rozmawialiśmy kiedyś - przypomniał Husky i rozmawiali tak jeszcze przez jakiś czas.
Salon rano:
- Znowu się niewyspaaaam - ziewnęła Czarna, która tym razem wstała pierwsza. - Coś przegapiłam? Bo chyba się zdrzemnęłam jak jeszcze rozmawialiście - dodała po chwili.
- No rozkminiamy tematy życia i śmierci dalej - powiedziała Różowa.
- Stanęło na tym, że gospodarczo już jesteśmy w miarę dobrze rozwinięci, mamy bezpośrednio u siebie wszystkie pomieszczenia włącznie z miejscem pochówku i już prawie zbudowaliśmy szpital - powiedział Husky.
- No i zawsze jest opcja, że na wyspie inne zwierzaki już te miejsca mają przygotowane i na sawannie też tak jest i my też tam jesteśmy zapisani. Zawsze lepiej, że jest kilka opcji - powiedziała Czarna już wybudzona z letargu.
- Mhm i teraz z tego co wiem, to jest znacznie lepiej jeśli te miejsca są dobrze wybrane, no bo w szpitalach i w miejscach pochówku musi być możliwie cicho, ale bez przesady, dobrze dobrana muzyka uspokaja i pomaga się skoncentrować na czynnościach precyzyjnych... - powiedział Husky.
- ... mhm, a np. w warsztatach i na boiskach jest zawsze głośno i nie da się tego za bardzo przyciszyć, ale jeśli praca i mecze odbywają się kulturalnie, to robi się nawet w miarę sprzyjający szum otoczenia, który też można stymulować odpowiednio dobraną muzyką - dodał Kot. - Wiem wiem, nie sprawiam wrażenia swoim zachowaniem, że to rozumiem, ale wiele się ostatnio nauczyłem. Spaliłem nawet trochę książek uznanych za złe i bardzo złe.
- O, to bardzo dobrze - powiedział Jeż. - Jeszcze mamy sporo uniwersalnych tematów do omówienia, które od dawna już powinny dobrze działać, ale w tym odcinku już nie zdążymy, jeszcze na kilka tematów może się uda porozmawiać w następnych - dodał po chwili i jeszcze jakiś czas ze sobą w ten sposób rozmawiali.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz