Biblioteka:
- Hej Czarna - weszła do biblioteki Różowa. - Co porabiasz?
- Hej hej, siedzę nad programem do analiz gospodarczych pomysłu Szczura. Husky mi go wczoraj zainstalował na kompie - odpowiedziała Czarna.
- Hmmm, pokażesz jak działa? Może na sawannie by się coś takiego też przydało.
- Wpisuję średnie zapotrzebowanie na różne towary dla domu w skali tygodnia, miesiąca i roku i wychodzi mi mniej więcej co i kiedy przydałoby się zamówić u Brunatnego. Jak się nauczę dobrze obsługiwać, to nie będę musiała za każdym razem robić tego ręcznie i zaoszczędzę kilka godzin w tygodniu.
- To pewnie i na sawannie by się sprawdziło, hmmmm. Aha i zrób tak, żeby starczyło zasobów na mecze pod koniec serii. Tu masz listę zwierzaków, które mogą przybyć, minimalną, średnią i maksymalną. W miarę możliwości dopasuj średnie zapotrzebowanie na zasoby, jeśli możesz - powiedziała Różowa.
- Mhm, biorę to pod uwagę. Hmmm, Nosorożec Szorstsierść? - spojrzała czarna na listę nazwisk. - Też ma zamiar grać?
- I Noso i Hipo, a jeśli Bruno i pola przyjadą, to akurat będzie po parze obrońców na drużynę. Aha i jeśli jeszcze nie obcięłaś pazurków, to trzeba by doszydełkować ręcznie ochraniacze, zwłaszcza dla hipo, noso, osła, na nogi i dla kotów, czyli dla nas i psów na grzbiety, żeby sobie nikt krzywdy nie zrobił - powiedziała Różowa.
- Trochę dużo tych zajęć naszykowałaś, nie przesadzasz? - zrobiła zniesmaczoną minę Czarna.
- Co zrobimy to będzie, przyda się na przyszłość. Poza tym coraz częściej sprawdzam ostatnio prognozę pogody i już się jej prawie nauczyłam na pamięć. Przez najbliższe dni zwiększy się ciśnienie atmosferyczne, co oznacza że będziemy mniej ospali, nawet ty - szturchnęła Różowa czarną w bok i wystawiła język.
- No dobra namówiłaś mnie - odpowiedziała Czarna też szturchnięciem w bok.
- Pomyślałam też, że Kot mógłby być na przykład komentatorem, lepiej żeby się nie brał za grę ani tym bardziej za sędziowanie i mógłby nam oszczędzić tej perkusyjnej łupanki już, bo nic dobrego z tego nie wynika, heh - zwróciła uwagę Różowa.
- Tak wiem, obowiązki wychowawcze, heh, to też zaniedbuję - zrobiła zniesmaczoną minę Czarna. - No ale co ja mogę, większość czasu spędzam na tych nudnych analizach gospodarczych, heh - zrobiła wyrzut Czarna.
- Hmmm, fakt, trochę to czasochłonne - też zrobiła zniesmaczoną i przy okazji z wyrazem zrozumienia minę Różowa. - 'Jesienne liście' też trochę zaniedbałyśmy, heh - dodała. - Ale zauważyłam, że wiele pomysłów pasuje do 'pustynnego piasku' z sawanny i można by jakoś połączyć siły.
- Może i tak, heh. Pomyślę nad tym przez sen, bo już dwa przesypy piasku w klepsydrze do północy.
- No to, nght.
- Nght, nght, heh - wystawiła język Czarna i poszły spać do salonu.
Salon nazajutrz:
- Już wstałaś? - szturchnęła Różowa Czarną w bok z rana.
- Ej no, wiesz że cię lubię, ale to, że jesteś lepiej wysportowana nie znaczy, że możesz mnie tak traktować, grrr - mruknęła Czarna, ale jednak przyjaźnie. - I mierz proszę siły na zamiary - dodała po chwili.
- Hmmm, no dobra przepraszam - zniesmaczyła nieco minę Różowa i dopisała sobie powiedzenie "mierzyć siły na zamiary" do listy mądrości z dziedziny gospodarki. - Ale tym razem warto wstać wcześniej, bo Liski przygotowują wykład, prezentację i ćwiczenia z zakresu medycyny naturalnej.
- No dobra, za pół przesypu piasku w klepsydrze możemy iść do szpitala.
- Tak w ogóle to jest szansa, że Tygrys i Jaguar przyjadą do nas, jeśli u nich gospodarka też działa dobrze, a chyba działa dobrze, ale ktoś musi zostać, więc nie wiem czy Puma i Kuguar też będą mogli przyjechać - powiedziała Różowa.
- Cóż, chyba wychodzi na to, że Jaguar mnie lubi - stwierdziła fakt Czarna.
- Cóż, chyba właśnie na to wychodzi - potwierdziła Różowa nie mogąc stłumić lekkiego uśmiechu.
- No dobra, to spróbuję opanować ten program menedżerski od Husky'ego i Szczura, może się razem pouczymy - powiedziała Czarna.
- Nie tylko tego moglibyście się pouczyć - odpowiedziała Różowa znowu z lekkim uśmiechem.
- Co masz na myśli, hę? - zapytała Czarna.
- No, yyy, nowych riffów do 'pustynnego piasku' i 'jesiennych liści' na przykład - odpowiedziała różowa.
- No tak, wspominałaś wczoraj, heh. Same obowiązki i żadnych przyjemności - zrobiła zniesmaczoną minę Czarna.
- Życie na sawannie też nie jest tak różowe, jak znasz z czasopism - dodała Różowa.
- Wiem, zmienili ostatnio wygląd i dodali trochę więcej żółtego i niebieskiego na tło. A poza tym rzeczywiście zajęło mi trochę czasu, żeby się tam zaaklimatyzować, ale ogólnie jednak dobrze się u was czułam, następnym razem byłoby pewnie lepiej - odpowiedziała Czarna.
- Ja chętnie zapraszam, jeśli tutaj będzie wszystko grać i gospodarka działać, to możesz przyjeżdżać, a tymczasem chodźmy do Lisków już.
Szpital:
- Dzień dobry - przywitała Lisiczka ekipę. - Na dzisiejszym wykładzie połączonym z prezentacją oraz ćwiczeniami, w naszej nowo wybudowanej sali szpitalnej, za co należą się słowa uznania dla Liska i Husky'ego a najbardziej dla Wilka, który dopiero co wrócił z rodzinnych stron i jeszcze nie zdążył odpocząć a już pomógł w pracach wykończeniowych, chcielibyśmy przedstawić wyniki naszych prac z dziedziny natury - zaczęła Lisiczka.
- Bardzo nam miło, że większość z was, mieszkańców naszej okolicy znalazło trochę czasu na przybycie. Myślę, że to czego możemy się tutaj wspólnie od siebie nauczyć przyczyni się do rozwoju naszej społeczności, nauki, kultury, rozumienia zagadnień natury, a na dzisiejszym spotkaniu w szczególności medycyny - kontynuował Lisek.
- Mamy tu przygotowane dwa urządzenia do precyzyjnego dawkowania substancji znieczulających, które mogłyby się nam przydać np. w przypadku kontuzji w czasie zawodów sportowych czy przy pracy fizycznej. Mam nadzieję, że nigdy się to nie zdarzy, ale dobrze jest wiedzieć co wtedy robić. Poza tym mogłyby być przydatne w eliminacji bólu przy porodzie, to informacja dla samic, ale dobrze byłoby, żeby samce też wiedzieli jak to działa - powiedziała Lisiczka.
- Być może też za kilka czy kilkanaście sezonów dopuszczalne będzie również wspomaganie takimi technikami możliwie bezbolesnego i humanitarnego przechodzenia na tamten świat, ale póki co nie potrafimy jeszcze na te tematy wspólnie rozmawiać - dodał Lisek.
- Tymczasem dzisiaj dobrze byłoby przetestować techniczne możliwości nowego wyposażenia naszego szpitala - mówiła dalej Lisiczka. - Potrzebowalibyśmy na początek dwóch ochotników do przetestowania działania środków znieczulających na łapach. Jeśli nie będzie chętnych to...
- ... my z Czarną się zgłaszamy - szturchnęła łapą w bok Różowa Czarną.
- Super, dzięki - dodała Czarna z lekko zniesmaczoną miną.
- To świetnie. A więc ustawiamy dawkowanie na pół przesypu klepsydry mając dane stężenie środka znieczulającego, wielkość i masę zwierzaka. Różowa i Czarna mają podobne parametry więc wyniki też powinny być podobne. Po upływie połowy przesypu piasku w klepsydrze powinnyście odzyskać czucie w łapach - tłumaczyła Lisiczka.
- Daj mi na tylną jeśli to bez większej różnicy, przednie łapy mam bardziej leniwe - powiedziała czarna.
- Hmmmm, myślę, że możemy tak zrobić - odpowiedziała Lisiczka i zaczęła pracę, potem to samo zadanie wykonali Husky z wilkiem i Lisiczka z Liskiem i przy zmniejszonych dawkach również mniejsze zwierzaki i tak do popołudnia czas zleciał a potem zwierzaki wróciły do swoich standardowo zaplanowanych zajęć.
- Hej Czarna - weszła do biblioteki Różowa. - Co porabiasz?
- Hej hej, siedzę nad programem do analiz gospodarczych pomysłu Szczura. Husky mi go wczoraj zainstalował na kompie - odpowiedziała Czarna.
- Hmmm, pokażesz jak działa? Może na sawannie by się coś takiego też przydało.
- Wpisuję średnie zapotrzebowanie na różne towary dla domu w skali tygodnia, miesiąca i roku i wychodzi mi mniej więcej co i kiedy przydałoby się zamówić u Brunatnego. Jak się nauczę dobrze obsługiwać, to nie będę musiała za każdym razem robić tego ręcznie i zaoszczędzę kilka godzin w tygodniu.
- To pewnie i na sawannie by się sprawdziło, hmmmm. Aha i zrób tak, żeby starczyło zasobów na mecze pod koniec serii. Tu masz listę zwierzaków, które mogą przybyć, minimalną, średnią i maksymalną. W miarę możliwości dopasuj średnie zapotrzebowanie na zasoby, jeśli możesz - powiedziała Różowa.
- Mhm, biorę to pod uwagę. Hmmm, Nosorożec Szorstsierść? - spojrzała czarna na listę nazwisk. - Też ma zamiar grać?
- I Noso i Hipo, a jeśli Bruno i pola przyjadą, to akurat będzie po parze obrońców na drużynę. Aha i jeśli jeszcze nie obcięłaś pazurków, to trzeba by doszydełkować ręcznie ochraniacze, zwłaszcza dla hipo, noso, osła, na nogi i dla kotów, czyli dla nas i psów na grzbiety, żeby sobie nikt krzywdy nie zrobił - powiedziała Różowa.
- Trochę dużo tych zajęć naszykowałaś, nie przesadzasz? - zrobiła zniesmaczoną minę Czarna.
- Co zrobimy to będzie, przyda się na przyszłość. Poza tym coraz częściej sprawdzam ostatnio prognozę pogody i już się jej prawie nauczyłam na pamięć. Przez najbliższe dni zwiększy się ciśnienie atmosferyczne, co oznacza że będziemy mniej ospali, nawet ty - szturchnęła Różowa czarną w bok i wystawiła język.
- No dobra namówiłaś mnie - odpowiedziała Czarna też szturchnięciem w bok.
- Pomyślałam też, że Kot mógłby być na przykład komentatorem, lepiej żeby się nie brał za grę ani tym bardziej za sędziowanie i mógłby nam oszczędzić tej perkusyjnej łupanki już, bo nic dobrego z tego nie wynika, heh - zwróciła uwagę Różowa.
- Tak wiem, obowiązki wychowawcze, heh, to też zaniedbuję - zrobiła zniesmaczoną minę Czarna. - No ale co ja mogę, większość czasu spędzam na tych nudnych analizach gospodarczych, heh - zrobiła wyrzut Czarna.
- Hmmm, fakt, trochę to czasochłonne - też zrobiła zniesmaczoną i przy okazji z wyrazem zrozumienia minę Różowa. - 'Jesienne liście' też trochę zaniedbałyśmy, heh - dodała. - Ale zauważyłam, że wiele pomysłów pasuje do 'pustynnego piasku' z sawanny i można by jakoś połączyć siły.
- Może i tak, heh. Pomyślę nad tym przez sen, bo już dwa przesypy piasku w klepsydrze do północy.
- No to, nght.
- Nght, nght, heh - wystawiła język Czarna i poszły spać do salonu.
Salon nazajutrz:
- Już wstałaś? - szturchnęła Różowa Czarną w bok z rana.
- Ej no, wiesz że cię lubię, ale to, że jesteś lepiej wysportowana nie znaczy, że możesz mnie tak traktować, grrr - mruknęła Czarna, ale jednak przyjaźnie. - I mierz proszę siły na zamiary - dodała po chwili.
- Hmmm, no dobra przepraszam - zniesmaczyła nieco minę Różowa i dopisała sobie powiedzenie "mierzyć siły na zamiary" do listy mądrości z dziedziny gospodarki. - Ale tym razem warto wstać wcześniej, bo Liski przygotowują wykład, prezentację i ćwiczenia z zakresu medycyny naturalnej.
- No dobra, za pół przesypu piasku w klepsydrze możemy iść do szpitala.
- Tak w ogóle to jest szansa, że Tygrys i Jaguar przyjadą do nas, jeśli u nich gospodarka też działa dobrze, a chyba działa dobrze, ale ktoś musi zostać, więc nie wiem czy Puma i Kuguar też będą mogli przyjechać - powiedziała Różowa.
- Cóż, chyba wychodzi na to, że Jaguar mnie lubi - stwierdziła fakt Czarna.
- Cóż, chyba właśnie na to wychodzi - potwierdziła Różowa nie mogąc stłumić lekkiego uśmiechu.
- No dobra, to spróbuję opanować ten program menedżerski od Husky'ego i Szczura, może się razem pouczymy - powiedziała Czarna.
- Nie tylko tego moglibyście się pouczyć - odpowiedziała Różowa znowu z lekkim uśmiechem.
- Co masz na myśli, hę? - zapytała Czarna.
- No, yyy, nowych riffów do 'pustynnego piasku' i 'jesiennych liści' na przykład - odpowiedziała różowa.
- No tak, wspominałaś wczoraj, heh. Same obowiązki i żadnych przyjemności - zrobiła zniesmaczoną minę Czarna.
- Życie na sawannie też nie jest tak różowe, jak znasz z czasopism - dodała Różowa.
- Wiem, zmienili ostatnio wygląd i dodali trochę więcej żółtego i niebieskiego na tło. A poza tym rzeczywiście zajęło mi trochę czasu, żeby się tam zaaklimatyzować, ale ogólnie jednak dobrze się u was czułam, następnym razem byłoby pewnie lepiej - odpowiedziała Czarna.
- Ja chętnie zapraszam, jeśli tutaj będzie wszystko grać i gospodarka działać, to możesz przyjeżdżać, a tymczasem chodźmy do Lisków już.
Szpital:
- Dzień dobry - przywitała Lisiczka ekipę. - Na dzisiejszym wykładzie połączonym z prezentacją oraz ćwiczeniami, w naszej nowo wybudowanej sali szpitalnej, za co należą się słowa uznania dla Liska i Husky'ego a najbardziej dla Wilka, który dopiero co wrócił z rodzinnych stron i jeszcze nie zdążył odpocząć a już pomógł w pracach wykończeniowych, chcielibyśmy przedstawić wyniki naszych prac z dziedziny natury - zaczęła Lisiczka.
- Bardzo nam miło, że większość z was, mieszkańców naszej okolicy znalazło trochę czasu na przybycie. Myślę, że to czego możemy się tutaj wspólnie od siebie nauczyć przyczyni się do rozwoju naszej społeczności, nauki, kultury, rozumienia zagadnień natury, a na dzisiejszym spotkaniu w szczególności medycyny - kontynuował Lisek.
- Mamy tu przygotowane dwa urządzenia do precyzyjnego dawkowania substancji znieczulających, które mogłyby się nam przydać np. w przypadku kontuzji w czasie zawodów sportowych czy przy pracy fizycznej. Mam nadzieję, że nigdy się to nie zdarzy, ale dobrze jest wiedzieć co wtedy robić. Poza tym mogłyby być przydatne w eliminacji bólu przy porodzie, to informacja dla samic, ale dobrze byłoby, żeby samce też wiedzieli jak to działa - powiedziała Lisiczka.
- Być może też za kilka czy kilkanaście sezonów dopuszczalne będzie również wspomaganie takimi technikami możliwie bezbolesnego i humanitarnego przechodzenia na tamten świat, ale póki co nie potrafimy jeszcze na te tematy wspólnie rozmawiać - dodał Lisek.
- Tymczasem dzisiaj dobrze byłoby przetestować techniczne możliwości nowego wyposażenia naszego szpitala - mówiła dalej Lisiczka. - Potrzebowalibyśmy na początek dwóch ochotników do przetestowania działania środków znieczulających na łapach. Jeśli nie będzie chętnych to...
- ... my z Czarną się zgłaszamy - szturchnęła łapą w bok Różowa Czarną.
- Super, dzięki - dodała Czarna z lekko zniesmaczoną miną.
- To świetnie. A więc ustawiamy dawkowanie na pół przesypu klepsydry mając dane stężenie środka znieczulającego, wielkość i masę zwierzaka. Różowa i Czarna mają podobne parametry więc wyniki też powinny być podobne. Po upływie połowy przesypu piasku w klepsydrze powinnyście odzyskać czucie w łapach - tłumaczyła Lisiczka.
- Daj mi na tylną jeśli to bez większej różnicy, przednie łapy mam bardziej leniwe - powiedziała czarna.
- Hmmmm, myślę, że możemy tak zrobić - odpowiedziała Lisiczka i zaczęła pracę, potem to samo zadanie wykonali Husky z wilkiem i Lisiczka z Liskiem i przy zmniejszonych dawkach również mniejsze zwierzaki i tak do popołudnia czas zleciał a potem zwierzaki wróciły do swoich standardowo zaplanowanych zajęć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz