Biblioteka:
- Wiesz Jeż, jeszcze kilka spraw nie daje mi spokoju - zwróciła się Różowa do Jeża odrywając się od książek.
- Mhm, słucham cię - odpowiedział Jeż również przerywając lekturę.
- Chodzi o sprawę Dzika z pierwszego sezonu - sprecyzowała Różowa. - No wiesz, ten piorun, jak bardzo Dzik mógł to odczuć.
- Hmmm, nie wiemy dokładnie co się stało, takie rzeczy zdarzają się niezmiernie rzadko, to mogło być bolesne, ale być może wywołało szok, który zneutralizował ból - odpowiedział Jeż najlepiej jak umiał.
- Hmmm, no bo nie chciałabym żeby się takie rzeczy w ogóle działy - powiedziała Różowa.
- Jak najbardziej się z tobą zgadzam, też nie chciałbym i staram się, żeby się nie działy - odpowiedział Jeż.
- No i pomyślałam, że... hmmm, można by udostępnić na mapie naszego obszaru miejsca ogólnie dostępne i zawsze bezpieczne, gdzie można by się schronić na czas burzy i deszczu i żeby było w nich zawsze trochę jedzenia i picia - pomyślała i powiedziała Różowa.
- Dobry pomysł, popieram, trzeba by wyznaczyć optymalne miejsca, ale to trochę potrwa, bo trudno tak od razu ocenić, gdzie miałyby być zlokalizowane - zaczął się zastanawiać Jeż.
- Chyba wiem, widziałam Orła cień dzisiaj i pewnie jest u siebie, grał kiedyś w hokeja z Huskym i Wilkiem, on mógłby porobić zdjęcia z lotu ptaka. Może byśmy się wybrali w obszar górski dzisiaj z ekipą i przy okazji porozmawiali z Orłem? Co ty na to?
- Chętnie bym się wybrał, ale już się umówiłem z Czarną na analizy gospodarcze i tym się właśnie teraz zajmuję - odpowiedział Jeż.
- Hmmm, Wilka też jeszcze nie ma, więc zapytam Liski i Huskyego - powiedziała Różowa i pobiegła do salonu zbierać ekipę.
W drodze w góry:
- Dobra, to zróbmy tak, biegnijmy obok siebie, ja włączę kamerę, nagram cię i zobaczymy potem jak biegasz - zaproponowała Lisiczka Różowej.
- No dobra, namówiłaś mnie, ale musisz wyczuć moje tempo, żebym się zmieściła w kadrze - odpowiedziała Różowa.
- No to biegniemy, uwaga, nagrywam - powiedziała Lisiczka. - A w ogóle to zamówiłam u Brunatnego przenośny aparat do prześwietleń, jeśli będzie dostępny, to przy najbliższej okazji go dostanę. Będę mogła na przykład w biegu zbadać twój układ kostny i inne, tylko musiałybyśmy się w nocy umówić i działa tylko z bliska.
- I może być niezdrowe, więc nie należy z tym przesadzać - dodała od razu Różowa i przy okazji dopisała sobie stwierdzenie "co za dużo to niezdrowo" do listy uniwersalnych i zawsze dobrych powiedzeń z dziedziny natury.
- Mhm, z umiarem to podstawa, ale jednak takie urządzenia wykorzystywane raz na miesiąc na przykład znacznie zmniejszyłyby ryzyko urazów, chorób, dolegliwości, przeszłych, aktualnych i prawdopodobnych w przyszłości - dopowiedziała Lisiczka.
- Hmmm, to zapiszę się do ciebie na comiesięczne wizyty - zapowiedziała Różowa.
- Super, regularność i systematyczność to też jedna z podstaw. Jeśli mnie czasami nie będzie to napiszę ci instrukcję jak z tego korzystać, jeśli nie będzie dołączona do opakowania.
- Zawsze czytam, ale dzięki za troskę, ty też jesteś super jak dla mnie, nawet jeśli nie wychodzi ci to z ogólnospołecznych badań - szturchnęła łapą Różowa Lisiczkę w bok.
- Oj tam, każdy jest sobą i tyle, chociaż chętnie też zdobyłabym sobie kilka punktów rankingowych.
- Mhm, to przy najbliższej okazji nauczę cię jak to działa - powiedziała Różowa i tak rozmawiały do momentu dojścia do jaskini i gniazda Orła.
W jaskini Orła:
- Woof, woof - przywitał się w starym stylu Husky.
- Skrzek, pisk - odpowiedział Orzeł. - Miło widzieć starego druha. Widziałem was z daleka, nie sądziłem, że chcecie mnie odwiedzić. Co was tu sprowadza? - zapytał.
- Ogólnie chcieliśmy sobie zrobić wypad w góry, a konkretnie mamy do ciebie sprawę - odpowiedziała Różowa i opowiedziała o pomyśle z pierwszej tercji tego odcinka.
- Jak dla mnie nie ma sprawy, chętnie porobię zdjęcia, najlepiej w różnych warunkach pogodowych dla porównania, podczas burzy to raczej nie, ale w lekkim deszczu czy niewielkiej mgle, da się zrobić - powiedział Orzeł.
- Byłoby super, jak będziesz miał jakieś ciekawe i przydatne ujęcia, to z góry sam lepiej wiesz gdzie nas znaleźć, jesteś u nas mile widziany - odpowiedział Husky.
- Ok, sam jestem ciekaw jak mi te panoramy wyjdą.
- Przy okazji, jest jeszcze jedna rzecz, o której powinieneś wiedzieć, jeśli nie wiesz - odezwał się Lis. - Dwa sezony temu jakoś tak wyszło, że... yyy, hmmm, długo by tłumaczyć, jest mi wstyd za siebie i Wilka, którego nie wiem czy znasz, ale jest podobny do Huskyego i yyy albo pamiętasz z boiska i... - plątał się Lis.
- Konkretnie chodzi o to, że dwa sezony temu Lis chciał powstrzymać wilka przed nielegalnym łapaniem kurczaków, które wchodziły sobie na nasz teren i zostało to zinterpretowane dość surowo przez strażników, czyli hipopotama i nosorożca i lis chciał zapytać czy nie chowasz do nas urazy z tego powodu, bo też jesteś ptakiem - sprecyzował Husky.
- Aha, jeśli tak było i zrozumieliście swój błąd, to w porządku, dopytam najwyżej jeszcze strażników przy okazji, ale ogólnie aktualnie nic do was nie mam - odpowiedział równie konkretnie Orzeł.
- Cieszę się zatem, miło było cię spotkać, piękny masz stąd widok - dodał na pożegnanie Husky.
- Miło mi było również - uśmiechnął się Orzeł.
- I jeszcze jeśli chcesz, to może jeszcze pod koniec trzeciego sezonu zrobimy jakiś większy turniej sportowy i oczywiście jesteś zaproszony gdybyś chciał przybyć - dodała na pożegnanie Różowa i cała ekipa zebrała się do powrotu, żeby zdążyć do domu przed wieczorem.
- Wiesz Jeż, jeszcze kilka spraw nie daje mi spokoju - zwróciła się Różowa do Jeża odrywając się od książek.
- Mhm, słucham cię - odpowiedział Jeż również przerywając lekturę.
- Chodzi o sprawę Dzika z pierwszego sezonu - sprecyzowała Różowa. - No wiesz, ten piorun, jak bardzo Dzik mógł to odczuć.
- Hmmm, nie wiemy dokładnie co się stało, takie rzeczy zdarzają się niezmiernie rzadko, to mogło być bolesne, ale być może wywołało szok, który zneutralizował ból - odpowiedział Jeż najlepiej jak umiał.
- Hmmm, no bo nie chciałabym żeby się takie rzeczy w ogóle działy - powiedziała Różowa.
- Jak najbardziej się z tobą zgadzam, też nie chciałbym i staram się, żeby się nie działy - odpowiedział Jeż.
- No i pomyślałam, że... hmmm, można by udostępnić na mapie naszego obszaru miejsca ogólnie dostępne i zawsze bezpieczne, gdzie można by się schronić na czas burzy i deszczu i żeby było w nich zawsze trochę jedzenia i picia - pomyślała i powiedziała Różowa.
- Dobry pomysł, popieram, trzeba by wyznaczyć optymalne miejsca, ale to trochę potrwa, bo trudno tak od razu ocenić, gdzie miałyby być zlokalizowane - zaczął się zastanawiać Jeż.
- Chyba wiem, widziałam Orła cień dzisiaj i pewnie jest u siebie, grał kiedyś w hokeja z Huskym i Wilkiem, on mógłby porobić zdjęcia z lotu ptaka. Może byśmy się wybrali w obszar górski dzisiaj z ekipą i przy okazji porozmawiali z Orłem? Co ty na to?
- Chętnie bym się wybrał, ale już się umówiłem z Czarną na analizy gospodarcze i tym się właśnie teraz zajmuję - odpowiedział Jeż.
- Hmmm, Wilka też jeszcze nie ma, więc zapytam Liski i Huskyego - powiedziała Różowa i pobiegła do salonu zbierać ekipę.
W drodze w góry:
- Dobra, to zróbmy tak, biegnijmy obok siebie, ja włączę kamerę, nagram cię i zobaczymy potem jak biegasz - zaproponowała Lisiczka Różowej.
- No dobra, namówiłaś mnie, ale musisz wyczuć moje tempo, żebym się zmieściła w kadrze - odpowiedziała Różowa.
- No to biegniemy, uwaga, nagrywam - powiedziała Lisiczka. - A w ogóle to zamówiłam u Brunatnego przenośny aparat do prześwietleń, jeśli będzie dostępny, to przy najbliższej okazji go dostanę. Będę mogła na przykład w biegu zbadać twój układ kostny i inne, tylko musiałybyśmy się w nocy umówić i działa tylko z bliska.
- I może być niezdrowe, więc nie należy z tym przesadzać - dodała od razu Różowa i przy okazji dopisała sobie stwierdzenie "co za dużo to niezdrowo" do listy uniwersalnych i zawsze dobrych powiedzeń z dziedziny natury.
- Mhm, z umiarem to podstawa, ale jednak takie urządzenia wykorzystywane raz na miesiąc na przykład znacznie zmniejszyłyby ryzyko urazów, chorób, dolegliwości, przeszłych, aktualnych i prawdopodobnych w przyszłości - dopowiedziała Lisiczka.
- Hmmm, to zapiszę się do ciebie na comiesięczne wizyty - zapowiedziała Różowa.
- Super, regularność i systematyczność to też jedna z podstaw. Jeśli mnie czasami nie będzie to napiszę ci instrukcję jak z tego korzystać, jeśli nie będzie dołączona do opakowania.
- Zawsze czytam, ale dzięki za troskę, ty też jesteś super jak dla mnie, nawet jeśli nie wychodzi ci to z ogólnospołecznych badań - szturchnęła łapą Różowa Lisiczkę w bok.
- Oj tam, każdy jest sobą i tyle, chociaż chętnie też zdobyłabym sobie kilka punktów rankingowych.
- Mhm, to przy najbliższej okazji nauczę cię jak to działa - powiedziała Różowa i tak rozmawiały do momentu dojścia do jaskini i gniazda Orła.
W jaskini Orła:
- Woof, woof - przywitał się w starym stylu Husky.
- Skrzek, pisk - odpowiedział Orzeł. - Miło widzieć starego druha. Widziałem was z daleka, nie sądziłem, że chcecie mnie odwiedzić. Co was tu sprowadza? - zapytał.
- Ogólnie chcieliśmy sobie zrobić wypad w góry, a konkretnie mamy do ciebie sprawę - odpowiedziała Różowa i opowiedziała o pomyśle z pierwszej tercji tego odcinka.
- Jak dla mnie nie ma sprawy, chętnie porobię zdjęcia, najlepiej w różnych warunkach pogodowych dla porównania, podczas burzy to raczej nie, ale w lekkim deszczu czy niewielkiej mgle, da się zrobić - powiedział Orzeł.
- Byłoby super, jak będziesz miał jakieś ciekawe i przydatne ujęcia, to z góry sam lepiej wiesz gdzie nas znaleźć, jesteś u nas mile widziany - odpowiedział Husky.
- Ok, sam jestem ciekaw jak mi te panoramy wyjdą.
- Przy okazji, jest jeszcze jedna rzecz, o której powinieneś wiedzieć, jeśli nie wiesz - odezwał się Lis. - Dwa sezony temu jakoś tak wyszło, że... yyy, hmmm, długo by tłumaczyć, jest mi wstyd za siebie i Wilka, którego nie wiem czy znasz, ale jest podobny do Huskyego i yyy albo pamiętasz z boiska i... - plątał się Lis.
- Konkretnie chodzi o to, że dwa sezony temu Lis chciał powstrzymać wilka przed nielegalnym łapaniem kurczaków, które wchodziły sobie na nasz teren i zostało to zinterpretowane dość surowo przez strażników, czyli hipopotama i nosorożca i lis chciał zapytać czy nie chowasz do nas urazy z tego powodu, bo też jesteś ptakiem - sprecyzował Husky.
- Aha, jeśli tak było i zrozumieliście swój błąd, to w porządku, dopytam najwyżej jeszcze strażników przy okazji, ale ogólnie aktualnie nic do was nie mam - odpowiedział równie konkretnie Orzeł.
- Cieszę się zatem, miło było cię spotkać, piękny masz stąd widok - dodał na pożegnanie Husky.
- Miło mi było również - uśmiechnął się Orzeł.
- I jeszcze jeśli chcesz, to może jeszcze pod koniec trzeciego sezonu zrobimy jakiś większy turniej sportowy i oczywiście jesteś zaproszony gdybyś chciał przybyć - dodała na pożegnanie Różowa i cała ekipa zebrała się do powrotu, żeby zdążyć do domu przed wieczorem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz